23 sierpnia 2021

Holandia: ocenzurowali Dantego, by nie drażnić muzułmanów. „To kulturowe samobójstwo”

((Zdjęcie ilustracyjne Źródło: pixabay.com) )

Dziennik „Le Figaro” zamieścił wywiad z holenderskim historykiem prof. Christophem de Voogdem. Jest zaniepokojony postępami nowego rodzaju poprawności politycznej, która jest wymierzona w dziedzictwo Zachodu. Za przykład podał nowe holenderskie tłumaczenie „Boskiej Komedii”, a w niej „Piekła” Dantego, które ocenzurowano i pozbawiono fragmentu odnoszącego się do proroka Mahometa, aby niepotrzebnie „nie krzywdzić” i nie „wiktymizować” muzułmanów.

Christophe de Voogd, autor m.in. „Historii Holandii”, mówi wręcz, że polityczna poprawność to forma kulturowego samobójstwa. Dodaje, że jest ona wymierzona przede wszystkim w dziedzictwo Zachodu. Chodzi o znaczne poszerzeniu zjawiska cenzury, która w przeszłości zwykle odnosiła się do ingerencji władz politycznych, czy religijnych i miała charakter odgórnych poleceń. Teraz na cenzurowanie klasycznego dzieła Dantego zdecydował się sam wydawca i cenzura zaczyna mieć wymiar horyzontalny. Wydawca to uczestnik życia społecznego, jego składowa część. Już nie wpływa np. na pracę żyjącego autora, z którym może zerwać współpracę lub uzgadniać poprawki, ale „poprawia” klasyczne dziedzictwo literatury, jedną ze sztandarowych książek kultury zachodniej, czyli „Boską komedię” Dantego.

Holenderski historyk mówi wprost, że to selektywne „przepisywanie przeszłości” w stylu orwellowskim. Przypadek „poprawiania” literatury to jednak nie jakiś odosobniony incydent. De Voogd mówi o całej serii cenzurowania filmów, książek, a także zamiany programów szkolnych i uniwersyteckich. Nazywa to „kulturą negacji”, która zakazuje wszystkiego, co może „obrazić”, czy naruszyć „wrażliwość”, w tym przypadku muzułmanów. Dotyczy to jednak wszystkich tzw. „mniejszości”. Historyk dodaje, że akurat muzułmanie wcale o zmiany i cenzurę Dantego nie prosili…

Wesprzyj nas już teraz!

W przypadku „Boskiej komedii” nie chodziło o nowy przekład, ale rodzaj adaptacji dzieła dla młodzieży przez holenderskie wydawnictwo Blossom. Dante Alighieri jest tylko kolejną ofiarą współczesnej cenzury. Kilka miesięcy temu zrezygnowano w tym kraju z tłumaczenia wiersza aktywistki Black Lives Matter, Afroamerykanki Amandy Gorman. Utwór był „postępowy”, ale tłumaczka biała, więc wylała się na nią fala krytyki. „Całe to wzburzenie wokół „wrażliwości” tej, czy tamtej grupy mniejszości, w rzeczywistości opiera się na głębokiej ignorancji literackiej i historycznej” – wyjaśnia holenderski historyk.

Nacisk rozmaitych „postępowych” lobby spowodował, że rozkwitło zjawisko autocenzury. To kolejny, wyższy poziom zabijania wolności słowa. Tutaj też główną rolę gra ignorancja nowych „komisarzy” polit-poprawności. Literatura z definicji jest oparta na wolności, otwarta na wszelkie możliwości, przekraczanie zakazów. Dante zsyła do „Piekła” wielu papieży, Mahometa (krąg VIII), czy umieszcza w VII kręgu homoseksualistów. Tylko czekać, aż i te ostatnie fragmenty zostaną „poprawione”. Robienie współcześnie z Dantego „islamofoba” wywołuje uśmiech. Ignorant jednak nie wie, że poeta potrafił chwalić Saladyna, czy Awerroesa. Proste schematy współczesnej rewolucji kulturowej to obecnie rodzaj sowieckiego podręcznika agitatora. Warto przypomnieć, że w „piekle dolnym” i to także w kręgu VII, mają według poety przebywać dusze gwałtowników występujących przeciw bliźnim i Bogu, naturze oraz… sztuce.

Dodajmy, że po fali powszechnego (jeszcze) oburzenia, wydawnictwo w końcu przywróciło ocenzurowany fragment „Boskiej Komedii”, ale dodano doń „odpowiedni przypis wyjaśniający”.

Holenderski historyk zauważa, że młodzi ludzie rzeczywiście nie mają poczucia zmienności kontekstu kultury, ale ostrzega, że „trzeba się uważnie owej „kontekstualizacji” przyglądać”. Zbyt często polega to na swoistym „usprawiedliwianiu” niemal „niedokształconych i biednych poprzedników”, którzy nie mogli osiągnąć „doskonałości etycznej” współczesności. Takie przekonanie o ciągłym procesie dziejowego postępu to typowy marksizm.

Holender zwraca jednak uwagę, że takie „przepisywanie historii” dotyczy tylko kręgu zachodniej cywilizacji i kultury chrześcijańskiej. „Nikt nie wydaje się obrażony homofobią, rasizmem czy mizoginizmem obecnymi w innych kulturach. Ta selektywność jest w moich oczach oznaką projektu politycznego, pozanaukowego (ideologicznego)” – podkreśla. De Voogd mówi wręcz o „kulturowym samobójstwie”.

Przypomina, że dziedzictwo chrześcijańskie jest oparte na „skumulowanym dziedzictwie Aten, Rzymu i Jerozolimy”. Dodaje, że „Boska Komedia jest niewątpliwie jednym z najbardziej symbolicznych i najpełniejszych przejawów tych trzech dziedzictw, mistrzowsko podkreślonych i zreinterpretowanych przez Dantego”. Zamach na jej treść jest zamachem na samych siebie.

Bogdan Dobosz

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(7)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Udostępnij przez