Rolnicza dyrektywa UE da oddech rolnikom, ale uderzy w konsumentów

kawa-arifarca-pixa.jpg
Fot. arifarca/Pixabay

To, co teoretycznie ma chronić europejskich rolników, może równocześnie przyprawić o ból głowy miłośników kawy i pomarańczy. Chodzi o rozważany przez Brukselę zakaz stosowania przy produkcji żywności sprowadzanej z zewnątrz nawet śladowych ilości zakazanych w UE pestycydów.

 

„Plany zaostrzenia regulacji budzą ogromny niepokój analityków rynkowych. W najczarniejszym scenariuszu ograniczenia wjeżdżających do Unii towarów doprowadzą do potężnego kryzysu dostaw. Według analiz, na które powołuje się Politico, całkowity wolumen importu produktów rolnych do UE może skurczyć się aż o 41 procent” – czytamy w serwisie Wiadomości Handlowe.

Zróbmy to razem!

Mniejsza liczba napływającego spoza kontynentu towaru oznacza podniesienie cen. Analitycy szacują, że – przykładowo wzrost konsumenckich kosztów kawy – bez której wielu z nas trudno się na co dzień obejść – wynieść może nawet ponad 330 procent.

W górę mocno poszybują także stawki płacone przez nas za cytrusy (ponad 80 procent) oraz owoce czy przetwory jagodowe.

„Problemy nie ominą branży hodowlanej – wyższe koszty sprowadzanych komponentów do pasz przełożą się na wzrost cen mięsa oraz nabiału. Nawet przy wdrożeniu łagodniejszych wariantów reformy, odczuwalna podwyżka cen żywności w sklepach wydaje się nieunikniona” – czytamy w informacji branżowego portalu.

Według Politico, Bruksela ma do rozstrzygnięcia poważną alternatywę. Deklaruje chęć ochrony wspólnotowych rolników, jednak nie chce też narażać się na falę sprzeciwu konsumentów, którzy chociaż umiejętnie usypiani, mogą jednak mocno wzburzyć się na raptowne podwyżki. A tego eurokraci, zadowoleni z tego, jak dotychczas przebiega „gotowanie żaby”, z pewnością by sobie nie życzyli.

Na razie oburzają się kontrahenci Unii Europejskiej ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii czy Paragwaju – wymieniają Wiadomości Handlowe.

„Zagraniczni producenci podnoszą argument, że odmienne warunki klimatyczne, specyfika lokalnych gleb oraz unikalne gatunki szkodników wymagają stosowania innych środków ochrony roślin. Bez nich uprawa niektórych gatunków staje się niemożliwa lub nieopłacalna. W ocenie państw eksportujących, całkowity zakaz jakichkolwiek pozostałości chemicznych jest wymogiem nierealistycznym i stanowi zakamuflowaną formę protekcjonizmu” – dodają.

Bruksela przymierza się obecnie ponoć do wyselekcjonowania 18 substancji, które podlegałyby rygorystycznemu zakazowi. Już to odbije się na obrót ponad 230 artykułami rolnymi, płynącymi do Europy z 86 krajów świata.

 

Źródła: DoRzeczy.pl, Wiadomości Handlowe / Politico

RoM

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: