Więcej świeckich, więcej rad, obowiązkowe synody. Watykan proponuje zmiany

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
rady-synodalne.jpg
Oprac. PCh24.pl

Watykan zasugerował kierunek możliwej synodalnej reformy Kodeksu Prawa Kanonicznego. Więcej świeckich, więcej rad, więcej synodów – oto główne linie proponowanych zmian. 

Raport komisji kanonicznej

Stolica Apostolska opublikowała kolejny raport dotyczący proponowanych zmian synodalnych, tym razem w obszarze prawa kościelnego. Dokument został sporządzony przez specjalną komisję – jedną z kilkunastu, które utworzył papież Franciszek, a których pracę zatwierdził Leon XIV. Raporty komisji mają być przedmiotem dalszej refleksji, same w sobie nie mają żadnej mocy sprawczej. Ostateczne decyzje mogą zapaść jesienią 2028 roku, kiedy zbierze się bezprecedensowe synodalne Zgromadzenie Kościelne.

Zróbmy to razem!

Raport opublikowany przez komisję kanoniczną stworzyła grupa złożona z dziesięciu członków, pracujących pod kierownictwem byłego prefekta Dykasterii ds. Tekstów Prawnych, abp. Filippa Iannone. Szerzej znani członkowie komisji to kardynał Gianfranco Ghirlanda, który od samego początku pontyfikatu Franciszka wspierał go swoją refleksją prawniczą; a także prof. Myriam Wijlens, która wykłada w niemieckim Erfurcie i silnie angażuje się w budowę europejskiej synodalności.

Jeżeli dokument komisji synodalnej zostałby wcielony w życie, funkcjonowanie Kościoła byłoby pod pewnymi względami głęboko odmienne niż dotychczas.

Kościół jako odwrócona piramida

Najważniejsza zmiana dotyczy kanonu 749, który w obecnym Kodeksie Prawa Kanonicznego wskazuje na autorytet nauczycielski papieża oraz biskupów, o ile nauczają w zgodzie z papieżem. Komisja kanoniczna zaproponowała, by dodać do tego jeszcze jeden paragraf - i to wprowadzony na miejsce pierwsze. W efekcie kanon 749 miałby zaczynać się od paragrafu o następującym brzmieniu:

„Ogół wierzących, otrzymawszy namaszczenie, które pochodzi od Ducha, nie może mylić się we wierze, manifestując tę swoją właściwość poprzez nadnaturalny zmysł wiary całego ludu, kiedy od biskupów aż po ostatnich wiernych świeckich [lud ten] okazuje swoją powszechną zgodę w kwestiach wiary i moralności”.

Formuła jest zakotwiczona w nauczaniu II Soboru Watykańskiego, a w szerszym sensie w starożytnej zasadzie sensus fidei fidelium, czyli „zmysł wiary wierzących”. Istotą zmiany nie jest przywołanie tej nauki, ale umieszczenie jej w pierwszym paragrafie. Dopiero w kolejnych Kodeks Prawa Kanonicznego mówiłby o najwyższej władzy papieża oraz o władzy biskupów.

Taka hierarcha zapisu stanowi ewidentne odwołanie do modelu Kościoła katolickiego jako odwróconej piramidy, o którym mówi się od lat w kontekście Franciszkowej synodalności. Zwykła piramida jest tu przedstawiana jako figura papieża na szczycie, podającego wiarę niżej, aż do zwykłych wiernych. Piramida odwrócona ma oznaczać, że wiara Kościoła jest zakotwiczona w całości Ludu Bożego. Chodzi tu o bardziej służebne niż władcze odczytanie posługi papieskiej. Rzecz można rozumieć pobożnie: w końcu papież tytułuje się sługą sług Bożych (servus servorum Dei). Niemniej jednak możliwe są też bardziej wywrotowe interpretacje nowej treści i układu zapisu w Kodeksie Prawa Kanonicznego, sugerujące ściślejszą więź Kościoła katolickiego z porządkiem demokratycznym.

Trudno zaprzeczyć, że w pewnym sensie rzecz jawi się jako analogia do rewolucji francuskiej: już nie król (papież) jest właściwym suwerenem, ale demos (lud Boży).

Różnica polega na tym, że synodalna propozycja nie przewiduje „ścięcia” papieża na gilotynie. Papież dalej ma sprawować najwyższą władzę, korzystając również z nieomylności, a jego uprawnienia nie są w żaden sposób formalnie ograniczane.

Nie mamy zatem do czynienia z brutalną antymonarchiczną rewolucją demokratyczną; to raczej próba przeprowadzenia swoistego mariażu pomiędzy ideą suwerenności ludu a koncepcją papiestwa jako posługi sensu stricto, przy zachowaniu teoretycznego porządku hierarchicznego.

Świeccy, rady i synody

Z tego wynika wszystko inne. Dokument proponuje dowartościowanie roli świeckich w Kościele, na przykład poprzez ułatwienie otrzymywania pozycji sędziego w sądzie diecezjalnych. Ponadto, postulowane jest uproszczenie delegowania osoby świeckiej do przewodniczenia ceremonii zawierania małżeństwa.

Kluczowa zmiana dotyczy rad. Rady diecezjalne miałaby być zwoływane trzy razy w ciągu roku.

Co więcej, rada musiałaby powstać w każdej parafii - dotąd zależało to od decyzji biskupa albo nawet proboszcza, teraz byłoby po prostu obowiązkowe.

Nie ma jednak żadnych ograniczeń, które wynikałyby z tworzenia rad ze świeckimi dla konkretnej władzy biskupa albo proboszcza.

Nieco inaczej wygląda to w przypadku diecezjalnej rady kapłańskiej: co do zasady, miałaby mieć nadal głos doradczy, ale jej zgoda byłaby obowiązkowa w kilku przypadkach. Chodzi o zmiany w strukturze parafialnej diecezji; likwidację albo budowę nowych kościołów; likwidację albo stworzenie seminarium;  inkardynowanie prezbiterów do diecezji i przyjmowanie duchownych ze wspólnot bez pełnej jedności z Kościołem katolickim; sprzedaż dóbr kulturalnych i tych o szczególnym znaczeniu i wartości artystycznej.

W ten sposób, w warstwie czysto administracyjnej, władza biskupa zostałaby ograniczona przez radę kapłańską.

Bardzo ciekawa jest też propozycja dotycząca obowiązkowej organizacji synodów. W każdej kościelnej prowincji (na ogół tożsama z metropolią) musiałaby organizować synod co najmniej raz na dziesięć lat, podobnie jak każda diecezja. Co istotne, nie byłoby obowiązku zapraszania na synod osób świeckich: taka praktyka pozostaje możliwa, ale nie jest konieczna.

A zatem: więcej konsultacji, więcej rozmów, więcej wspólnego diagnozowani rzeczywistości i kolektywnego podejmowania decyzji, jakkolwiek bez dopuszczania możliwości, w której świeccy ograniczają władzę biskupa. Ograniczenia tej władzy nie są przewidziane, poza wypadkiem dotyczącym nowych uprawnień rady kapłańskiej oraz ogólną koniecznością konsultowania się przed podjęciem decyzji. Demokratyzacja Kościoła katolickiego ma zatem dość miękki charakter – odbywa się bez gilotynowania hierarchii.

Decentralizacja może ulec przyspieszeniu

Nieco inaczej wygląda to w przypadku innej idei synodalnej, a mianowicie decentralizacji Kościoła. Chodzi o proces, który papież Franciszek zaproponował już w „Evangelii gaudium” z 2013 roku, gdzie pisał o „pewnym autentycznym autorytecie doktrynalnym” krajowych konferencji episkopatów; a także o tym, że mogą istnieć lokalnie różne zastosowania ogólnej doktryny Kościoła. Propozycja zmian w Kodeksie Prawa Kanonicznym mówi o decentralizacji w kontekście organizacji synodów.

Zgodnie z obecnym kształtem kanonu 446, biskup musi wysłać wszystkie dokumenty synodu partykularnego do Watykanu. Jeżeli chce wydać jakieś dekrety posynodalne, musi na to uzyskać zgodę Rzymu. Te normy miałyby zostać zachowane, ale z ważną zmianą. Komisja kanoniczna proponuje dwie wersje. W pierwszej, Stolica Apostolska zostałaby zobowiązana, by zająć się przesłanymi dokumentami w ciągu roku. W drugiej, jeżeli Stolica Apostolska nie odpowiedziałaby w ciągu roku, dekrety mogłyby zostać ogłoszone.

Wersja pierwsza nie oznacza jeszcze decentralizacji Kościoła katolickiego; biskupi mogliby co najwyżej ponaglać Watykan albo na niego naciskać, wskazując na obowiązujące normy.

Wersja druga daje już większe pole manewru. Biorąc pod uwagę, że na świecie jest ponad 2200 diecezji, a każda musiałaby organizować synod przynajmniej raz na dziesięć lat, oznacza to zalanie Watykanu dokumentami synodalnymi z całego globu - o różnej objętości i jakości, pisanymi w różnych językach. Nie wydaje się możliwe, by w każdym przypadku Stolica Apostolska mogła wywiązać się z zadania przejrzenia przesłanych jej tekstów w ciągu roku. Taka regulacja doprowadziłaby prawdopodobnie do następującej sytuacji. Dokumenty synodu są wysyłane do Watykanu z domniemaniem, że odpowiedzi nie będzie; jeżeli Watykan nie został poinformowany, że w danym przypadku konieczna jest interwencja, nawet nie rozpoczyna analizy tekstów. W ten sposób kompetencje Kościoła lokalnego mogłyby zostać skutecznie zwiększone, nawet jeżeli w teorii wcale by tak nie było. Oczywiście wiele zależy od nuncjusza, bo to prawdopodobnie on musiałby „ostrzegać” Watykan, że według jego informacji konkretny synod diecezjalny wymaga uwagi watykańskich urzędników.

Krótka konkluzja

W sumie postulaty komisji kanonicznej są relatywnie umiarkowane, przynajmniej biorąc pod uwagę punkt wyjścia, jaki stanowiła niemiecka Droga Synodalna z jej radykalnymi propozycjami przebudowy Kościoła katolickiego. Trudno jednak powiedzieć, czy Kodeks Prawa Kanonicznego rzeczywiście zostanie zreformowany zgodnie z tymi postulatami. Globalny proces synodalny, który Franciszek rozpoczął w 2021 roku, znajduje się w stanie pewnego zawieszenia. Wprawdzie odbywają się kolejne spotkania, a watykański urząd zawiadujący synodalnością, Sekretariat Synodu, działa bardzo aktywnie. Nie wiadomo jednak, jaki będzie mieć charakter wspomniane na początku Zgromadzenie Kościelne w 2028 roku. Początkowo przedstawiane przez watykańskich synodalistów jako swoiste podsumowanie całego procesu, teraz jest prezentowane jako niezwiązane tak ściśle z dotychczasową synodalnością. O szczegółach zdecyduje oczywiście Leon XIV. Jeżeli postanowi dać zielone światło synodalnej reformie prawa kościelnego, będziemy mieć do czynienia z radykalną inflacją lokalnych spotkań, obrad i konsultacji – a potencjalnie również z faktyczną decentralizacją Kościoła.

Paweł Chmielewski

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: