Dzisiaj

Wyzwolenie czy zwiedzenie? Okultystyczne korzenie feministycznej rebelii

Ruch wyzwolenia kobiet nie ograniczył się wyłącznie do sfery politycznej, lecz był elementem projektu szerszej transformacji skierowanej przeciwko tradycyjnym wartościom chrześcijańskim i ustalonemu porządkowi społecznemu. Jaki dziś mamy bilans skutków walki o równouprawnienie kobiet?

Zdaniem Rachel Wilson, autorki książki pt. Occult Feminism: The Secret History of Women’s Liberation, korzeni amerykańskich ruchów emancypacyjnych należy szukać w radykalnych nurtach religijnych, filozoficznych i społecznych wywodzących się z reformacji protestanckiej, Oświecenia oraz XIX-wiecznych ruchów utopijnych. To w nich odnaleźć możemy wiele znanych nam dzisiaj postulatów dotyczących równości i niezależności kobiet oraz przebudowy relacji społecznych. Idee te szczególnie promowane były w środowiskach kwestionujących hierarchiczny model Kościoła oraz jego monopol w ustalaniu zasad moralnych.

Według dominującego w tych kręgach poglądu, konserwatorem ówczesnego modelu społeczeństwa, w którym kobiety zajmowały podporządkowaną pozycję, było tradycyjne chrześcijaństwo, normujące postrzeganie kobiet jedynie jako opiekunek domowego ogniska, matek i żon, a także strażniczek rodzinnej moralności. Narzucona niewiastom przez zewnętrzny autorytet matryca miała stanowić – według tej narracji – główną barierę w ich samorozwoju i uzyskaniu równości społecznej. W tym układzie mechanizmem utrwalającym nierówności miał być patriarchat wyrosły m.in. z systemu tradycyjnych wierzeń. Dlatego strukturę opartą na hierarchii, w której mężczyzna zajmuje wiodącą pozycję w życiu publicznym i prywatnym, starano się obalić, podważając nie tylko powagę instytucji Kościoła, ale też przyjęte interpretacje Biblii.

Wesprzyj nas już teraz!

Najbardziej znanym przejawem takich działań było ponowne opracowanie biblijnych tekstów przez grono działaczek pod kierownictwem Elizabeth Cady Stanton, czyli jednej z najbardziej wpływowych organizatorek ruchu emancypacyjnego. W wydanej w 1895 r. publikacji pt. The Women’s Bible święte księgi zreinterpretowano w sposób bardziej sprzyjający równości płci. Zabieg ten wywołał sprzeciw niektórych sufrażystek obawiających się negatywnej reakcji sympatyzujących z nimi środowisk. Pomimo tego Stanton pozostała zwolenniczką przekonania, że bez zakwestionowania religijnych argumentów wzmacniających patriarchat zmiany społeczne będą trudne do osiągnięcia.

Duchową alternatywę wobec tak rozumianego chrześcijaństwa stanowił – według Rachel Wilson – spirytyzm, pojmowany jako zjawisko religijno-kulturowe wpisujące się w szerszy proces przemian religijnych zachodzących w Stanach Zjednoczonych w pierwszej połowie XIX wieku. Był on jedną z licznych propozycji nowego sposobu postrzegania religii, w tym jako formy indywidualnego doświadczenia duchowego. W przeciwieństwie do religii instytucjonalnych nie opierał się na jednej ustalonej doktrynie ani autorytecie duchowieństwa. Wśród najważniejszych założeń spirytyzmu znalazło się przekonanie, że ludzie mogą komunikować się z duchami zmarłych. Kontakt ten miał odbywać się poprzez media i seanse spirytystyczne, dzięki którym zyskiwano dostęp do wiedzy o rzeczywistości pozamaterialnej.

Zdaniem autorki, trudno było znaleźć sufrażystkę, która nigdy nie uczestniczyła w seansach spirytystycznych. Wynikało to zarówno z faktu, że ruch spirytystyczny umożliwiał kobietom aktywny udział w życiu publicznym – mogły one występować jako media, mówczynie czy liderki spotkań, zdobywając w ten sposób autorytet i doświadczenie – jak również z tego, że środowisko to sprzyjało kształtowaniu, a następnie promowaniu nowych koncepcji dotyczących społecznej roli kobiet. Obecna w spirytyzmie idea duchowej równości płci współgrała z jednym z najważniejszych żądań emancypantek – postulatem uznania kobiet za równoprawne uczestniczki życia społecznego i politycznego. Dla zdecydowanej większości działaczek duchowość spirytystyczna stanowiła ważne źródło inspiracji oraz uzasadnienie ich postulatów.

Bez uwzględnienia tych kontekstów historycznych i kulturowych współczesny feminizm jawi się jako rezultat długotrwałego procesu społecznego zapoczątkowanego przez ambitne kobiety, których aspiracje wykraczały poza utrwalony przez tradycję model funkcjonowania. Tymczasem według tez sformułowanych w książce pt. Occult Feminism… genezy ruchu sufrażystowskiego należy doszukiwać się m.in. w rozpowszechnionych na przełomie XIX i XX wieku w Stanach Zjednoczonych praktykach okultystycznych. Z relacji autorki wynika, że duchowość, z której pierwsze reformatorki społeczne czerpały swoje natchnienia, nosiła piętno pierwotnego buntu ukazanego na kartach Pisma Świętego. Świadczy o tym antychrześcijańskie ostrze feministycznej ideologii, jak również eksponowana przez niektóre grupy sufrażystek symbolika Lucyfera, interpretowanego jako duch-wyzwoliciel ciemiężonych przez patriarchat kobiet. Niebagatelny wpływ na feministyczny sposób postrzegania świata miał też – zdaniem Wilson – system dawnych wierzeń pogańskich oparty na kulcie bogiń. Pogląd ten autorka rozwija, omawiając w swojej publikacji postaci żeńskich bóstw pochodzących z różnych mitologii i religii, takich jak Inanna (Isztar), Lilith czy Kali. Boginie te przedstawiane są jako istoty niezwykle potężne, których sposób funkcjonowania wykraczał poza tradycyjnie przypisywane kobietom role społeczne, tj. opiekę nad rodziną czy macierzyństwo. W analizowanych przez autorkę narracjach feministycznych pełnią one funkcję symboli kobiecej siły, autonomii oraz wyzwolenia.

Trudno więc mówić o przypadku, gdy jedna z nich – hinduska bogini Kali – na początku 1972 r. pojawiła się na okładce magazynu Ms. („Pani”), adresowanego do gospodyń domowych. Dla Rachel Wilson przedstawiona na okładce wieloramienna kobieta nie była jedynie symbolem różnorodności kobiecych ról, lecz stanowiła kwintesencję natury feminizmu oraz celów środowisk wspierających ten ruch. Kali jest bowiem określana jako „mroczna matka” oraz żeńska reprezentacja idei „pełni czasu”. Symbolizuje seksualność, stworzenie, śmierć i zniszczenie. Przedstawiana była jako postać o wielu ramionach, w których trzymała miecze oraz odcięte męskie głowy. Jej szyję zdobił naszyjnik z ludzkich głów, kolczyki przybierały formę ciał niemowląt, natomiast pas wokół talii tworzyły ludzkie ramiona. W licznych przedstawieniach bogini Kali ukazywana była stojąca na piersi boga Śiwy, który ofiarowywał swoje życie, aby powstrzymać jej niszczycielski szał zagrażający istnieniu świata. Barwna i wciągająca mitologia Kali mogła być – zdaniem autorki – ciekawym odniesieniem dla kobiet pragnących poczuć siłę w życiu pozostającym pod ich pełną kontrolą.

Już pobieżny przegląd treści czasopisma pozwala dostrzec promowany w nim nowy ideał kobiecości, symbolicznie nawiązujący do przedstawień żeńskiego bóstwa hinduizmu – uosobienia siły, niezależności i wielowymiarowości. Ms. to bowiem kobieta świadoma swoich praw, wykształcona i aktywna, której życiowe aspiracje daleko wykraczają poza tradycyjnie przypisane jej role. Promuje walkę o równe wynagrodzenie, ochronę przed przemocą i dyskryminacją. W życiu zawodowym rozwija swoją karierę, zdobywając wysoką pozycję w hierarchii i udowadniając, że kompetencje, ambicja oraz determinacja nie są zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn, lecz stanowią naturalne cechy każdej osoby dążącej do samorealizacji. Praca nie jest dla niej jedynie dodatkiem do życia rodzinnego, ale ważnym elementem tożsamości. Niezależność definiuje jako możliwość wyboru stylu życia – małżeństwo i macierzyństwo nie są więc już obowiązkiem, a jedynie potencjalną opcją.

Założycielka magazynu, Gloria Steinem, umieszczając na okładce debiutanckiego numeru wizerunek hinduskiego symbolu destrukcji i odnowy, wyraźnie zasygnalizowała nowy, bardziej radykalny kierunek działań. Od samego początku propagowane w periodyku treści służyły głównemu celowi feministek drugiej fali – zniesieniu różnic społecznych i prawnych pomiędzy kobietami i mężczyznami, również w tych obszarach, w których wynikały one z tradycji lub biologii. W tym kontekście promujący pierwszy numer artykuł o sugestywnym tytule „Chwila prawdy gospodyni domowej” należy traktować jako wyraz linii redakcyjnej w kwestiach dotyczących małżeństwa i rodziny.

Numer o wojnie. Najnowszy KWARTALNIK PCH24.PL JUŻ JEST!

Napisany przez Jane O’Reilly tekst był feministycznym esejem opisującym tzw. „moment kliknięcia” – chwilę, w której kobieta nagle uświadamia sobie, że to, co przez lata uważała za naturalny porządek małżeństwa i życia rodzinnego, w rzeczywistości jest systemem opartym na nierównym podziale obowiązków. W przedstawionych przez autorkę codziennych, pozornie błahych sytuacjach miał ukazać się głębszy problem: kobiety wykonują ogromną ilość niewidzialnej pracy, a ich wysiłek traktowany jest jako oczywisty. Nawet gdy pracują zawodowo, wciąż oczekuje się od nich pełnej odpowiedzialności za dom, a poczucie winy utrwala ten mechanizm. Esej podkreślał, że prawdziwa równość nie kończy się na równej płacy, lecz obejmuje realny podział obowiązków w rodzinie. O’Reilly zachęcała więc do odrzucenia nierealistycznych standardów, odmowy brania wszystkiego na siebie i traktowania pracy domowej jako wspólnej odpowiedzialności. Autorka ostatecznie zaapelowała o zmianę myślenia i uznanie kobiet za autonomiczne osoby, a nie wyłącznie żony i matki.

Czytelniczkom, które po odezwie O’Reilly doznały „momentu kliknięcia”, magazyn oferował wzorcowy model równościowego małżeństwa. Tekst pt. „Umowa małżeńska Shulmanów” opisywał historię małżeństwa, które początkowo miało charakter związku partnerskiego, lecz po pojawieniu się dzieci stopniowo zaczęło funkcjonować według tradycyjnego podziału ról – mąż utrzymywał rodzinę finansowo, a żona zajmowała się domem i wychowaniem dzieci. Po latach frustracji kobieta postanowiła zmienić tę sytuację. Wraz z mężem opracowała umowę określającą równy podział obowiązków domowych i opieki nad dziećmi.

Feministyczna batalia o równość i samostanowienie nie ograniczała się do promocji małżeńskiej relacji opartej na zasadzie partnerstwa, obejmowała także usuwanie wszelkich barier utrudniających kobietom realizację obranego celu. Największą przeszkodą w tak podyktowanym zamierzeniu musiało być, z naturalnych przyczyn, dziecko. Jeszcze zanim Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał swoje „krwawe” orzeczenie w sprawie „Roe v. Wade”, legalizujące tzw. aborcję na poziomie federalnym w całym kraju, redaktorki Ms. już w pierwszym numerze wzywały do zmiany restrykcyjnych – ich zdaniem – regulacji prawnych. W tekście pt. „Miałyśmy aborcje”, podpisanym przez 53 znane Amerykanki, przekonywano, że aborcja nie jest zjawiskiem marginalnym, lecz doświadczeniem milionów kobiet. Zaprezentowana w nim argumentacja wpisuje się w feministyczny dyskurs, który przyczynił się do upowszechnienia proaborcyjnego stanowiska wśród opinii publicznej zachodnich społeczeństw. Artykuł podkreślał, że obowiązujące prawo prowadzi do śmierci i cierpienia, zwłaszcza ubogich kobiet, które nie miały dostępu do „bezpiecznych rozwiązań”.

W rzeczywistości chodziło o możliwość sprawowania całkowitej kontroli nad własnym życiem. We wstępie do jubileuszowej książki-antologii pt. 50 Years of Ms.: The Best of the Pathfinding Magazine That Ignited a Revolution, wydanej z okazji okrągłej rocznicy istnienia periodyku, Katherine Spillar i Eleanor Smeal pisały: „Walka o prawa do aborcji jest w swej istocie walką o samostanowienie i równość, a zatem ma kluczowe znaczenie dla prawdziwie reprezentatywnej demokracji”. […]

Anna Nowogrodzka-Patryarcha

Artykuł został opublikowany w 4. numerze KWARTALNIKA PCH24.PL

Całość  artykułu znajdziesz w 4. numerze KWARTALNIKA PCH24.PL

Epidemia samotności. Zagłada XXI wieku? – odpowiada prof. Zybertowicz

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(1)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie