Wykończyła je UE, teraz wrócą, ale w wersji na baterię. Producenci znów spoglądają na małe auta

Po tym jak UE wykończyła samochodowy segment A producenci coraz chętniej myślą o powrocie do produkcji małych samochodów. Nie będą to już jednak jednostki spalinowe, ale zasilane bateryjnie. Czy będą tanie? To się okaże.
Unijne wytyczne dotyczące bezpieczeństwa, limity emisji spalin i związane z nimi kary sprawiły, że małe miejskie samochody przestały być atrakcyjne cenowo dla klientów, a co za tym idzie stały się nieopłacalne dla producentów. Z czasem oferty segmentu znacząco odchudzono. Szacuje się, że rynek najtańszych pojazdów skurczył się o ponad 80 proc. Dla przykładu, w 2018 roku na włoskim rynku dostępnych było aż 25 modeli z segmentu A, obecnie to... cztery modele.
Jak ocenia Paweł Rygas w serwisie interia.pl, na rynku widać znaki powrotu do segmentu A. Przede wszystkim zaczęli o tym mówić przywódcy UE wskazując na potrzebę stworzenia oferty „małych, przystępnych cenowo samochodów budowanych lokalnie w europejskich fabrykach.” Premiowane miałyby być auta o długości do 4,2 metra, z nową homologacją w kategorii M1E. Dawałaby ona przewagę w przeliczaniu emisji, co pozwoliłoby też producentom na pewne manewry w ofercie hybryd czy spalinówek.
Pewne ruchy już widać, a na rynku pojawiło się bateryjne Renault Twingo, Hyundai Inster, Leapmotor T03, a sukces nowej Pandy sprawi, że swoją ofertę przedstawi Citroen - to model 2CV, który ma zostać pokazany jeszcze w tym roku. Ma być to „budżetowe auto miejskie o cenie poniżej 15 tys. euro”.
Źródło: interia.pl
MA






