Unia Europejska bierze się za Ubera i innych dostawców. Za „dyrektywę platformową” zapłacą Polacy

34719224782_a637a2f755_c.jpg
Uber, zdjęcie ilustracyjne / fot. Flickr / shopblocks

Wdrożenie tzw. unijnej dyrektywy o pracy platformowej może kosztować polską gospodarkę nawet 750 mln zł rocznie – wynika z analiz Pragmatic Policy Group. W grę wchodzą wyższe ceny dla konsumentów, spadek popytu w gastronomii oraz zmiany w modelu pracy tysięcy ludzi – informuje w piątkowym wydaniu „Puls Biznesu”.

Najpóźniej do grudnia 2026 r. państwa Unii Europejskiej muszą wdrożyć do prawa krajowego dyrektywę o pracy platformowej. Reguluje ona status osób pracujących przez aplikacje takie jak Uber, Glovo, Wolt czy Bolt. Jeśli proces nie zostanie przeprowadzony zgodnie z autorytarną wolą urzędników brukselskich, ceny dla konsumentów mogą wzrosnąć o 9-12 proc. Po stronie restauracji i kurierów możliwy jest spadek popytu rzędu 5-14 proc., co dla wielu firm byłoby wstrząsem. Taki spadek popytu kosztowałby sprzedawców 184–534 mln zł rocznie – gazeta przytacza opinię Glena Hodgsona, założyciela i prezesa think tanku Free Trade Europa.

Są jednak „osoby eksperckie”, które usprawiedliwiają tę interwencję eurokratów w naszą gospodarkę. - Zwolennicy regulacji przekonują jednak, że ocena jej skutków nie powinna ograniczać się do rachunku kosztów i cen. Dla konsumentów korzyścią będzie poczucie, że osoby, które nas obsługują, nie są ofiarami patologicznych rozwiązań prawnych. Dla części konsumentów szczególnie zainteresowanych etyczną konsumpcją to realna wartość – zwróciła uwagę w „PB” Zuzanna Kowalik z Instytutu Badań Strukturalnych.

Głównym celem zatwierdzonej w październiku 2024 r. dyrektywy jest poprawa sytuacji osób wykonujących pracę za pośrednictwem platform. Z badania Eurostatu Labour Force Survey z 2022 r. w 17 krajach wynika, że 3 proc. osób w wieku 15-64 lata wykonało w ciągu roku co najmniej godzinę pracy za pośrednictwem platform cyfrowych. Największą kategorią były transport i dostawy, ale obok nich funkcjonuje szeroki wachlarz innych zleceń: sprzedaż towarów online, przewozy typu taxi, usługi zdrowotne, tworzenie treści, wsparcie online, IT, tłumaczenia, korepetycje, opieka, sprzątanie czy prace kreatywne, np. projektowanie graficzne – czytamy w gazecie.

W Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej trwają prace legislacyjne związane z wdrożeniem dyrektywy, ale projektu ustawy jeszcze nie ma. Resort poinformował, że konieczny jest też przegląd innych aktów prawnych wymagających nowelizacji – m.in. kodeksu postępowania cywilnego oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która miałaby otrzymać nowe kompetencje kontrolne wobec platform cyfrowych. Temat dyrektywy był już przedmiotem dyskusji na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego, w której skład wchodzą związkowcy i pracodawcy – informuje „PB”.

Źródło: PAP

59393.jpg

Socjalizm – karykatura miłosierdzia

Socjaliści lubią powoływać się na miłosierdzie jako usprawiedliwienie gigantycznych programów państwowego wsparcia publicznego. Tymczasem nie tylko nie spełniają one swych założeń, lecz nawet nie opierają się na właściwych podstawach moralnych. Chrześcijańskie miłosierdzie wymaga bowiem dzielenia się własnym mieniem, a jego podstawę stanowi w znacznej mierze produkcja dóbr.Socjalistyczna realizacj...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: