USA: tęczowe homolobby ogłasza rzekome "prześladowania" i szuka "azylu politycznego"

Choć Donald Trump rozpoczął swoją kadencję zaledwie kilka miesięcy temu, zdążył już wprowadzić szereg rozporządzeń zwalczających szkodliwe ideologie i wprowadzających kulturową normalność. Nie podoba się to aktywistom "transpłciowym" i LGBT, którzy ogłaszają rzekome prześladowania i szukają "azylu politycznego" w innych krajach.
To, że amerykański rząd nie chce uznać tzw. "zmiany" płci, ale leczyć takie zaburzenia, to w oczach aktywistów "prześladowania". Już w kwietniu 2025 r. "Newsweek" donosił, że osoby o zaburzeniach homoseksualnych lub tożsamości płciowej szukają "azylu politycznego" w Kanadzie. Teraz próbują wyemigrować również do Holandii.
28-letnia Veronica Clifford Carlos z San Francisco wniosła wniosek o azyl polityczny w Holandii, twierdząc, że "Ameryka Trumpa stała się piekłem dla osób LGBT". I choć holenderscy urzędnicy odrzucili jej prośbę, tamtejsza organizacja "LGBT Asylum Support" wciąż stara się dla niej o pozwolenie na pobyt. Aktywiści twierdzą, że obecnie 20 "trans" Amerykanów stara się o "azyl" w Holandii.
Wbrew temu, co głosi tęczowe homolobby, administracja Donalda Trumpa wcale nie prześladuje osób o wspomnianych zaburzeniach. Ci jednak tak bardzo przywykli do posiadania władzy kulturowej, że teraz nawet najmniejsza zmiana - jak choćby zakaz nauczania szkodliwych ideologii w szkołach - jest przez nich uznawana za rzekome prześladowania.
Prześladowania mają miejsce w wielu krajach, ale nie wobec osób z zaburzeniami, a tych myślących zdrowo. I tak np. Brazylijka Isabela Cêpy musiała niedawno uciekać ze swojej ojczyzny, gdzie groziło jej 25 lat pozbawienia wolności za nazwanie mężczyzną polityka uważającego się za kobietę. Znowu w Wielkiej Brytanii kilka dni temu znany komik Graham Linehan został aresztowany za krytykę „transseksualistów” w mediach społecznościowych.
Źródło: lifesitenews.com
AF







