Wojna domowa w kierownictwie PiS. Frakcja Morawieckiego pociągnie partię na dno?

mate.jpg
fot. Warszawie, 1 bm. (sko) PAP/Marcin Obara

Przez większość kolegów z kierownictwa partii Morawiecki cały czas jest postrzegany jako ciało obce i zagrożenie - przekonuje Kamila Baranowska w reportażu Interii "PiS jak tankowiec. Krajobraz po wielkiej awanturze w partii".

Najstarsi członkowie Prawa i Sprawiedliwości mają żal o to, że były premier nie rozumie prawicowego elektoratu. Ich zdaniem Morawiecki chciałby z PiS uczynić "light-prawicę". - Jest zbyt wielkomiejski, zbyt warszawski, zbyt "banksterski" i że za bardzo chce przypodobać się liberalnym elitom - podkreślają cytowani anonimowi członkowie PiS.

Zdaniem "starszyzny", PiS powinien zawalczyć o odzyskanie tych wyborców, których stracił na rzecz Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. - A żeby to zrobić, musi się radykalizować i iść w mocny, prawicowy przekaz, a nie dzielić włos na czworo. Upraszczając: mniej Morawieckiego, więcej Patryka Jakiego - czytamy. Frakcja Morawieckiego widzi sprawę inaczej. Nie chce "bić się" o 3-5 proc., które uciekło do Konfederacji czy Korony, lecz celuje w 10 proc. niezdecydowanych wyborców, do których chcieliby dotrzeć z bardziej centrowym przekazem.

Morawiecki ma być skonfliktowany z częścią ścisłego centrum PiS: Przemysławem Czarnkiem, Jackiem Sasinem, Tobiaszem Bocheńskim czy Elżbietą Witek. Ma jednak poparcie kilku przedstawicieli tzw. "dworu" prezesa, w tym Ryszarda Terleckiego czy Piotra Glińskiego. Konflikt ma też podłoże ambicjonalne. Przeciwnicy Morawieckiego mają obawiać się, że w przyszłości były premier przejmie stery w partii, stąd chcą zaostrzenia kursu na prawo, zbliżając się z przekazem do KKP i partii Mentzena.

Choć podobne plany mają cieszyć samego prezesa, który z niepokojem patrzy na to "co wyrosło" na prawo od PiS, obecnie stara się łagodzić konflikty. Jak tłumaczy na spotkaniach wewnętrznych, partia to nie łódka, której kierunek można zmienić w każdej chwili, ale bardziej tankowiec wymagający dłuższych przygotowań i przekonania załogi o konieczności obrania innego kursu. Jarosław Kaczyński ma również liczyć na to, co sprawdzało się w poprzednich latach. Mianowicie, czas wyborów zazwyczaj naturalnie wygaszał konflikty i zbliżał zwaśnione frakcje, które musiały współpracować na wspólny wynik.

Źródło: interia.pl
PR

Jerzy-Kwasniewski-823u0342i.jpg

"Zdradzili nas w Brukseli". Prezes Ordo Iuris o kapitulacji PiS ws. unijnej homo-dyktatury

Pamiętam dziesiątki rozmów z samorządowcami. Czują, że ich własny rząd łamie im kręgosłupy. Każe wycofywać się z obrony rodziny. Nie chce wyjaśnień, nie chce bronić ich przed atakami. Poczucie osamotnienia jest ogromne - relacjonuje mec. Jerzy Kwaśniewski, wspominając pacyfikację samorządów, które w 2019 r. opowiedziały się po stronie tradycyjnej rodziny w obliczu frontalnego ataku środowisk LGBT+...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: