„Wyrzuć do kosza z innymi odpadami”. Tak amerykańska „instrukcja aborcyjna” mówi o dziecku

Amerykańska organizacja Reproductive Health Access Project opublikowała niedawno instrukcję stosowania „pigułek aborcyjnych”. Poucza ona kobiety między innymi o tym „co zrobić z wydaloną zawartością” – czyli martwym już dzieckiem, któremu nie pozwolono się urodzić. Słowa, które tam padają, są brutalne: „Jeśli byłaś w 15-16 tygodniu lub więcej, ciąża może być zbyt duża. Aby zmniejszyć ryzyko prawne, możesz owinąć ją w wiele warstw plastiku i wyrzucić do śmieci razem z innymi odpadami domowymi”. Dziecko zostało tam nazwane mianem „odpadów domowych”.
O haniebnej broszurce informuje amerykański pisarz katolicki i teolog, George Weigel. W artykule zamieszczonym na swojej stronie internetowej zauważa, że terminy „zdrowie reprodukcyjne” i „wolność reprodukcyjna” to łagodne określenia, które mają ukryć fakt, że chodzi o zabijanie nienarodzonych dzieci. Ze zdrowiem i wolnością nie mają one nic wspólnego, a ich zadaniem jest jedynie przysporzyć olbrzymie zyski instytucjom aborcyjnym.
Brutalna instrukcja
Jak zauważa Weigel, sięganie po podobne eufemizmy doprowadziło do strasznego zbrutalizowania amerykańskiej kultury i życia publicznego. Jako przykład pisarz podaje „kartę informacyjną” pt. „Jak stosować tabletki aborcyjne w 14.-20. tygodniu ciąży”, opublikowaną niedawno przez organizację Reproductive Health Access Project. Zawarta w niej treść jest zupełnie szokująca:
„CO ZOBACZYSZ?
Będziesz wydalać krew, skrzepy, płód i łożysko. Możesz nie patrzeć na to. Płód będzie miał kilka cali długości i możesz zobaczyć głowę, ramiona i nogi. (...) Możesz poczuć pępowinę połączoną z łożyskiem. Jeśli tak, nie powinnaś ciągnąć za pępowinę.
CO POWINNAM ZROBIĆ Z WYDALONĄ ZAWARTOŚCIĄ?
To zależy od miejsca zamieszkania i preferencji. Jeśli wszystko jest na tyle małe, że można spłukać w toalecie, możesz to zrobić. Jeśli byłaś w 15-16 tygodniu lub więcej, ciąża może być zbyt duża. Aby zmniejszyć ryzyko prawne, możesz owinąć ją w wiele warstw plastiku i wyrzucić do śmieci razem z innymi odpadami domowymi”.
Język to nie koniec
Na kwestiach językowych jednak nie koniec. Mieszkańcy stanu Wirginia ustosunkują się bowiem w listopadzie w referendum wobec proponowanej poprawki konstytucyjnej, której autorzy, powołując się na „fundamentalne prawo do wolności reprodukcyjnej”, chcą powszechnej możliwości zabijania dzieci nienarodzonych – bezpłatnej i aż do dnia narodzin, bez konsultacji lekarza ani psychologa i bez informowania rodziców w przypadku małoletnich córek.
„Stan [Wirginia] nie będzie karał, ścigał ani w inny sposób podejmował negatywnych działań wobec żadnej osoby za pomoc lub wspieranie innej osoby w korzystaniu z prawa tej osoby do wolności reprodukcyjnej za jej dobrowolną zgodą” – mówi treść proponowanej poprawki.
Oznaczałoby to zdjęcie wszelkiej odpowiedzialności z osób mordujących niewinne dzieci i z instytucji tym się zajmujących. Pisarz przytacza słowa jednego z najbardziej uznanych amerykańskich konstytucjonalistów, Edwarda Whelana, który wyjaśnia, co się stanie, jeśli ta poprawka zostanie przyjęta:
„Załóżmy, że chłopak nielegalnie zdobywa tabletki aborcyjne dla swojej dziewczyny i zachęca ją do ich przyjmowania bez wizyty u lekarza. Dziewczyna dobrowolnie się na to zgadza. Okazuje się, że jest w ciąży pozamacicznej lub po czasie, gdy tabletki można bezpiecznie zastosować. Umiera w wyniku tego zdarzenia. Bez względu na to, jak rażące było zachowanie chłopaka, stan Wirginia nie może podjąć żadnych negatywnych działań wobec niego” – wyjaśnia Whelan.
Wolność tylko dla aborterów
„Wolność reprodukcyjna” jest wolnością tylko dla aborterów. Dla wielu niewinnych dzieci oznacza ona wyrok śmierci, dla matek zaś – konsekwencje medyczne, psychiczne i moralne.
Źródło: opoka.org.pl, georgeweigel.com, reproductiveaccess.org
AF






