Dzisiaj

Ziemiec: Kiedy „ruska onuca” pachnie, a nie cuchnie?

(Roman Giertych. Fot. Adam Chełstowski / Forum)

Krzysztof Ziemiec skomentował wymowne milczenie głównych mediów i polityków wobec kwestii powiązań Romana Giertycha ze sprawą wyprowadzania pieniędzy spółki Polnord, z mocnymi wątkami rosyjskimi. „Czy wieloletnia praca na rzecz obecnego premiera daje mu aż tak dużą bezkarność?” – pytał retorycznie dziennikarz.

 

Jeśli ktoś z was ogląda media, niektóre głównego nurtu, no to nawet nie miał okazji o tym usłyszeć, bo one temat po prostu zamilczały. Oficjalnie były inne, ważniejsze sprawy, na przykład kwestia zaprzysiężenia sędziów Trybunału, potem wybory na Węgrzech, ale de facto na jedno wychodzi: zero informacji i zero komentarzy – zauważył publicysta kanału You Tube Otwarta Konserwa.

Wesprzyj nas już teraz!

Krzysztof Ziemiec wskazał, że poseł Roman Giertych to dzisiaj „jedna z głównych twarzy” Koalicji Obywatelskiej. Polityk po wyborach prezydenckich wzywał do masowych protestów na rzecz obalenia prezydenta Karola Nawrockiego, wcześniej był zaś orędownikiem ponownego liczenia głosów w wyborach, które miały wynieść do władzy Rafała Trzaskowskiego, ale nie wyniosły.

Od kilku lat domniemany dowódca internetowej grupy Silnych Razem, ma kłopoty, i to niemałe. Od ubiegłego tygodnia portal Wirtualna Polska – a więc medium, które raczej trudno posądzić o jakąś antyrządową fobię – w całej serii artykułów Szymona Jadczaka stawia Romanowi Giertychowi zarzuty dotyczące niejasnych przepływów finansowych, powiązanych, uwaga, z tajemniczą Rosjanką – mówił publicysta.

W wideo-felietonie słyszymy dalej o nienajlepszej medialnej passie dawnego lidera Młodzieży Wszechpolskiej. Około rok temu polityk-mecenas domagał się od prawowitych pełnomocników wydania akt sprawy internetowego celebryty o pseudonimie „Budda”, chociaż  tamten wcale sobie nie życzył pomocy prawnej Giertycha.

Całkiem niedawno Wirtualna Polska ujawniła współpracę jego kancelarii z bankiem, przeciwko frankowiczom.

Teraz ten sam portal napisał, iż „za podmiotem, który przelał blisko milion złotych do kancelarii Giertycha ma stać Rosjanka, która pomaga ukrywać rosyjskim biznesmenom pieniądze w raju podatkowym”. Według autorów artykułu, pochodząca z przestępstw wspomniana kwota trafiła do raju podatkowego w Liechtensteinie za pośrednictwem spółki założonej na nazwisko pracownicy kancelarii koalicyjnego mecenasa. – Podmiot znika 20 dni po ostatnim przelewie i, co ciekawe, daty i kwoty przelewów bankowych mają pokrywać się z tymi z afery Polnordu, gdzie według śledczych chodziło o wyprowadzenie pieniędzy ze spółki. Tymczasem prokuratura właściwie śpi – relacjonował autor Otwartej Konserwy.

Jak wobec tej sprawy zachowywały się polskie organa ścigania? Prokuratura nie przesłuchała niektórych kluczowych świadków i osób powiązanych ze spółką, w tym Barbary Giertych, żony polityka. Nie zabezpieczyła także dokumentów z Liechtensteinu. Dziennikarze WP ustalili okoliczności decyzji o zamknięciu śledztwa, w tym toczące się wokół sprawy konsultacje i fakt zmiany osób prowadzących śledztwo oraz niedawny awans prokuratora, który swoim podpisem firmował umorzenie zarzutów wobec Romana Giertycha.

W odpowiedzi były narodowiec próbował nieudolnie deprecjonować twierdzenia dziennikarzy WP, podkreślając m.in. w mediach społecznościowych, że występująca w sprawie Rosjanka jest w rzeczywistości Francuzką, chociaż o jej pochodzeniu świadczy chociażby nazwisko oraz miejsce urodzenia, a o tym, że jest formalnie obywatelką państwa nad Sekwaną, Wirtualna Polska i tak pisała.

Internetowa bańka „Silni Razem” publikuje teraz pod adresem autora tekstu Szymona Jadczaka niewyszukane obelgi. Wielkie media – milczą. – Nikt nic nie wie, nikt nic nie widział, nikt nie komentuje, a prokuratura nie chce zająć się całą sprawą, rozumiecie? W kraju, który oficjalnie jest tak uczulony na jakąkolwiek współpracę z Rosją – komentował Krzysztof Ziemiec. – Przecież ktoś, kto się w ogóle z Rosją w jakiś sposób kontaktuje, dla wielu polityków, dla wielu komentatorów jest dzisiaj w Polsce absolutnie stracony. Ale nie on. Afera Romana Giertycha powinna chyba wstrząsnąć całą opinią publiczną, tak czy nie? Chyba tak… – wskazuje dalej publicysta.  

Wody w usta nabrał też premier, zazwyczaj chętnie komentujący prawdziwe bądź rzekome wpływy rosyjskie w Polsce (chociaż dopiero od 2022 roku). Tusk, pytany przez dziennikarzy chociażby o sprawę frankowiczów, przeciwko którym spiskował mecenas z KO, odpowiedział na przykład, że… nie interesują go prywatne sprawy postawnego kolegi z klubu poselskiego. – Niech pan nie zaczyna z Giertychem, bo pana strzeli w ucho i będzie bolało – straszył z kolei w radiowym studiu swojego adwersarza Bartosz Arłukowicz.

No to jak długo jeszcze, zapytam?. Jak długo ten człowiek będzie miał parasol ochronny? Rosyjski odór w otoczeniu ugrupowania, które powołało przecież na samym początku tej kadencji swoje komisje do spraw badania rosyjskich wpływów musi dziwić – zauważył, odnosząc się do tych retorycznych wygibasów, Krzysztof Ziemiec.

Dziś takie rosyjskie otoczenie w rządzącej partii chyba nie przystoi jednak, prawda? Prawda. Wyobraźcie sobie, co by się na przykład działo, gdyby na koncie, no dajmy na to u Antoniego Macierewicza pojawiła się taka okrągła „banieczka” od jakiejś Rosjanki? Co by było, gdyby w taki proceder była zaangażowana kancelaria, ale – dajmy na to – Sławomira Mentzena? Zgadliście. Wtedy te media, które dziś milczą, trąbiłyby o tym 24 godziny na dobę, a ci politycy, którzy nabrali dziś wody w usta, pewnie robiliby codziennie i to nie jedną konferencję prasową, domagając się wręcz delegalizacji tych partii, o których teraz wspomniałem – podkreślał dziennikarz.

Jak wskazał autor komentarza, zapewne „ktoś z Zachodu” przestawi za jakiś czas tak zwaną wajchę w relacjach z Rosją, a silne państwa powrócą z nią do „pragmatycznego dialogu”. Obecnie jednak Rosja służy w Polsce jako kij na niewygodnych oponentów, gdy w dyskusji brakuje realnych argumentów.

– Sieć aż huczy, że siłą Giertycha jest wspomniana przeze mnie na początku taka duża grupa aktywnych, krzyczących internetowych, można powiedzieć, hejterów. Może tak jest. Ale może rację ma opozycja, która wręcz uważa, że pan mecenas, jako dawny pełnomocnik rodziny Tusków od 2012 roku – jeśli dobrze pamiętam – ma zebraną całkiem poważną piwniczkę z ważnymi dokumentami. Zatem, czy ta wieloletnia praca na rzecz obecnego premiera daje mu aż tak dużą bezkarność? Czas pokaże. Albo i nie, zobaczymy – podsumował Krzysztof Ziemiec.

 

Źródło: Otwarta Konserwa / You Tube

RoM

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(4)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie