17 sierpnia 2018

Ogromna wartość Mszy Świętej

Głównym celem człowieka na ziemi jest, by chwalił i uwielbiał Boga, Stwórcę. Ale co to znaczy chwalić Boga? To znaczy uznać Jego Majestat i swoją nędzę, uznać, że w zupełności jesteśmy zależni od Stwórcy. „Jam jest Alfa i Omega, początek i koniec, mówi Pan Bóg, który jest i który był, i który przyjdzie, Wszechmogący” (Ap 1, 8).

 

„Jam jest, którym jest” (Wj 3,14) – mówi o Sobie Pan, my zaś stworzenia jesteśmy niczym wobec Stwórcy, ale jeśli tak olbrzymia przepaść dzieli nas od Boga, jakże możemy składać Mu cześć i uwielbienie? Sami przez się nie potrafimy tego uczynić w żaden sposób!

 

Pomaga nam Msza św. jedyny godny sposób uwielbienia Boga. Jedna Msza św. oddaje większą cześć Bogu, niż wszystkie razem wzięte modlitwy aniołów, bo we Mszy św. nie aniołowie składają cześć i uwielbienie Bogu, ale Jego Jednorodzony Syn. Dlatego celebrujący kapłan po Przeistoczeniu czyni Hostią znak krzyża nad kielichem i mówi: „Przez Niego, z Nim i w Nim bądź Tobie, Bogu Wszechmogącemu w jedności Ducha Świętego wszelka cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków”.

 

Ale powinniśmy nie tylko uwielbiać Boga, ale również i dziękować Mu. O, jak dużo mamy do zawdzięczenia Bogu! A pozostawieni sami sobie, nie jesteśmy w stanie należycie Mu podziękować!

 

We Mszy św. możemy godnie dziękować Bogu. „Gratias agamus Domino Deo nostro” – „czyńmy dzięki Panu Bogu naszemu” – śpiewa celebrujący kapłan na początku prefacji. „Godną i sprawiedliwą jest rzeczą” – brzmi odpowiedź. Rozpoczyna się prefacja: „Prawdziwie godną i sprawiedliwą jest rzeczą, słuszną i zbawienną, abyśmy Tobie zawsze i wszędzie dzięki czynili, Panie Święty, Ojcze wszechmocny, Boże wieczny, który z Jednorodzonym Synem Twoim i z Duchem Świętym, jeden jesteś Pan…”

 

Ale Msza św. jest jednocześnie przebłaganiem obrażonego Boga. Bez wątpienia, mamy za co prosić Boga o przebaczenie – każdy dobrze o tym wie.

 

Ile mamy do naprawienia? Mamy „siedemdziesięcio-milionowy dług” u Pana Boga! Każdy człowiek winien jest Bogu siedemdziesiąt milionów pengo[1]. Tak mówi Pan Jezus w jednej przypowieści. „Podobne jest królestwo niebieskie królowi, który chciał rozliczyć się ze sługami swoimi. A gdy począł rozliczać, przywiedziono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów” (Mt 18, 23-24). Dziesięć tysięcy talentów równa się mniej więcej siedemdziesięciu milionom pengo. Zawrotna suma! Tyle wynosi nasz dług, który urósł z powodu naszych grzechów.

 

Posłuchajcie, co mówi przerażony dłużnik, którego pan kazał sprzedać i całą jego rodzinę i wszystko, co posiadał. „A upadłszy sługa prosił go mówiąc: miej cierpliwość nade mną, a wszystko tobie oddam” (Mt 18, 26). O, nieszczęśliwy biedaku! Wszystko zapłacisz? Z czego?

 

Czy wiecie, z czego zapłacimy? Z Mszy Świętej. Tam upadniemy na twarz przed obliczem Ojca i powiemy: jesteśmy Twoimi dłużnikami, ale wszystko zapłacimy. Czym? Własną ofiarą Syna Bożego!

 

Bóg deszczem ognistym zniszczył z powierzchni ziemi Sodomę i Gomorę, ale to, co się działo w tych miastach, jest tylko dziecinną zabawką w porównaniu z tymi okropnymi grzechami, jakie obecnie dzieją się na świecie. Jezus Chrystus w codziennych niezliczonych Mszach św. podczas Podniesienia, wyciąga Swoje błagalne i opiekuńcze ramię, by nas, grzeszną ludzkość, w słusznym gniewie nie zmazał Ojciec niebieski z powierzchni życia.

 

Msza św. jest zarazem najskuteczniejszą prośbą. Ciężko przychodzi człowiekowi prosić drugiego człowieka, a jeśli to uczynił, nie jest pewny, czy jego prośba będzie miała pożądany skutek; ale łatwo przyjdzie nam prosić, jeśli się nie do człowieka, lecz do Boga zwrócimy, i to nie sami, ale za pośrednictwem Pana Jezusa.

 

Msza św. jest jedną wielką prośbą, bo w jakiejkolwiek sprawie zwracamy się do Boga, zawsze kończymy słowami: „Per Dominum nostrum, Jesum Christum, Filium Tuum” – „Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twego”.

 

„Czy jednorazowa śmierć krzyżowa Chrystusa nie wystarczała, żeby przeprosić za wszystkie nasze grzechy i uzyskać wysłuchanie wszystkich naszych próśb?” – może ktoś zapytać. A jeśli tak, to po co jest Msza Święta?

O tak, ofiara Chrystusa wystarczyła za wszystko! Chrystus przez Swoją śmierć na krzyżu raz na zawsze odkupił nas i zadość uczynił za nasze grzechy; Msza św. nie jest niezależną, samodzielną, nową ofiarą, ale tajemniczym odnowieniem tej jedynej ofiary, którą Pan Jezus dokonał na krzyżu. Kto więc bierze udział w Mszy Świętej, to tak, jakby w pierwszy Wielki Piątek, kiedy rozgrywała się najmajestatyczniejsza tragedia świata, stał pod krzyżem na Kalwarii.

 

Jaki więc cel ma słuchanie Mszy Świętej? Ten, ażeby kto w niej bierze udział, osobiście włączył się w obieg krwi Serca Jezusowego i czerpał z niego moc, spożywał Jego owoce.

 

Bp dr Tihamér Tóth, O Eucharystii, Kraków 1939, s. 72-75.

(Pisownię uwspółcześniono)

 

[1] Dawna waluta na Węgrzech, wprowadzona w 1926 roku w miejsce korony węgierskiej, a zastąpiona w roku 1946 przez forinta.

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie