Zełenski uczestniczył w pochówku pierwszego przywódcy OUN. Stwierdził, że przywraca sprawiedliwość dziejową

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wziął udział we wtorek w ponownym pochówku pierwszego przewódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Jewhena Konowalca. Wojskowy w latach 20. i 30. XX w. prowadził w II Rzeczpospolitej działalność wywrotową i terrorystyczną. Był odpowiedzialny za zamachy na polskich polityków Tadeusza Hołówkę (1931 r.) i ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego (1934 r.). Ściśle współpracował z Niemcami i Abwehrą. Zginął w zorganizowanym przez NKWD zamachu w Rotterdamie w 1938 r.
Wołodymyr Zełenski oficjalnie przywraca w pamięci zbiorowej czołowe postaci ukraińskiego nacjonalizmu. W Kijowie spoczęły już, sprowadzone z Holandii prochy jednego z przywódców OUN Andrija Melnyka. Wczoraj natomiast odbył się uroczysty pogrzeb Jewhena Konowalca, pierwszego przywódcy organizacji, która za cel obrała sobie walkę o niepodległość Ukrainy przy pomocy przemocy i terroru.
Szczątki Konowalca, który zginął w 1938 roku z rąk sowieckiego agenta, ekshumowano na cmentarzu w Holandii i w ubiegły czwartek przewieziono na Ukrainę. Zełenski ocenił, że ponowny pochówek Konowalca jest wydarzeniem o znaczeniu narodowym.
„Ukraina po raz kolejny przywraca najwyższą sprawiedliwość dziejową – sprawiedliwość wobec samej siebie. Sprowadzamy do ojczyzny wybitnego syna narodu ukraińskiego, wzorowego żołnierza i ważnego ukraińskiego działacza państwowego, pułkownika Jewhena Konowalca” – podkreślił ukraiński prezydent.
Konowalec byl oficerem Ukraińskich Strzelców Siczowych i pułkownikiem armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. W 1920 r. w Kijowie objął dowództwo Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (protoplasty UPA), która obrała sobie za cel walkę o niepodległość Ukrainy na drodze terroru i dywersji. Celem UWO było doprowadzenie do wojny polsko-sowieckiej, w wyniku której powstałoby niepodległe państwo ukraińskie ze stolicą w Kijowie.
Nie oglądając się na decyzje Ententy w sprawie przyszłości Galicji Wschodniej, przystąpił do prowadzenia szerokiej akcji sabotażowo-dywersyjnej i eliminacji osób współpracujących z Polakami. Kontrakcja policyjna w związku z nieudanym zamachem na Józefa Piłsudskiego we Lwowie (1921 r.), zabójstwami chliborobów (ukraińskich ziemian), zamachami bombowymi, masowymi podpaleniami, bojkotem wyborów i spisu powszechnego oraz poboru do wojska zmusiła Konowalca do opuszczenia Galicji. Jesienią 1922 r. wyjechał ze Lwowa do Gdańska, potem do Berlina.
UWO była od początku finansowana za pieniądze Republiki Weimarskiej. Sam Konowalec utrzymywał stałe kontakty z kolejnymi szefami Abwehry. W 1929 r. doszło do połączenia radykalnych organizacji w jeden twór - Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Konowalec został wybrany przewodniczącym zarządu.
OUN odpowiadał za serię zamachów i akcji dywersyjnych na terenie II Rzeczpospolitej i ZSRR. Do najgłośniejszych akcji zaliczyć należy zabójstwa polskich polityków Tadeusza Hołówki (1931 r.) i ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego (1934 r.). Nacjonaliści za wrogów uznawali również innych Ukraińców, wykazujących bardziej umiarkowaną postawę i dążyli do normalizacji stosunków z Polakami.
Konowalec zginął w 1938 r. z ręki agenta NKWD, Pawła Sudopłatowa. Zamachowiec wkradł się w łaski przywódcy OUN, prezentując się jako ukraiński dysydent. Bezpośrednią przyczyną śmierci był wybuch ładunku ukrytego w bombonierce. Konowalec został pochowany na cmentarzu Crooswijk w Rotterdamie.
Źródło: PAP / własne PCh24.pl / przystanekhistoria.pl
PR






