Homoseksualizm jako norma. Co się stało w Niemczech? Co czeka Polskę?!

23 kwietnia 2025 roku Kościół katolicki w Niemczech dopuścił błogosławienie par jednopłciowych – w formie wykraczającej dalece poza to, na co zezwolił Watykan. Reakcji Stolicy Apostolskiej nie było i nadal nie ma, choć „reformę” wdrażają coraz to kolejne diecezje.
Homoseksualna rewolucja
W Niemczech od wielu lat udziela się błogosławieństw parom żyjącym bez ślubu: osobom kohabitującym, bo nie chcą zawrzeć małżeństwa; rozwodnikom w powtórnych związkach; homoseksualistom. Przez wiele lat procedura była jednak ograniczona do „szarej strefy”. Biskupi oficjalnie udawali niewiedzę albo przynajmniej rozkładali ręce, zrzucając odpowiedzialność na duszpasterzy, a ci z kolei nie byli pewni, jak dokładnie działać. Ta sytuacja denerwowała środowiska progresywne, przekonanie, że błogosławieństwa tego rodzaju są bardzo potrzebne. Progresiści z Niemiec mieli w tym wsparcie podobnych grup w Austrii, Szwajcarii i Belgii. Sprawa była coraz częściej publicznie dyskutowana, co kulminowało podczas Drogi Synodalnej – procesu reform Kościoła w Niemczech, który rozpoczął się w pierwszą niedzielę Adwentu 2019 roku.
Droga Synodalna i ksiądz Schockenhoff
Droga Synodalna utworzyła cztery fora dyskusyjne. Jedno z nich zajęło się moralnością seksualną. Intelektualno-teologiczną podstawę pod pracę tego forum zapewnił zmarły w 2020 roku teolog moralny, ks. prof. Eberhard Schockenhoff z Fryburga. Schockenhoff rozwijał koncepcję tak zwanej etyki relacyjnej (niem. Beziehungsethik). Etyka relacyjna wskazuje, że związków międzyludzkich nie należy oceniać z perspektywy prawno-naturalnej, formalnej czy sakramentalnej – ale przede wszystkim z perspektywy jakości relacji, którą taki związek tworzy. Jeżeli para żyje bez ślubu, bo tak jej się podoba, ale partnerzy troszczą się o siebie i wiodą życie otwarte na pomoc drugiemu człowiekowi – to wszystko w porządku. Jeżeli parę konstytuują dwie osoby tej samej płci, zaangażowane we wzajemną opiekę – nie ma problemu. Ks. prof. Eberhard Schockenhoff wygłosił przemówienie programowe na spotkaniu poprzedzającym uformowanie Drogi Synodalnej na początku 2019 roku. Ówczesny przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, kardynał Reinhard Marx, w swoim wystąpieniu podsumowującym tamto spotkanie wyraźnie podkreślił, że to właśnie myśl Schockenhoffa będzie nicią przewodnią refleksji moralnej Drogi Synodalnej.
Tak rzeczywiście się stało, co znalazło swoje odzwierciedlenie również w kwestii oceny homoseksualizmu i związków jednopłciowych. Droga Synodalna opowiedziała się za akceptacją aktów intymnych w takich związkach, uznając, że są moralnie bez zarzutu, o ile popełnia się je w sposób odpowiedzialny. Według Drogi Synodalnej każdy człowiek ma prawo do zintegrowania własnego pociągu płciowego ze swoim życiem, o ile tylko ten pociąg nie narusza godności drugiego. W konsekwencji Droga Synodalna domagała się od Kościoła w Niemczech zgody na to, by duszpasterze udzielali oficjalnie uroczystych, liturgicznych błogosławieństw parom niesakramentalnym, w tym jednopłciowym.
Belgowie w awangardzie
Jako pierwsi zrealizowali ten postulat Belgowie. Nie działali autonomicznie, ale korzystali z owoców Drogi Synodalnej. Jej obserwatorem z ramienia Konferencji Episkopatu Belgii był bp Johan Bonny, biskup Antwerpii. We wrześniu 2022 roku biskupi belgijskiej Flandrii opublikowali wytyczne, w których ogłosili możliwość błogosławienia par tej samej płci i zaproponowali konkretną modlitwę liturgiczną. Niespełna rok później na podobny krok zdecydował się arcybiskup Berlina, Heiner Koch. Napisał list do pasterzy swojej diecezji, dając im wolną rękę, gdy idzie o błogosławienie par jednopłciowych. Nie przewidywał wprawdzie żadnego konkretnego rytu czy modlitw, ale zachęcał do kreatywności duszpasterskiej.
„Fiducia supplicans”
W grudniu 2023 roku na to wszystko zareagowała Stolica Apostolska. Papież Franciszek i kardynał Victor Manuel Fernández, działający jako prefekt Dykasterii Nauki Wiary, ogłosili deklarację „Fiducia supplicans”. Zgodzili się tam na błogosławienie par heteroseksualnych żyjących bez ślubu oraz par tej samej płci. Postawili jednak kilka warunków: błogosławieństwo ma być krótkie i udzielane spontanicznie, nie ma być podobne do ceremonii ślubnej, nie może zakładać afirmacji aktywności homoseksualnej. Jednocześnie kardynał Fernández ogłosił, że gdyby ktoś nie przestrzegał ściśle tych wskazań, to może być pewien, że Stolica Apostolska nie będzie go w żaden sposób ścigać, bo rola Dykasterii Nauki Wiary jest dziś inna, niż było to w przeszłości, kiedy Święte Oficjum aktywnie upominało i karało błądzących.
Pseudo-śluby w kolorze homo-tęczy
Konferencja Episkopatu Niemiec składa się z 27 biskupów diecezjalnych. Publikację dokumentu „Błogosławieństwo daje siłę miłości” musiano przegłosować odpowiednią większością. Termin ogłoszenia tekstu wzbudził pewną krytykę: stało się to dokładnie dwa dni po śmierci papieża Franciszka. Okres sedewakancji niewątpliwie sprzyjał takim „agresywnym” ruchom, bo tekst niemieckich biskupów nie jest bynajmniej w pełni wierny wobec „Fiducia supplicans”. W Niemczech postanowiono dokonać dość daleko posuniętej „lokalnej adaptacji” deklaracji Dykasterii Nauki Wiary. Biskupi z RFN mogą zresztą argumentować, że mieli do tego pełne prawo. Ostatecznie papież Franciszek rozpoczął 13 marca 2013 roku budowę Kościoła „zdecentralizowanego”, w którym różne aspekty doktryny czy moralności mogą być odmienne interpretowane, zależnie od danego miejsca i czasu. Przekraczając tu i ówdzie literę „Fiducia supplicans” Niemcy nie zrobili więc nic, czego nie przewidywałby zdecentralizowany model kościelności papieża Franciszka i kardynała Fernándeza.
W ich dokumencie nie ma mowy o żadnej „spontaniczności”. „Fiducia supplicans” zakłada scenariusz, w którym dwóch homoseksaulistów czy rozwodników niejako „natyka się” na duszpasterza i spontanicznie prosi go o udzielenie błogosławieństwa na ich „drogę życia”. Duszpasterz go udziela, nie chcąc w ten sposób afirmować ich związku, a jedynie zapewnić ich o Bożym wsparciu w ich codziennym chrześcijańskim bojowaniu, pomimo obiektywnego nieuporządkowania ich życia. Jeżeliby takie błogosławieństwo miało zostać udzielone każdemu z osobna, w sposób, który naprawdę dawałby do zrozumienia, że nie chodzi tutaj o pobłogosławienie ich niesakramentalnej relacji, byłoby to do przyjęcia. Litera „Fiducia supplicans” jest tu jednak dość niejasna i stwarza możliwość błogosławienia „relacji”, nawet jeżeli już nie „związku” ze wszystkimi przyległościami, w tym życiem intymnym. W każdym razie, dokument odcina się od uroczystych i zaplanowanych błogosławieństw.
Tymczasem właśnie o takie ceremonie chodzi w dokumencie niemieckich biskupów. Tekst „Błogosławieństwo daje siłę miłości” mówi o przygotowaniu wnętrza (w domyśle: wnętrza kościoła, choć to też powinno być wykluczone!), muzyce, całym anturażu… Nie ma tu krzty spontaniczności. Choć tekst nakazuje taką organizację ceremonii, by była odróżnialna od sakramentu małżeństwa, w praktyce rzecz jednak bardzo się do tego zbliża. Co więcej, w obiegu są też gotowe zestawy rytów błogosławieństw. Ukazała się nawet książka – nosząca ten sam tytuł, co dokument biskupów! – która zbiera różne faktycznie używane ryty. W sumie mamy zatem do czynienia z quasi-liturgiczną instytucjonalizacją niesakramentalnego pseudo-ślubu w Kościele katolickim – w tym „ślubu” homoseksualnego.
Papież Leon XIV w jednym z wywiadów, których udzielał w pierwszych miesiącach pontyfikatu, odniósł się krytycznie do takich quasi-ślubów gejowskich, które – jak powiedział – zostały wprowadzone w niektórych miejscach „Europy północnej”. Nie wymienił jednak wprost ani Niemiec, ani Belgii ani też żadnego innego kraju. Za krytycznym wystąpieniem w wywiadzie nie poszedł zresztą żaden konkret. Watykan po prostu biernie obserwuje, co dzieje za górami, ale w żaden sposób nie interweniuje.
23 kwietnia, wracając z Afryki, powiedział na pokładzie samolotu, że Stolica Apostolska odrzuca sformalizowane błogosławieństwa par LGBT, bo należy kierować się normami, które ogłosił Kościół. W ten sposób odpowiedział na sytuację w Niemczech. Zaczął jednak wypowiedź od… próby przekierowania uwagi na inny temat, relatywizując znaczenie problematyki seksualnej. Nie zapowiedział też żadnego konkretnego ruchu w tej sprawie. Leon XIV po prostu nie chce się tym zajmować. Nie poprze Niemców, ale nie zrobi też nic, by im przeszkodzić…
Kardynał Marx przeważył szalę
Tymczasem już większość niemieckich diecezji wprowadziła błogosławieństwa dla par niesakramentalnych i gejowskich, zgodnie z dokumentem. Stało się to za sprawą kardynała Reinharda Marxa, arcybiskupa Monachium i Fryzyngi. Wprawdzie akurat pod jego kierunkiem takich błogosławieństw udzielano już dawno, ale nieoficjalnie. 21 kwietnia – w rocznicę śmierci papieża Franciszka – ogłoszono, że tekst „Błogosławieństwo daje siłę miłości” będzie obowiązywać również w tej archidiecezji. W ten sposób Monachium i Fryzynga stały się w sumie czternastą diecezją, która zaaprobowała ten dokument – co oznacza, że osiągnięto w Niemczech większość. Prawdopodobnie w dalszej przyszłości w tę stronę pójdzie jeszcze kilka innych diecezji. Zasadnicze obiekcje wobec błogosławienia par tej samej płci zgłaszały publicznie jak dotąd głównie trzy diecezje – Ratyzbony, Pasawy oraz Kolonii.
Milczenie
Rzecz znamienna: to wszystko dzieje się za pontyfikatu papieża Leona XIV. Wielu katolików spodziewało się, że Robert Prevost zrobi jakiś porządek z dość chaotyczną sytuacją duszpasterską, doktrynalną i moralną, którą pozostawił pontyfikat papieża Franciszka. Przez niemal rok nic takiego się jednak nie wydarzyło. Oprócz kilku zdawkowych komentarzy – zresztą niektóre z nich wspierały „Fiducia supplicans” – papież nie zdobył się na żaden konkretny gest. Mówiąc krótko, po prostu zaakceptował status quo: papież Bergoglio stworzył nowy model katolicyzmu, który jest modelem zdecentralizowanym, z większą rolą czy zgoła pewną autonomą episkopatów i diecezji. Leon XIV uznał, że to fakt dokonany – czy się z tym wewnętrznie zgadza, czy nie, nie ma dla nas znaczenia. Dość, że nie podejmuje żadnych działań, by to zmienić.
Co z Polską?
Rewolucja w sprawie homoseksualizmu została skutecznie przeprowadzona. Tylko od nas zależy, czy zostanie zaimplementowana również w Kościele katolickim w Polsce. Watykan nie kiwnie nawet palcem, jeżeli ten lub inny biskup zechce pójść w ślady niemieckich albo belgijskich kolegów w episkopacie – i błogosławić związki sodomskie.
Dlatego tak ważne jest, byśmy odważnie zabierali głos i nie milczeli w obliczu rewolucji, która zmienia Kościół. Okazją do zaangażowania może być proces synodalny, który trwa we Wrocławiu, Warszawie i Krakowie. Stowarzyszenie ks. Piotra Skargi przygotowało krótki poradnik pt. „Synodalność w twojej parafii”, gdzie na kilkunastu stronach wyjaśnia znaczenie synodalności, najważniejsze dylematy – i gdzie prezentuje konkretny zestaw pomysłów, co można zrobić, by bronić Tradycji Kościoła katolickiego.
Zachęcam do skorzystania z tego poradnika. Dla dobra naszej katolickiej kultury. Dla dobra Kościoła.
Paweł Chmielewski








