Trzy miesiące szpitalnego aresztu dla Ukraińca – sprawcy śmiertelnej napaści w Jarosławiu

Jarosław klasztor .jpg
Fot. PAP/Art Service

Sąd Rejonowy w Jarosławiu aresztował na trzy miesiące 31-letniego Ihora M., sprawcę ataku na terenie klasztoru sióstr Benedyktynek. Ze względu na stan zdrowia podejrzanego areszt ma być wykonywany w warunkach szpitalnych – podała prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Sąd uwzględnił wniosek Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu i zastosował areszt do 23 grudnia 2026 r. Ihora M. nie doprowadzono na posiedzenie z uwagi na jego stan zdrowia. – W orzeczeniu sądu znajduje się wskazanie, iż ten środek w postaci tymczasowego aresztowania winien być stosowany w warunkach szpitalnych – powiedziała podczas briefingu Harasz-Wołoszyn.

Podejrzany ma trafić do placówki medycznej dysponującej oddziałem o wzmocnionym zabezpieczeniu. Prokuratura nie podaje, gdzie będzie przebywał zabójca.

Zróbmy to razem!

W czwartek przed południem Ihor M. wszedł na teren klasztoru sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Z klasztornej kuchni zabrał nóż i zaatakował nim pięć osób: czterech mężczyzn i kobietę. Ksiądz, który próbował go powstrzymać, zmarł w wyniku odniesionych ran.

Dwie osoby w stanie ciężkim przebywają w szpitalu w Jarosławiu. Według informacji przekazanych przez prokurator, ich stan od piątku się nie pogorszył. Ranna kobieta przebywa w szpitalu w Przeworsku. Piąta z zaatakowanych osób opuściła szpital w Przemyślu w czwartek wieczorem.

W piątek prokuratura sformułowała wobec Ihora M. zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała. Nie mogła jednak ogłosić ich podejrzanemu ani go przesłuchać. Biegli psychiatrzy stwierdzili u niego „ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne”.

Harasz-Wołoszyn zastrzegła, że dotychczasowa opinia biegłych nie rozstrzyga o poczytalności podejrzanego w chwili ataku. Ta kwestia ma być oceniona w kolejnej opinii, po zebraniu materiału dowodowego i przeprowadzeniu czynności z jego udziałem. Motyw działania Ihora M. pozostaje nieznany.

Według ustaleń prokuratury, mężczyzna wjechał do Polski z Niemiec w nocy 23 września przez przejście w Świecku. Zamierzał przekroczyć granicę z Ukrainą w Korczowej. Jego samochód nie miał jednak obowiązkowego ubezpieczenia OC. Ihor M. zostawił go w Korczowej, a do Jarosławia został podwieziony prywatnym samochodem przez przypadkowe osoby. Auto poddano oględzinom i zabezpieczono na potrzeby śledztwa. Prokuratura nie ma informacji, by osoby, które przewiozły podejrzanego, zostały już przesłuchane.

Śledczy przesłuchali funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy mieli kontakt z Ihorem M. oraz bezpośrednich świadków ataku i osoby poszkodowane, których stan zdrowia pozwalał na przesłuchanie. Nadal gromadzą dowody. Jak przekazała Harasz-Wołoszyn, sąd przy rozstrzyganiu wniosku o areszt uwzględnił między innymi grożącą podejrzanemu karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu. Najprawdopodobniej w poniedziałek zapadnie decyzja, czy przejmie je Prokuratura Okręgowa w Przemyślu.

Źródło: PAP

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: