Wyciekły dane medyczne nawet 19 mln osób. „Jeden z największych incydentów w historii Polski”

mid-26812032 (1).jpg
fot. PAP/Paweł Supernak

- Doszło do nadzwyczajnego wycieku danych, sięgającego blisko 19 mln osób - przekazał podczas konferencji prasowej 12 sierpnia minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Chodzi o atak hakerski na oprogramowanie dla placówek medycznych MyDr. - Mamy do czynienia z jednym z największych incydentów w historii Polski - przyznał wicepremier.

10 sierpnia ministerstwo cyfryzacji przekazało informację o ataku hakerskim na system MyDr. Dwa dni później zebrało się Połączone Centrum Operacyjne Cyberbezpieczeństwa.

Wicepremier i szef resortu cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował podczas konferencji prasowej, że system, który stał się celem ataku, zawierał informacje dane dotyczące wystawionych recept, zaplanowanych konsultacji, przyjmowanych leków oraz dokumentacji przekazywanej lekarzowi. - Mamy do czynienia z dużym pakietem danych wrażliwych, które dotyczą ludzi korzystających z podstawowej opieki medycznej - powiedział Gawkowski.

Zróbmy to razem!

Minister cyfryzacji poinformował, że pozostaje w stałym kontakcie z koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem, minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą oraz prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosławem Wróblewskim. W działania związane z incydentem zaangażowane jest również Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.

- Polskie państwo zabezpiecza wszystko, co związane jest z incydentem cyberbezpieczeństwa. Wykradzionych z firmy - co potwierdza sama firma - jest 19 milionów rekordów. Wiążą się z różnymi danymi, które można z sobą wiązać - wyjaśnił wicepremier.

Skala wycieku jest ogromna - baza ma zajmować ponad 2 TB. Natomiast pomimo ataku na system MyDr placówki medyczne nadal funkcjonują bez zakłóceń. - Rozpoczęła się procedura informowania wszystkich lekarzy, którzy korzystali z tego systemu. Mówimy o 12 tys. placówek - dodał Gawkowski.

Czy Twoje dane wyciekły?

Ministerstwo cyfryzacji informuje, że pod adresem bezpiecznedane.gov.pl każdy obywatel może sprawdzić, czy jego dane wyciekły. W przypadku potwierdzenia wycieku resort zaleca niezwłoczne zastrzeżenie numeru PESEL za pośrednictwem aplikacji mObywatel lub w urzędzie gminy.

Minister cyfryzacji wstrzymał się od jednoznacznej oceny, czy dane pacjentów były niewłaściwie chronione. - Być może mamy do czynienia z błędem ludzkim, błędem systemu, z aktem sabotażu, a być może z niedopatrzeniem firmy - stwierdził.

Gawkowski zaznaczył, że państwo nie zamierza prowadzić negocjacji z hakerami ani płacić za odzyskanie wykradzionych informacji. Nie ujawnił jednak, jakiej sumy cyberprzestępcy domagali się w zamian za skradzioną bazę danych.

Do czego mogą służyć przestępcom dane pacjentów?

- Wiadomość o konieczności potwierdzenia wizyty, dopłacie do badania, recepty czy aktualizacji danych może wyglądać znacznie bardziej przekonująco, jeżeli zawiera prawdziwe informacje o odbiorcy. Dlatego po dużych wyciekach szczególnie niebezpieczna jest ich druga fala - phishing, próby przejęcia kont i wyłudzenia pieniędzy - ostrzega Beniamin Szczepankiewicz, analityk zagrożeń z zajmującej się cyberbezpieczeństwem firmy ESET.

Źródło: rmf24.pl

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: