5 listopada 2014

Znicze dla bohaterów i… zbrodniarzy

(By Exploti (Own work) [Public domain], via Wikimedia Commons)

Większość z nas chowa zapewne w sercu rzewne wspomnienie owych chwil dziecinnych, kiedy w Dzień Zaduszny idąc za rękę z rodzicami, zostawiwszy wraz z modlitwą znicze na grobach bliskich, zmierzało się na koniec ku grobowi nieznanego żołnierza, by i tam zapalić światło na cześć tych licznych bezimiennych, lecz zasłużonych chłopaków, dzięki którym – lepiej rozumiane z biegiem lat – pojęcia takie jak honor, czy wolność nigdy nie stały się dla nas pustymi hasłami. Tegoroczne Zaduszki pokazały jednak, że tak piękną okazję można wykorzystać również w niechlubny sposób…

 

Podobne sentymenty nie narodziły się oczywiście w naszych czasach, lecz towarzyszą nam od dawna, o czym świadczyć może choćby ten fragment wiersza Kornela Makuszyńskiego Dzień zaduszny:

Wesprzyj nas już teraz!

 

Bo w zimnym swoim leżą grobie,

Karabin mając wciąż przy sobie.

Niech wiatr nie wieje tam jesienny,

Gdzie leży żołnierz bezimienny.

 

Czytając informacje prasowe będące echem Zaduszek A.D. 2014 obok wielu pięknych świadectw pamięci znajdziemy też niestety fakty tyleż przygnębiające, co oburzające – takie jak szkolne, a nawet przedszkolne akcje palenia zniczy na grobach komunistycznych okupantów i kolaborantów. Dowiadujemy się na przykład, że dzieci z prywatnego przedszkola „Groszki” w Żarach zostały zaprowadzone na cmentarz komunalny, by zapalić znicze na grobach żołnierzy sowieckich. TVN natomiast informuje o niezliczonych zniczach na grobach znanych postaci, wymieniając zaraz za pułkownikiem Kuklińskim… Wojciecha Jaruzelskiego.

 

Oczywiście tego typu akcje spotykają się z głosem sprzeciwu, należy jednak przede wszystkim zwrócić uwagę na ich oddźwięk w duszach i umysłach szczególnie tych najmłodszych, którzy biorą w nich udział. Dla Naszego Dziennika wypowiedziała się w tej sprawie prof. Urszula Dudziak z KUL: W rodzinach rozmaite mogą być sytuacje, dziadkowie mogli być wywożeni na Sybir, polec w walce z żołnierzami Armii Czerwonej. Historia Polski była trudna, rozmaite zmagania miały miejsce, dziadkowie nieraz ponieśli śmierć z ręki tych, których nazywano „wyzwolicielami Polski”, w związku z tym tego typu działania mogą powodować niepotrzebne zranienia.

 

Nie jestem pewny, czy „zranienia” to odpowiednie słowo, ale pozostaje faktem, iż sentyment lat dziecinnych kieruje się bardziej uczuciem, niż wiedzą, dlatego po latach uczestnicy podobnych spacerów zaduszkowych będą być może zadawać sobie pytanie: dlaczego płomień pamięci, związany przecież z symboliką chrześcijańską, był dziecięcą dłonią stawiany na grobach okupantów i przedstawicieli systemu, który chciał w Polsce zgnieść i chrześcijaństwo… i wolność… i honor?

 

I wątpię, aby odpowiedź dyrektorki przedszkola Luizy Groszek była dla takiej osoby satysfakcjonująca: Chodzimy palić znicze na cmentarzu komunalnym, na cmentarzu Żołnierzy Radzieckich i Jeńców Wojennych w stalagu w Żaganiu, ale nie ma to żadnego kontekstu politycznego. (…) Małe dzieci w przedszkolu są apolityczne, wszystkie jednostki oświatowe są apolityczne, nie jesteśmy przedszkolem pod patronatem jakiejś partii politycznej, żyjemy w kraju 90-procentowo chrześcijańskim. Naszą tradycją jest w dniu Wszystkich Świętych zapalać znicze, zgodnie z tą ideą, duszom ciał, które tam leżą.



 

Filip Obara

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie