Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski zdjął krzyż ze ściany reprezentacyjnej sali urzędu. Nie zostanie ukarany – Sąd Okręgowy utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego.
Uzasadnienie decyzji przedstawił w czwartek sędzia Mirosław Styk. Jak stwierdził, sąd rejonowy prawidłowo ocenił materiał dowodowy. Innymi słowy, wojewoda Komorski zdjął krzyż, bo rzekomo mógł – nie popełnił przy tym żadnego przestępstwa. W efekcie Sąd Okręgowy odrzucił apelację prywatnych oskarżycieli, którzy nie byli zadowoleni z wyroku sądu rejonowego.
Choć sądy potraktowały sprawę lekko, o lekką rzecz bynajmniej nie idzie.
Wesprzyj nas już teraz!
Wojewoda Komorski jest absolwentem Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, gdzie studiował socjologię. Pracował następnie w Urzędzie Miasta Lublin. W 2023 roku został wojewodą z nadania nowego rządu Donalda Tuska. Powołanie wręczył mu wiceminister MSWiA, Tomasz Szymański z Koalicji Obywatelskiej.
Jedną z pierwszych decyzji nowego wojewody Lublina było zdjęcie krzyża ze ściany reprezentacyjnej Sali Kolumnowej urzędu. Postanowił umieścić tam inny symbol: flagi Unii Europejskiej. Jak przekonywał wojewoda, chodzi o „neutralność światopoglądową”.
Na poczynania wojewody względem chrześcijaństwa zareagowali radny sejmiku województwa dolnośląskiego z PiS, Tytus Czartoryski, oraz była dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie Elżbieta Puacz. Złożyli w sądzie prywatny akt oskarżenia, wskazując na obrazę uczuć religijnych. Sąd doszedł jednak do wniosku, że zdejmując krzyż wojewoda Komorski nie dopuścił się profanacji krzyża, a z drugiej strony nie ma też przepisów, które nakazywałyby umieszczanie krzyży w urzędach państwowych. Dlatego sąd uznał, że Komorski działał w prawie.
Można powiedzieć, że to bardzo możliwe – tyle tylko, że prawo nie jest w stanie przewidzieć każdego przypadku. Wydawałoby się, że po 1989 roku, kiedy Polacy odzyskali względną suwerenność, nikt nie będzie musiał chronić symbolu krzyża specjalnymi ustawami – wiadomo przecież, że to element cywilizacyjnej tożsamości Rzeczpospolitej. Za komuny, owszem, co innego – krzyż przeszkadzał tym, którzy zwalczali chrześcijaństwo w imię ateistycznego marksizmu, ale to już przeszłość…
Jak się okazuje, wcale nie. Krzyż przeszkadzał nie tylko czerwonym komunistom, ale również „neutralnym” nominatom Koalicji Obywatelskiej, którzy pozbywają się go, żeby zrobić miejsce dla unijnych flag.
Ciekawe, czy za takim rozumieniem polskiej obecności w Unii Europejskiej głosowali ci mieszkańcy Lublina, którzy brali udział w referendum akcesyjnym? Nie spodziewali się pewnie, że ich własny wojewoda zdejmie kiedyś krzyż Jezusa Chrystusa, bo ten jest nie do pogodzenia z ideologią „neutralności” unijnej. Neutralności, która – jak widać – jest w istocie wrogością wobec chrześcijaństwa.
Źródła: rmf24.pl, PCh24.pl
Pach