Głosowanie rodzinne? Oto jak zmieniłby się wynik wyborów, gdyby rodzice głosowali za dzieci

Czy warto wprowadzać w Polsce głosowanie rodzinne? Klub Jagielloński i Instytut Sobieskiego zleciły specjalne badanie preferencji wyborczych. Okazuje się, że wprowadzenie głosowania rodzinnego przyniosłoby relatywnie niewielkie zmiany w wyniku wyborów.
Badanie przeprowadziła pracowania SW Research. Przy głosowaniu w normalnym trybie 33,7 proc. otrzymuje Koalicja Obywatelska, 19,8 proc. Prawo i Sprawiedliwość, 14,3 proc. Konfederacja, 10,2 proc. Korona, 7 proc. Lewica, 6 proc. Rozwój Plus oraz 5,6 proc. Partia Razem. Do Sejmu nie weszłoby PSL (3 proc.).
Drugi wariant dotyczy głosowania rodzinnego. W propozycji Klubu Jagiellońskiego oraz Instytutu Sobieskiego chodzi o doważenie głosów tych wyborców, którzy wychowują niepełnoletnie dzieci. "W tym ujęciu głos respondenta waży 1 + 0,5 za każde niepełnoletnie dziecko. Oznacza to, że osoba bez niepełnoletnich dzieci ma, tak jak dzisiaj, jeden głos. Osoba mająca jedno dziecko – 1,5 głosu (po połowie dla każdego z rodziców), osoba mająca dwoje dzieci – 2 głosy itd. Dla uproszczenia pomijamy kwestię samotnych rodziców. Dla odpowiedzi „4 lub więcej dzieci” przyjęto liczbę 4 dzieci" - podaje Klub Jagielloński.
W modelu zmienia się udział wyborców bez niepełnoletnich dzieci w całości. W normalnym układzie jest ich 63,1 proc. Przy głosowaniu rodzinnym, jest ich 49,5 procent.
Nie zmienia to jednak zasadniczo wyniku wyborów. W głosowaniu rodzinnym Koalicja Obywatelska otrzymuje 30,9 proc. zamiast poprzednich 33,7 procent. Inne partie otrzymują nieco więcej - zarówno PiS, Konfederacja, Korona, Lewica, Rozwój Plus jak i Razem. Nie zmienia się wynik PSL. Jak komentuje "Klub Jagielloński", właściwie wszystkie obserwowane w badaniu zmiany "mieszczą się w granicach błędu statystycznego".
Można się zastanawiać, dlaczego tak to wygląda. Prawdopodobnie chodzi o relatywnie niewielki udział rodzin wielodzietnych w społeczeństwie. Rodziny z trojgiem lub więcej dzieci stanowią tylko 11 proc. wszystkich rodzin z dziećmi. To oznacza, że w większości przypadków doważa się głosy rodzin z jednym lub dwojgiem dzieci. Jest oczywiste, że najbardziej religijne, a co za tym idzie również najbardziej konserwatywne, mogą być rodziny wielodzietne. Ze względu na ich niewielką liczbę, dodanie im głosów nie zmienia jednak znacząco wyniku wyborów.
Klub Jagielloński uważa, że głosowanie rodzinne mogłyby tymczasem wpłynąć na zmniejszenie polaryzacji w kraju. W raporcie, który Klub przygotował wraz z Instytutem Sobieskiego, wskazuje się, że główne ośrodki polaryzacji politycznej, czyli KO oraz PiS, mają największe poparcie w grupie najstarszych wyborców. "Udział najstarszych wyborców w elektoratach tych formacji zauważalnie przekracza ich udział wśród ogółu wyborców. [Bez głosowania rodzinnego] wzrost znaczenia wyborczego tych elektoratów będzie polaryzację pogłębiał" - piszą autorzy raportu poświęconego głosowaniu rodzinnemu.
Ich zdaniem, wdrożenie głosowania rodzinnego "oddala perspektywę powstania nowej osi radykalizacji, opartej na czynniku konfliktu pokoleń i frustracji wyborców najmłodszych". Jak sądzą, w efekcie głosowania mogłyby być bardziej zniuansowane, gdyby rodzic mógł kierować na jedną partię swój podstawowy głos, a głosy przysługujące mu z racji wychowywania dzieci na inne ugrupowania.
Więcej o głosowaniu rodzinnym można przeczytać w publikacji Klubu Jagiellońskiego oraz Instytutu Sobieskiego.
źródło: klubjagiellonski.pl
Pach






