Zeszłoroczny atak dronów niewyjaśniony. Prokuratura umorzyła śledztwo

Prokuratura wojskowa w Lublinie umorzyła śledztwo ws. zeszłorocznego wtargnięcia ok. 30 dronów na terytorium Polski. Powodem okazała się niemożliwość ustalenia winnych całego zdarzenia. Śledczym udało się natomiast ustalić miejsca startu bezzałogowców.
W nocy z 9 na 10 września 2025 roku w polską przestrzeń powietrzną wtargnęło co najmniej 19 latających maszyn, głównie typu Gerbera. Większości z nich nie była uzbrojona, służyła jako tzw. wabiki pozbawione głowic z materiałem wybuchowym. Szczątki bezzałogowców znaleziono na terenie pięciu województw. Wydarzenie wywołało ogólnonarodową debatę na temat stanu przygotowania polskich systemów przeciwlotniczych w przypadku ataku z powietrza.
Jak poinformowała „Rzeczpospolita”, prokuratorom nie udało się ustalić kto kierował maszynami, ani kto wydał rozkaz skierowania ich na terytorium Polski. Śledczy wskazali natomiast miejsca startu. Wojskowe drony wystartowały z mobilnych platform w rosyjskich obwodach briańskim, kurskim i biełgorodzkim oraz z okupowanych przez Rosjan terytoriów Ukrainy. Część z nich przeleciała nad terytorium Białorusi. W związku z niemożnością wykrycia sprawców, śledztwo umorzono.
Prokuratura badała również zasadność środków wojskowych wykorzystanych do unieszkodliwienia maszyn. W tym przypadku również nie doszukano się nieprawidłowości. W wyniku uderzenia zniszczony został częściowo jeden z domów we wsi Wyryki (woj. lubelskie). Początkowo informowano, że za uszkodzenia odpowiada ładunek wybuchowy z drona. Okazało się jednak, że na dom spadła rakieta wystrzelona przez polski lub sojuszniczy myśliwiec F-16, starający się zestrzelić drona.
Źródło: dorzeczy.pl / rp.pl
PR






