Ks. prof. Andrzej Zwoliński: Jan Paweł II wobec komunizmu. W nurcie katolickiej krytyki zbrodniczej ideologii

Współczesne myślenie społeczne silnie naznaczone jest ideologią materialistyczną neomarksistowską, kwestionującą jakikolwiek transcendentny wymiar rzeczywistości, odrzucający istnienie świata ducha, a człowieka sprowadza do jednego z gatunków zwierząt. Pod wpływem neomarksizmu, który rozwija się dynamicznie, a przybiera różne nazwy, w tym tzw. nowej lewicy, znajduje się wiele krajów Zachodu. Dominują w tym różne ośrodki polityczne, rynek mediów, a także liczne środowiska akademickie, zwłaszcza obszaru filozofii, politologii, socjologii, pedagogiki czy psychologii[1].
Moda na marksizm w różnych jego odmianach powraca co pewien czas, zaznaczając nieustannie wpływ skompromitowanej ideologii na kształt życia społecznego. W 2018 r., w 200. rocznicę urodzin Karola Marksa w bazylice Konstantyna w Trewirze przemówienie wychwalające myśl jubilata wygłosił szef Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker, który stwierdził, że nazwisko Marksa jest dziś symbolem rzeczy, za które nie odpowiada i którym nie zawinił. Przemawiając na tle ołtarza i krzyża w jednej z najstarszych świątyń Europy, w znaczeniu świeckim była salą tronową cesarskiej rezydencji, a od połowy XIX wieku służy jako kościół ewangelicki, bronił zbrodniczej ideologii, symbolu – obok niemieckiego nazizmu - zniszczenia cywilizacyjnego. Niezrozumiałe tym bardziej są słowa kard. Reinharda Marxa, który w myśli Karola Marksa dostrzegł ważną korektę systemu kapitalistycznego. Przyznał, że w swoim czasie „Manifest komunistyczny” zrobił na nim wrażenie. Bowiem to proletariat jest społeczną klasą uniwersalną, która przywraca uniwersalność gatunkowi ludzkiemu: urzeczywistnia powołanie gatunku […] usuwa źródła społecznych antagonizmów[2].
Marksizm – wewnętrznie sprzeczna i groźna, już w punkcie założeń teoretycznych ideologia, błędna w samej swej istocie – na nowo jest przywoływana jako punkt odniesienia dla projektów politycznych. Nauka na temat marksizmu i wyrosłego z niego komunizmu, Papieża, który doświadczył życia Kościoła w komunizmie, św. Jana Pawła II, wydaje się być niezwykle aktualna i potrzebna dla przypomnienia i poddania świata głębszej refleksji. Jak to zauważył polski kard. Stanisław Nagy: Bolszewicy zamienili mundury na garnitury. Europarlament stał się od pewnego czasu nowym polem bitwy ideologicznej lewaków[3].
Komunizm w starciu z religią
Ideologią komunizmu jest marksizm-leninizm. „Komunizm” ma różne znaczenia. Zasadniczo można mówić o dwóch znaczeniach tego słowa.
W znaczeniu szerszym komunizm (łac. communis = wspólnie, we wspólnocie) to ustrój, w którym środki produkcji, wszystkie dobra, a czasem nawet kobiety są wszystkim wspólne. Wtórnie każdą ideologię, filozofię czy partię, która osiągnięcie takiego ustroju uważa za swój cel nazywa się komunistyczną. W tym znaczeniu komunizm był już przedstawiony przez Platona w jego „Państwie”.
W znaczeniu węższym komunizm to całość poglądów, organizacji i praktyki partii komunistycznych. Obejmuje ideologię, czyli marksizm-leninizm oraz organizację partii komunistycznych i ich praktykę. W tym znaczeniu komunizm jest czymś nieporównywalnie szerszym, niż tylko nauką o wspólnocie dóbr, jest ponadto metafizyką, ekonomią polityczną, strategią militarną, moralnością[4].
Sami komuniści używali słowa „komunizm” jeszcze w innym znaczeniu, a mianowicie jako przeciwieństwo socjalizmu, przy czym komunizm ma być końcowym, a socjalizm pośrednim okresem rozwoju społeczeństwa[5].
Znaczenie ideologii, tzn. marksizmu-leninizmu, dla komunistów i krajów komunistycznych jest jeszcze ciągle bardzo duże. Komuniści podejmują wielkie wysiłki, by rozwijać swoją filozofię. Bibliografia radzieckiej filozofii, opublikowana przez Instytut Wschodnioeuropejski we Fryburgu, obejmuje ponad dwa tysiące nazwisk aktywnych filozofów. Do 1959 r. wydano 301 015 000 egzemplarzy dzieł Lenina. Ponadto komuniści podejmowali działania, których nie można inaczej tłumaczyć jak tylko ideologią. Próby upaństwowienia chłopów, walka z religią, lęk przed prywatyzacją i wolnym rynkiem mają swe źródło w ideologii, w założeniach marksizmu-leninizmu.
L. Kołakowski uzasadniał, że „Kapitał” Fryderyka Engelsa i Karola Marksa był jedynie rozwinięciem tez o alienacji gatunku ludzkiego z lat XIX w.[6] Okres współczesnego marksizmu odznacza się dążeniem do jedności teorii i praktyki, nauki humanizmu marksistowsko-leninowskiego. Myśl Marksa i Engelsa wcielił w życie Lenin budując pierwsze komunistyczne państwo[7]. Idee marksizmu znalazły się także u podstaw budowy państwa Mussoliniego (faszyzm) i Hitlera (nazizm). Benito Mussolini, syn kowala, do 23 listopada 1919 r., czyli do czasu założenia partii faszystowskiej, był socjalistą. Hitler jeszcze w latach dwudziestych przyznał: W naszym ruchu obie ekstremy idą w parze: komuniści z lewicy oraz oficerowie i studenci z prawicy. Oba te elementy zawsze były najbardziej aktywne i największą zbrodnią było to, że zwalczały się wzajemnie w walkach ulicznych. Komuniści byli idealistami socjalizmu[8].
Ze zdziwieniem można stwierdzić, że niemal całe współczesne społeczeństwo zachodnie akceptuje marksistowskie rozwiązania, widząc w nich dobre środki rozwoju społecznego. Katolicki dziennikarz włoski, Marcello Veneziani, stwierdził, że społeczeństwa zachodnie realizują samą istotę marksizmu, którym jest: radykalny ateizm, materializm, internacjonalizm, uniwersalne wykorzenienie, prymat pragmatyzmu i śmierć filozofii, dominacja produkcji, globalne manipulowanie naturą, a także równość wyrażająca się homogenizacji (gender)[9].
Powszechnie znane jest twierdzenie Marksa, że religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jak jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu. Prawdziwe szczęście ludu wymaga zniesienia religii jako urojonego szczęścia ludu. Wymagać od kogoś porzucenia złudzeń co do jego sytuacji, to znaczy wymagać porzucenia sytuacji, która bez złudzeń obejść się nie może. Krytyka religii jest więc w zarodku krytyką tego padołu płaczu, gdyż religia jest nimbem świętości tego padołu płaczu[10].
Podobnie wyraził się Lenin twierdząc, że każda klasa wyzyskiwaczy potrzebuje dwóch urzędników: kata, który będzie karał rewolucjonistów i kapłana, który by rządził wyzyskiwanymi i hamował ich żeby nie dążyli do rewolucji – życie bowiem przemija, trzeba myśleć o wieczności. Każda religia jest „duchowym fuzlem” znieczulającym wyzyskiwanych[11]. Ponadto wszystkie współczesne religie i kościoły, wszystkie i wszelkiego rodzaju organizacje religijne marksizm traktuje zawsze jako organy reakcji burżuazyjnej, służące do obrony wyzysku i otumaniania klasy robotniczej[12]. Sądzono, ze wychowanie antyreligijne będzie zastąpieniem wiary w Boga wiarą w naukę i maszynę[13]. Jeszcze w latach 60. XX wieku, w materiałach propagandy antyreligijnej, pisano: Religia jest jak gwóźdź; jeśli w nią uderzysz, wbijesz tylko jeszcze głębiej […]. Tu trzeba obcęgów. Religię trzeba chwycić, ścisnąć od dołu: nie uderza się jej, ale wyciąga, wyciąga z korzeniem. A to można tylko osiągnąć tylko naukową propagandą, moralną i kulturalną edukacją mas[14].
Głównym celem propagandy antyreligijnej było obudzenie zainteresowania dla kwestii religii, usunięcie „starych” poglądów religijnych i „naukowe” uzasadnienie „nowych”. Główna droga do realizacji tego zadania wiodła przez: ogłoszenie rozdziału Kościoła od państwa (jeszcze w październiku 1917 r.), odebranie Kościołom i wszelkim zrzeszeniom religijnym prawa posiadania własności (styczeń 1918 r.), konstytucyjne zagwarantowanie swobody propagandy antyreligijnej przy jednoczesnym zakazie „propagandy religii” (1925 r.) oraz prowadzenie systematycznej i konsekwentnej walki z przejawami religijności we wszystkich środowiskach i grupach społecznych[15].
Prześladowanie wierzących i materialne niszczenie Kościoła miało doprowadzić do ostatecznego zwycięstwa komunistycznego ateizmu. Sami komuniści podawali, że od 1938 r. zamknięto około 14 000 świątyń. Według także ich statystyk, do połowy 1936 r. zamordowano lub deportowano około 42 800 kapłanów[16].
Z istniejących jeszcze w 1939 r. 22 tysięcy cerkwi zachowało się w Związku Sowieckim do 1959 r. zaledwie 7 tysięcy. Z 67 klasztorów pozostały 32. W listach z ZSRS opisywano sposoby i metody walki z religią: Ścigają nas we własnych domach. Odbierają wiernym ich dzieci, aby je wychować w ateizmie. Zamykają nas w więzieniach. Wywożą nas. W łagrach pozbawiają nas opieki lekarskiej. Więźniom konfiskuje się listy, w których wspomniane jest imię Boże... Jeżeli wierni gromadzą się w lasach, milicja szczuje nas psami[17].
Życie religijne zeszło do podziemia. Zabroniono nauki religii w szkołach, ale też domowego wychowania w duchu religijnym. Za czyn kryminalny uważano nawet kontakt młodzieży do lat 18 z osobami duchownymi. Oficjalnie ogłoszono tezę, że człowiek dopiero po ukończeniu 18. roku życia może świadomie wybrać wiarę. Nie przeszkadzało to jednak władzom w szerzeniu wśród dzieci i młodzieży agresywnej i prymitywnej propagandy antyreligijnej. W tym czasie likwidowano nawet cmentarze, aby nie przypominały symbolami religijnymi o przeszłości religii[18].
Ogółem komunizm oskarża się o wymordowanie pond 120 mln ludzi na całym świecie, w imię ideologii marksistowskiej. [19]
Kościół o komunizmie
Dużo uwagi radykalnym hasłom społecznym poświęciła encyklika Leona XIII z 1891 r. „Rerum novarum”. Można w niej wyróżnić dwie zasadnicze części, z których pierwsza zawiera krytykę socjalizmu, a druga – program rozwiązania kwestii robotniczej według katolickiej nauki społecznej. W krytyce socjalizmu encyklika podjęła ona głównie temat wspólnej własności. Przypomniała, że nietykalność własności prywatnej stanowi pierwszy fundament, na którym należy oprzeć dobrobyt ludu oraz, że ze wszystkich sił należy się przeciwstawiać dążności socjalizmu do wspólnego posiadania (RN, 12).
Po 1917 r. ukazało się szereg dokumentów Kościoła oceniających komunizm. W 1919 r. do papieża Benedykta XV zwrócili się arcybiskupi prawosławni Omska i Symbirska, prosząc o podjęcie akcji w obronie wiary chrześcijańskiej. Papież zwrócił się do rządu bolszewickiego w tej sprawie, lecz od komisarza spraw zagranicznych Cziczerina otrzymał odpowiedź, że prześladowań religijnych w Rosji nie ma. Pierwsze rozmowy Watykanu z bolszewikami dotyczyły tylko porewolucyjnej sytuacji Kościoła katolickiego w Rosji, z wyłączeniem szerszych problemów. W czasie wielkiego głodu na Powołżu i Ukrainie (1921–1923) Watykan pospieszył głodującym z pomocą. Do ogólnej pomocy Kościół katolicki dołączył się 24 VII 1922 r. W roku 1924 Pius XI, po powrocie Misji Kościelnej z Rosji sowieckiej, wypowiedział się na temat błędów komunizmu w osobnej allokucji adresowanej do całego świata (Alloc., 18 Dec. 1924, AAS vol. XVI, pp 494 - 5).
W 1925 r. biskupi austriaccy dokonali oceny socjalizmu w specjalnym liście. Popierając sprawiedliwe dążenie robotników stwierdzono, że mają oni prawo do zapewnienia sobie godziwych warunków życia, wolnego zrzeszania się i wzajemnej pomocy, równouprawnienia w życiu politycznym i zabezpieczenia szczęścia rodzinnego. Jednocześnie piętnowano akcję socjalistów wskazując robotnikom, że socjalizm jest zgubą społeczeństwa[20].
W następnych latach ukazało się szereg encyklik Piusa XI wyrażających protest przeciw prześladowaniu chrześcijan w Rosji sowieckiej, w Meksyku i Hiszpanii. Należały do nich encykliki: „Miserantissimus Redemptor” (8 Maii 1928, AAS, vol XX, pp 165 - 178), „Acerba animi” (29 Sept. 1932, AAS, vol. XXIV, pp 321 - 332) oraz „Dilecitissimi Nobis” (3 Jun. 1933, AAS, vol.XXIX, pp 261 - 274). 2 II 1930 r. Pius XI wystosował list do kard. Pompilji, a 8 lutego tegoż roku ogłosił go całemu światu. Mowa jest w nim o niesłychanych prześladowaniach każdej religii przez bolszewików, o popełnianych przez nich świętokradztwach, o próbach Kościoła katolickiego przyjścia z otuchą prześladowanym, o pomocy głodującym, o interwencji w czasie konferencji w Genui. 19 III 1930 r. odbyło się w bazylice św. Piotra w Rzymie wielkie nabożeństwo. Obecni byli na nim kardynałowie, korpus dyplomatyczny, liczne delegacje. Odśpiewano pieśni łacińskie i słowiańskie, m.in. „Zbawicielu, zbaw Rosję!”.
Moskwa odpowiedziała przymusową zbiórką pieniędzy na bojową eskadrę lotniczą we wszystkich republikach, pod hasłem: „Nasza odpowiedź papieżowi w Rzymie”[21]. W 1931 r., ukazała się, w czterdziestolecie ogłoszenia „Rerum novarum”, encyklika „Quadragesimo anno”. Pius XI analizował w niej m.in. zmiany jakie nastąpiły w życiu społeczeństw w okresie po pontyfikacie Leona XIII i wskazywał na powstanie w łonie socjalizmu dwóch obozów. Jednym z nich, występującym jako radykalniejszy, jest komunizm, który przyjmuje najostrzejszą formę walki klas i domaga się całkowitego zniesienia własności prywatnej. Encyklika zdecydowanie odrzuca jego tezy stwierdzając, że kiedy się dorwie do władzy, objawia nieprawdopodobną i straszliwą brutalność i nieludzkość (QA, 112). Kościół odrzucał też naukę bardziej umiarkowanego obozu: socjalizm, czy jako teoria, czy jako zjawisko historyczne lub jako „akcja” praktyczna, jeśli prawdziwie jest socjalizmem, nie da się pogodzić z dogmatami Kościoła katolickiego (QA, 117).
19 marca 1937 r., w pięć dni po potępieniu narodowego socjalizmu (Mit brennender Sorge), Pius XI ogłosił encyklikę „O bezbożnym komunizmie”, która rozpoczynała się od słów: „Divini Redemtoris”. Papież zdecydowanie odrzucił w niej doktrynę komunistyczną jako przeciwstawiającą się duchowemu i nadprzyrodzonemu powołaniu człowieka. Opozycja ta wynika z materializmu głoszonego przez komunizm. Rzutuje on na społeczne, ekonomiczne i polityczne cele systemu zbudowanego na tej doktrynie. Encyklika orzekła, że zarówno celów, jak i sposobów ich realizacji, proponowanych przez komunizm, nie da się pogodzić z nauką ewangeliczną. Komentując współczesne encyklice działania komunistów w Rosji radzieckiej i w Meksyku, Pius XI stwierdził: gdziekolwiek komunizm zdołał się zagnieździć i dojść do władzy [...] tam wszelkimi środkami, jak to sam przyznaje, dążył do tego, aby doszczętnie zniszczyć podstawy religii i cywilizacji chrześcijańskiej i nawet pamięć o nich wygasić w sercach ludzi, a zwłaszcza młodzieży (DR, 19).
Ocena komunizmu w encyklice jest jednoznaczna: Komunizm jest zły w samej istocie swojej i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie chrześcijańską ocalić cywilizację. Ci zaś, którzy przez komunizm oszukani przyczynią się do jego zwycięstwa w swojej ojczyźnie, staną się pierwszymi ofiarami swego błędu (DR, 58). Komunizmu z katolicyzmem pogodzić się nie da. Komunizm bowiem z natury swej jest antyreligijny, a na religię patrzy jako na „opium ludzkości”, jako na przeszkodę do budowy „sowieckiego raju na ziemi”[22].
Pius XII okazał się kontynuatorem nauki Piusa XI o komunizmie. W czasie wojny alianci próbowali powstrzymać Papieża od krytyki komunizmu. 3 września 1941 r. Roosevelt wystosował osobisty list do Piusa XII. Poddając analizie sytuację światową wyłożył swój pogląd, że Sowieci stanowią mniejsze zło i będą stanowić mniejsze niebezpieczeństwo po wojnie niż ewentualna dyktatura hitlerowska. Wskazywał także na fakt, że Sowiety znajdują się na drodze do ewolucji wewnętrznej, przeistaczają się w państwo narodowe, czego świadectwem jest sam Józef Stalin. Po wojnie Pius XII, począwszy od encykliki „Orientales omnes Ecclesias” ogłoszonej 23 grudnia 1945 r., poprzez kolejne encykliki, przemówienia i wystąpienia oficjalne aż do końca swego pontyfikatu w 1958 r. jednoznacznie potępiał komunizm.
W lipcu 1959 r. został wydany dekret Kongregacji Doktryny Wiary zabraniający wiernym jakiejkolwiek współpracy z komunistami pod karą ekskomuniki. 7 lipca 1952 r. papież ogłosił list apostolski „Sacro vergente Anno”, skierowany głównie do „ludów Rosji”, które gorąco poleca Niepokalanemu Sercu Maryi. W posłaniu tym Papież przypomniał, że mimo nacisków z różnych stron nie stanął po żadnej z nich w czasie wojny. Nie poparł też wojny przeciwko ZSRS w roku 1941. Jakkolwiek potępiał komunistyczny ateizm, nigdy nie potępił narodu rosyjskiego. [23] W Bożonarodzeniowym przemówieniu 24 grudnia 1955 r. Pius XII przypomniał: Mocą nauki chrześcijańskiej odrzucamy komunizm jako system społeczny i szczególnie mocno podkreślamy znaczenie prawa naturalnego... Przestrzegamy chrześcijan obecnej doby uprzemysłowienia, by nie zadawali się antykomunizmem, opartym jedynie na sloganach [...], zachęcamy ich natomiast do budowania społeczności, w której byt człowieka opierać się będzie na porządku moralnym.
W czasie powstania węgierskiego Pius XII wystąpił aż trzy razy. Ogłosił encyklikę „Luctoosissimi eventus” (28 X 1956), encyklikę „Datis nuperrime” (5 XI 1956), a 10 listopada wygłosił przemówienie potępiające gwałt dokonany na narodzie węgierskim przez komunistycznego agresora. W Bożonarodzeniowym przemówieniu 1956 r. powiedział m.in.: Jak to możliwe, żeby się nie dostrzegało istotnych zamiarów mylącej agitacji, ukrytych za określeniami „Dialogu”, albo „Spotkania”? Jakie mogą być dialogi, skoro drogi się rozchodzą? Skoro wspólne, absolutne wartości uporczywie są odrzucane i zaprzeczane, i żadna koegzystencja nie jest w rzeczywistości możliwa. Z powagi i szacunku wobec Imienia Chrześcijańskiego musi być zgoda na taką taktykę odmówiona. Gdyż jest nie do pogodzenia, jak to przestrzegał apostoł: 'chcieć zasiadać przy Stole Bożym i jednocześnie przy stole Jego wrogów[24].
Jan XXIII – 13 kwietnia 1959 r. – w specjalnym dokumencie przypomniał, że na mocy orzeczenia Św. Oficjum istnieje zakaz współpracy katolików z komunistami. W końcu czerwca 1959 r. Papież ogłosił encyklikę „Ad Petri Cathedram” zapowiadającą zwołanie Soboru. Warszawska „Polityka” (22 VIII 1959 r.) analizując tę encyklikę zwróciła uwagę, że: nie powiedziano w niej nigdzie wręcz, że Kościół prześladowany – to Kościół w krajach komunistycznych... W niektórych kołach na zachodzie uznano sformułowania encykliki za nie dość wyraźnie antykomunistyczne. W maju 1961 r. Jan XXIII ogłosił encyklikę „Mater et Magistra”, którą wielu znawców historii Kościoła uważa za epokową. Papież zwraca się w niej nie tylko do katolików (po raz pierwszy w encyklikach), ale do „wszystkich ludzi dobrej woli”. W komentarzach podkreślano, że sformułowania encykliki odpowiadały w dużym stopniu życzeniom i tęsknotom ludzkim. Z tego punktu widzenia stawała się do przyjęcia przez każdy system polityczny, słuszny lub niesłuszny, niosąc mu spełnienie jego życzeń[25]. W encyklice tej Papież zestawił liberalizm i komunizm: zarówno bowiem zasada nieograniczonej i wolnej konkurencji, którą głoszą tzw. liberałowie, jak i głoszone przez marksistów tezy o walce klas społecznych są najzupełniej sprzeczne tak z nauką chrześcijańską, jak i z samą ludzką naturą (MM, 23).
Dnia 11 października 1962 r. nastąpiło uroczyste otwarcie 21. w historii, a II Soboru Watykańskiego. Wzięło w nim udział 2363 duchownych przybyłych z całego świata. W tej liczbie jednak tylko 59 reprezentowało jeden miliard ludzi spod panowania komunistycznego (w tym 60 mln katolików)[26].
W Wielki Czwartek, 11 kwietnia 1963 r., Jan XXIII ogłosił najsłynniejszą ze swych encyklik „Pacem in terris”. Podkreślał w niej godność osobistą człowieka, ważność jego praw, których przestrzeganie zgodne jest z nauką Chrystusa. Papież wskazywał, że istnieje potrzeba, aby zawsze odróżniać błędy od osób wyznających błędne poglądy, chociażby ci ludzie kierowali się albo fałszywym przekonaniem, albo niedostateczną znajomością religii lub moralności [...]. Należy także odróżnić wyraźnie od błędnych teorii filozoficznych na temat istoty, pochodzenia i celu świata czy człowieka, poczynania odnoszące się do spraw gospodarczych i społecznych, kulturalnych czy też ustrojowych, nawet jeśli tego rodzaju poczynania wywodzą się z tych teorii, z nich czerpią natchnienie [...]. Może zdarzyć się niekiedy, że pewne prace zespołowe, dotyczące problemów praktycznych, które uważano dawniej za zupełnie bezcelowe, ocenia się teraz jako rzeczywiście owocne, czy to już obecnie, czy też w przyszłości (PiT, 158 - 160).
22 kwietnia włoski „Il Giorno” zamieścił wywiad z Nikitą Chruszczowem, który wysoko ocenił realistyczne stanowisko papieża zwłaszcza w odniesieniu do rozbrojenia i pokoju. Witamy z uznaniem wystąpienie Jana XXIII. My, komuniści nie kierujemy się żadnymi religijnymi poglądami. Równocześnie jednak wychodzimy z założenia, że konieczne jest połączenie wszystkich wysiłków w interesie zachowania pokoju[27]. Pontyfikat Jana XXIII oceniano jako zwrotny w nowożytnych dziejach Kościoła. Po raz pierwszy pojawiła się – na jego szczycie – próba istotnej zmiany optyki, próba przełamania postawy, która wszystkie sprawy świata i zaświata oceniała wyłącznie z jednego punktu widzenia: interesu Kościoła jako instytucji, która z góry każdorazowy interes własny utożsamia z interesem ludzkości[28].
Kontynuację II Soboru Watykańskiego podjął Paweł VI. W roku 1965, na IV-ej Sesji Soboru, biskup Carli z Segni wraz z 450 innymi ojcami Soboru zgłosił na ręce Papieża pismo formułujące postulat potępienia komunizmu przez Sobór. Paweł VI na mocy swych uprawnień, nie dopuścił pisma do obrad i przekazał list Carliego do komisji. Komunistyczne „Życie Warszawy” stwierdziło: Argumentowano formalnie: ten Sobór nikogo i niczego nie potępia. Mówiono po cichu między sobą: takie potępienie nic nie da, można tylko zaszkodzić[29].
Podczas tej Sesji Soboru, we wrześniu 1965 r., z interesującym przemówieniem wystąpił Prymas Polski. Stwierdził on m.in.: Prawa osoby są całkowicie podporządkowane celom rewolucji; nawet pod tym kątem rozpatrywane, nie są niczym trwałym. W istocie prawa te zależą całkowicie od woli klasy panującej, która siłą podporządkowała sobie prawo. Diamat podważa i odrzuca wszelkie stałe i ciągłe normy prawa i ustaw. W świecie, w którym rządzi, nie istnieją ani porządek społeczny, ani wieczne zasady, ani niezmienne idee. Idea prawa ustępuje wobec zasady, że cel uświęca środki, w tym także środki siły i przemocy. Gdy cel zostanie osiągnięty, środki zostają porzucone, gdyż straciły rację bytu. Dzisiaj mogą służyć jako narzędzia walki, jutro się je odrzuci. To samo dotyczy układów, paktów i konwencji przyjętych z powodów taktycznych bądź strategicznych. W żaden sposób nie wpływają one na świat diamatu, podczas gdy druga strona czuje się moralnie zobligowana. Umowa pomiędzy Kościołem a państwem diamatu zobowiązuje Kościół, lecz w żadnym stopniu nie zobowiązuje państwa diamatu z chwilą, gdy osiągnęło ono swój cel, to znaczy ujarzmiło Kościół. Dla państwa diamatu zawarte porozumienie jest jedynie praktycznym środkiem służącym do neutralizacji przeciwnika, lecz nie ma mocy prawnej. Przeciwnik zaś, to znaczy Kościół, zobowiązany jest honorować swe zobowiązania. W ten sposób żadne porozumienie podpisane z jakimkolwiek państwem diamatu nie zabezpiecza Kościoła[30].
W czasie pontyfikatu Pawła VI nastąpił rozwój dialogu z komunistami. 25 czerwca 1966 r. abp Casaroli podpisał w Belgradzie pakt między Watykanem i Jugosławią. Stolica Apostolska po raz pierwszy uznała w nim definitywnie prawne i moralne podstawy prawodawstwa komunistycznego. 30 stycznia 1967 r. Mikołaj Podgorny, przewodniczący Najwyższej Rady ZSRS, złożył wizytę Papieżowi. 29 marca 1971 r. gościem Papieża był prezydent Jugosławii Tito z małżonką. Była to pierwsza oficjalna wizyta głowy państwa komunistycznego w Watykanie (wizyta Podgornego nie była formalnie oficjalna, między Moskwą a Watykanem nie było normalnych stosunków dyplomatycznych). Jednocześnie na konferencji prasowej w Watykanie rzecznik Stolicy Apostolskiej prof. Federico Alessandrini, komentując przystąpienie Watykanu do układów SALT, powiedział: Kontakty pomiędzy Watykanem a Sowietami nie oznaczają bynajmniej, iż Stolica Apostolska zmienia swój stosunek do komunizmu, ani że sprzyja komunizmowi w wolnych krajach[31].
W Wielkanoc 1967 r. Paweł VI ogłosił encyklikę „Populorum progressio”. Twierdził w niej m.in. Każda działalność społeczna wiąże się z jakąś doktryną. Chrześcijanin odrzuca wprawdzie doktrynę opartą na filozofii materialistycznej i ateistycznej, która nie respektuje ani myśli religijnej, kierującej życie do celu wiecznego i ostatecznego, ani wolności, ani godności ludzkiej: tam jednakże, gdzie cenniejsze wartości są zabezpieczone, różnorodność organizacji zawodowych i związków robotniczych jest dopuszczalna i pod niejednym względem pożyteczna, jeżeli broni wolności i pobudza do współzawodnictwa (PP, 39).
Papież wyraźnie unikał bezpośredniej konfrontacji z komunizmem. Jednocześnie w swym liście z okazji 80 rocznicy ogłoszenia encykliki „Rerum novarum”, który rozpoczyna się słowami „Octogesima advenieis” z 14 maja 1971 r. Paweł VI przypomniał naukę Kościoła o komunizmie: Chrześcijanin [...] nie może zatem opowiadać się za doktryną marksizmu z jej ateistycznym materializmem i dialektyką, która uznaje stosowanie przemocy, a wreszcie z tym jej sposobem, w jaki likwiduje wolność osoby w społeczności. [...] Jeśli zatem w marksizmie takim, jaki wprowadzany jest w życie, można rozróżnić rozmaite aspekty i problemy, które się nasuwają chrześcijanom do rozwagi i do działania, to jest rzeczą niesłuszną i niebezpieczną zapomnieć o bardzo ścisłej więzi, jaka je z sobą łączy, czy też przyjmować poszczególne elementy analizy marksistowskiej z pominięciem ich związku z ideologią: włączać się w walkę klas w jej marksistowskiej interpretacji, nie dostrzegając, że taka metoda prowadzi do społeczeństwa opartego na przemocy i do ustroju totalnego (OA, 26, 34).
Jan Paweł II o komunizmie
16 października 1978 r. rozpoczął się pontyfikat Jana Pawła II, pierwszego papieża pochodzącego z kraju komunistycznego. Już w encyklice „Laborem exercens” z 14 września 1981 r. stwierdził on, że marksizm pretenduje do występowania w charakterze rzecznika klasy robotniczej całego światowego proletariatu […]. Ugrupowania kierujące się ideologią marksistowską jako partie polityczne, poprzez wywieranie wielorakiego wpływu, a także poprzez nacisk rewolucyjny, dążą w imię zasady „dyktatury proletariatu” do opanowania wyłącznej władzy w poszczególnych społeczeństwach, ażeby przez likwidację własności prywatnej środków produkcji wprowadzić w nich ustrój kolektywny (LE, 11). Zasadniczej oceny marksizmu dokonał Jan Paweł II w odpowiedzi na zagadnienia społeczne postawione przez tzw. teologię wyzwolenia.
Zgromadzenie Generalne opracowało dokument końcowy, który został zaaprobowany przez Jana Pawła II w marcu 1979 r. Mówi on o tym, że Kościół powinien wsłuchiwać się w zdławione wołanie, które dobywa się ze strony milionów ludzi żądających pełnego wyzwolenia. Dokument wypowiada w sposób szczególnie stanowczy oskarżenie ideologii wypaczających obraz człowieka, piętnując pogwałcenie godności ludzkiej i domagając się zaangażowania w celu położenia kresu niesprawiedliwościom.
Teologia wyzwolenia została poddana ocenie zasadniczej w dwóch dokumentach Kongregacji Doktryny Wiary. W 1984 r. wydana została „Instrukcja o niektórych aspektach »teologii wyzwolenia«„. Przypomina ona, że Wyzwolenie jest przede wszystkim wyzwoleniem z podstawowego zniewolenia grzechem […]. Dążenie do sprawiedliwości często bywa opanowane przez ideologie, które ukrywają lub fałszują jego sens, proponując walce narodów o wyzwolenie cele sprzeczne z prawdziwym celem życia ludzkiego i typy działania suponujące systematyczne uciekanie się do przemocy […]. Myśl Marksa jest totalizującą koncepcją świata, w której liczne dane, pochodzące z obserwacji i analizy opisowej, integrowane są w strukturze filozoficzno-ideologicznej, decydującej o znaczeniu i wadze przypisywanej owym danym. Ideologiczne a priori stanowią zasady odczytywania rzeczywistości społecznej (ITW, 2, 18, 62).[32]
W 1986 r. opublikowana została „Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu”. Stwierdza ona, że poszukiwanie wolności i dążenie do wyzwolenia, będące głównymi znakami czasu współczesnego świata, mają swe korzenie w dziedzictwie chrześcijańskim. Pozostaje to prawdą nawet tam, gdzie obie tendencje przyjmują formy błędne i posuwają się do przeciwstawienia chrześcijańskiej wizji człowieka i jego przeznaczenia (ICHW, 5).
W latach osiemdziesiątych popularność komunizmu znacznie zmalała. W 14 wyborach powszechnych na terenie Ameryki Łacińskiej najlepsze wyniki uzyskane przez komunistów to 26% głosów w Peru i 17% w Gujanie. Gdzie indziej liczba głosów sięgała od około 3% do 5%. W Argentynie i w Brazylii wyniki wyborów były najsłabsze. Najlepiej powiodło się komunistom w wyborach, które sami organizowali: w Nikaragui (63% głosów) i na Kubie (100% głosów)[33].
„Błąd antropologiczny” jako istotna krytyka ideologii komunistyczne
Istotnym wkładem Jana Pawła II w polemice z ideologią marksistowską było wskazanie na występujący w niej tzw. błąd antropologiczny. Motywem przewodnim pierwszej encykliki Papieża–Polaka, „Redemptor hominis”, było zdanie Człowiek jest drogą Kościoła. Był to człowiek w całej swej konkretności, jako jednostka. Papież przypominał, że chrześcijaństwo jest zdumieniem nad człowiekiem, odkrywanym na nowo w świetle Chrystusa[34].
Antropologia marksistowsko-leninowska należy do najbardziej niejasnych i niewyraźnie sformułowanych części całej teorii komunizmu. Wynika to z faktu nieprecyzyjnego określenia relacji zachodzących między sferą duchową a materią. Twierdząc, że nie ma duszy, marksiści uczą, że świadomość jest produktem materii. Nie odrzuca się istnienia świadomości, lecz traktuje się ją jako funkcję ciała. Człowiek powstał w następujący sposób: zaczął wytwarzać dobra materialne, co jest dla niego charakterystyczne i to go odróżnia od całego świata zwierząt. Produkcja jest zawsze społeczna, dlatego by pracować wspólnie z innymi, ludzie musieli się porozumiewać, dlatego powstał język. Powstanie języka doprowadziło z kolei do powstania świadomości duchowej[35].
W ujęciu marksistowskim człowiek jest bardziej bytem społeczno-historycznym niż biotycznym. Z jednej strony jest on wytworem przyrody, jego świadomość i myślenie są czynnością mózgu i jako takie nie znajdują się one w sprzeczności z pozostałym kompleksem przyrody. Pod względem biologicznym człowiek posiada stałe gatunkowe wyposażenie. Jednakże tworząc narzędzia we współpracy z innymi ludźmi tworzy siebie i w praktyce codziennego życia, kierowanego podstawowymi życiowymi potrzebami, tworzy swój świat, który już nie jest światem czystej przyrody, lecz światem ludzkim[36].
Metodologicznymi konsekwencjami takiego ujęcia człowieka jest fakt, że np. psychologia musi zająć się analizą pracy społecznej, aby móc budować psychologiczną teorię osobowości. Filozoficzne podstawy psychologii stanowią zasadniczy człon całości tej nauki[37].
Celem rewolucji było stworzenie idealnego społeczeństwa opartego na ideale nowego człowieka. Już w programie komunistów rosyjskich z początku 1917 r., czytamy: Proletariacki przymus we wszystkich formach, poczynając od rozstrzelania... jest metodą kształtowania człowieka komunistycznego, z materiału ludzkiego epoki kapitalistycznej. Maksym Gorki w gazecie „Nowaja Żyzń”, od początku władzy bolszewików do chwili zamknięcia pisma w lipcu 1918 r., uświadamiał społeczeństwu, że w Rosji dokonuje się eksperyment, którego celem jest wychowanie nowego człowieka: Klasa robotnicza nie może nie rozumieć, że na jej skórze, na jej krwi Lenin przeprowadza tylko pewien eksperyment naukowy […], rewolucjonista traktuje ludzi jak kiepski uczony psy i żaby, przeznaczone do okrutnych eksperymentów naukowych… [М. Горький, Несвоевременные мысли, Париж 1971, с. 102 (К демократии, « Новая Жизнь » № 174, 7 (20) ноября 1917 г.)] Kilkakrotnie powtarzano z triumfem, że eksperyment ów powiódł się. W 1974 r. „Prawda” pisała: Znamiona komunistycznej przyszłości, które kiedyś wydawały nam się dalekie, jak blask odległych gwiazd, dziś istnieją wśród nas, dostrzegalne, namacalne, żywe. [Za: A. B. Stępień, Wobec marksistowskiej teorii człowieka, w: Wobec filozofii marksistowskiej, Rzym 1987, s. 59 – 60).
Postulat wychowania nowego człowieka wysuwał już Karol Marks. „Nowy człowiek” miał być podporą systemu komunistycznego: Wytworzenie w masowej skali świadomości komunistycznej... wymaga masowego przeobrażenia samego człowieka. Cel ten można osiągnąć, gdy wychowanie w rodzinie zastąpione zostanie wychowaniem społecznym – czytamy w „Manifeście komunistycznym”. W miarę rozwoju systemu komunistycznego powinna wzrastać kontrola nad jednostką. W procesie wychowania Engels podkreślał wagę ćwiczeń gimnastycznych i wojskowych, które są niezbędne nie tylko jako czynnik fizycznego rozwoju, lecz stanowią jednocześnie przygotowanie do przyszłych bojów rewolucyjnych[38].
Jan Paweł II zwrócił uwagę, że wszystkie programy społeczne powinny wyrastać z tej samej podstawy. W „Centesimus annus” pisał: Trzeba jednak już teraz wyraźnie sobie uświadomić, że tym, co stanowi wątek i w pewnym sensie myśl przewodnią ‘Rerum novarum’ i w ogóle całej nauki społecznej Kościoła, jest poprawna koncepcja osoby ludzkiej, jej niepowtarzalnej wartości (CA, 11). Ten sam wątek stanowił też istotny wykład nauki chrześcijańskiej na temat pracy[39]. Godność i wartość pracy wynika bowiem w pierwszym rzędzie z faktu, że jest ona konkretnym działaniem osoby ludzkiej. W tej perspektywie oznacza to, że człowiek jest ostatecznym celem pracy[40]. To najważniejsze i istotne założenie katolickiej nauki społecznej dotyczące pracy ludzkiej: mówi o jej podmiotowym charakterze. Człowiek jest podmiotem i podstawowym celem pracy (KDK, 63). To praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy (LE, 6)[41].
W encyklice „Laborem exercens” nauka Jana Pawła II o człowieku była elementem antropologii pracy, rozumianej jako środek doskonalenia człowieka (por. LE, 9). We wprowadzeniu do niej Papież napisał: pragnę przeto niniejszy dokument poświęcić właśnie pracy ludzkiej, a bardziej jeszcze go poświęcić człowiekowi w szerokim kontekście tej rzeczywistości, jaką jest praca (LE, 1). Elementy antropologiczne encykliki wydają się być istotne dla zrozumienia jej istoty i roli jaką ten dokument odegrał w polemice z „błędami antropologicznymi” współczesnego świata[42]. Tym bardziej papież uczynił naukę o osobie ludzkiej najważniejszym tematem nauki o pracy[43].
W encyklice „Centesimus annus” Jan Paweł II przypomniał, już w całkowicie nowym kontekście społecznym, że „Solidarność” zrywając z przedmiotowym traktowaniem pracy, powiązała walkę o obronę pracy z walką o kulturę i prawa narodowe (por. CA, 24)[44]. Dzięki temu przygotowała grunt do ponownego odkrycia kulturowych fundamentów tożsamości europejskiej, zagubionej przez wiele nurtów myślenia nowożytnego. Tym samym potwierdził logiczną i konsekwentną jedność między chrześcijańską antropologią pracy, przypomnianą w „Laborem exercens”, a prostowaniem „błędu antropologicznego” współczesnych nurtów myśli społecznej[45]. Obalenie komunizmu było bowiem nie tyle zniesieniem jednego z systemów totalitarnych, co miało charakter uniwersalnej „lekcji człowieczeństwa”. Pytania o człowieka, postawione w poprzednich encyklikach (w tym w „Laborem exercens”) okazały się ważne, bez których współczesny spór o człowieka pozostawałby sporem nie rozstrzygniętym (por. LE, 26).
Jan Paweł II bardzo mocno podkreślał osobowy wymiar pracy. Osoba realizuje się przez pracę, w niej przejawia się jej osobowość, przez pracę ona się dopełnia i doskonali. Wymaga to w praktyce codziennego życia stawianie etyki przed techniką, osoby ludzkiej przed kapitałem, wartości duchowych przed materialnymi, sprawiedliwości przez nadmiernym zyskiem. Praca jest powołaniem otrzymanym przez osobę ludzką od Stwórcy i ona go wyróżnia spośród stworzeń Bożych (LE, 1). Praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi (LE, 4). Bierze swój początek w ludzkim podmiocie i skierowana jest ku zewnętrznemu przedmiotowi (LE, 4), lecz zawsze zmierza ku podmiotowi. Jest jakimś wyjściem człowieka ku światu i ubogaconym powrotem człowieka do siebie. Osoba jest najwyższą miarą pracy i godnością, a zarazem początkiem i celem. Nie jest ona tylko towarem, siłą roboczą, anonimową energią społeczną. Osoba ludzka nigdy nie może być sprowadzona do narzędzia produkcji lub narzędzia społeczności przemysłowej[46].
Praca ma także wymiar uczłowieczający, jednoczący ludzi, solidarystyczny. W sferze podmiotowej praca jest jedna (LE, 8). Dlatego pomimo różnych prac wykonywanych przez ludzi nie tworzy ona „gatunków ludzkich”. Współcześnie praca ma coraz szerszy zasięg, stąd wchodzi ona w krąg wartości zarówno indywidualnych, jak i rodzinnych, wielkospołecznych, narodowych, a nawet ogólnoludzkich[47].
Papież dostrzega siłę pracy, zwracając uwagę na fakt, że przez nią człowiek spełnia siebie i zyskuje prymat nad rzeczami. Pisał: Praca jest dobrem człowieka – dobrem jego człowieczeństwa - przez pracę bowiem nie tylko przekształca przyrodę, ale także urzeczywistnia siebie jako człowiek, a także poniekąd, bardziej staje się człowiekiem (LE, nr 9)[48]. Praca wiąże także struktury solidarności ludzi, ma udział w jej powstawaniu i trwaniu[49].
W społecznej nauce Kościoła pracę rozumie się więc jako całość działań i reakcji ludzkich, cielesnych i całoosobowych, indywidualnych i zbiorowych, zmierzających świadomie, a także nieświadomie, do realizacji bytu ziemskiego na ziemi, podtrzymania go w różnych płaszczyznach istnienia, pozytywnego kształtowania i twórczego rozwijania aż do pełni osobowości. Można powiedzieć, że praca jest całokształtem czynnej realizacji osoby ludzkiej w świecie[50].
Ateizm marksistowski miał być siła wyzwalającą człowieka z alienacji. Ateizm był – według Marska – nieodzownym warunkiem humanizmu. Człowiek prawdziwie wolny nie może przyjmować więzów religijnych. Religia jest potrzebna jedynie człowiekowi nieszczęśliwemu, który zmęczony realnym światem podejmuje ucieczkę w krainę marzeń. Ośrodkiem wszystkiego ma być człowiek. To jego dobro nakazuje odrzucić religijną transcendencję. Źródła religii tkwią w warunkach materialnych i społecznych[51]. Najwyższą dla człowieka istotą jest człowiek. […] Emancypacja jest emancypacją człowieka. Głową tej emancypacji jest filozofia, jej sercem – proletariat[52].
Nauka o człowieku Jana Pawła II stała się istotnym elementem jego polemiki z zagrożeniem marksizmu i drogą jego antykomunistycznych refleksji. Okazała się drogą zwycięską.
Ks. prof. Andrzej Zwoliński
[1] Por. S. Wielgus, Kapłan wobec ofensywy ideologii neomarksistowskiej i postmodernizmu we współczesnym świecie, „Niedziela. Dodatek Akademicki” 2004, nr 15, seria T, s. I–VIII; J. Dziedzina, Ukąszenie, „Gość Niedzielny” 2018, nr 20, s. 51–53.
[2] Za: J. Dziedzina, Ukąszenie…; Por. G. Kucharczyk, Marks i Juncker w Trewirze, „Polonia Christiana”, nr 63: 2018, s. 42–43.
[3] Za: J. A. Maciejewski, Powrót eurokomuzmu, „Wpis. Miesięcznik Kulturalny”, 2014 nr 6, s. 56–57.
[4] J. M. Bocheński, Marksizm-leninizm nauka czy wiara? Warszawa 1988, s. 6–11.
[5] Idem, Sto zabobonów, Paryż 1987, s. 59.
[6] L. Kołakowski, Główne nurty marksizmu, Paryż 1976, t. 1, rozdz. 12, pkt 1.
[7] A. Solak, Rosjanie czy bolszewicy?, „Polonia Christiana”, nr 59: 2017, s. 74–77.
[8] Por. R. Konik, Bliźniacze systemy, „Polonia Christiana”, nr 9: 2009, s. 43–47.
[9] B. Bajor, Nowe mutacje czerwonej pandemii, „Polonia Christiana”, nr 9: 2009, s. 33–36.
[10] K. Marks, Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa, [w]: K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 1, Warszawa 1962, s. 457–458.
[11] J. M. Bocheński, Marksizm-leninizm…, s. 70.
[12] W. Lenin, O stosunku partii robotniczej do religii [w]: W. I. Lenin, K. Marks, F. Engels, Marksizm, Warszawa 1949, s. 247.
[13] R. Pipes, Rosja bolszewików, Warszawa 2013, s. 341.
[14] F. O. Oleszczuk, Foczemu nielzja wierit’ w Boga, Moskwa 1965.
[15] B.a., Walka z religią w Rosji, „Prąd”, t. 24: 1933, s. 42; S. Wyszyński, Nowe metody walki religijnej w Rosji Sowieckiej, „Ateneum Kapłańskie”, t. 31: 1933, s. 159–165; B.a., Co się dzieje w Bolszewii?, „Prąd”, t. 30: 1936, s. 38–39, Idem, Męczeństwo kapłanów katolickich w Bolszewii, ibidem, s. 44–4.
[16] P. Stopniak, Cerkiew rosyjska wobec bolszewizmu [w:] Bolszewizm, Lublin 1938, s. 44; por. G. J. Pelica, Sowiety w walce z Bogiem, „Gazeta Polska” 1994, nr 16(40), s. 8–9.
[17] M. Johns, Siedemdziesiąt lat zła [w:]: Sowietskij Sojuz, Nowy Jork 1988, s. 49–50.
[18] A. Kubajak, Sybir i Syberia w dziejach narodu polskiego, Krzeszowice 2008, s. 90.
[19] M. Johns, Siedemdziesiąt lat zła [w:] Sowietskij Sojusz, Nowy Jork 1988, s. 24–25, 39. Por. Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania, red. S. Courtois i in., Warszawa 1999.
[20] List pasterski biskupów austriackich: katolicyzm, kapitalizm, socjalizm, tłum. S.Wyszyński, Lublin 1928, s. 71.
[21] J. Mackiewicz, W cieniu krzyża, Londyn 1986, s. 41–56.
[22] S. W., Pius XI o walce z komunizmem, „Ateneum Kapłańskie” 1937, t. 39, s. 466–471.
[23] J. Mackiewicz, W cieniu..., s. 68.
[24] J. Mackiewicz, Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy, Londyn 1986, s. 33, 58.
[25] J. Mackiewicz, W cieniu..., s. 16, 23, 78.
[26] J. Mackiewicz, W cieniu..., s. 82, 134; S. Cenckiewicz, Komunizm i sekrety Soboru Watykańskiego II, „Do Rzeczy”, 2013, nr 9, s. 56–61; Por. R. de Matei, Sobór Watykański II. Historia dotąd nieopowiedziana, Warszawa 2013.
[27] J. Mackiewicz, W cieniu... op. cit., s. 168 - 169.
[28] L. Kołakowski, Jan XXIII – granice Rzymu i granice chrześcijaństwa [w:] Idem, Pochwała niekonsekwencji, t. 3, Warszawa 1989, s. 63–64.
[29] I. Krasicki, Na IV Sesji Soboru Watykańskiego, „Życie Warszawy”, 12 XI 1965.
[30] Zob.: A. Besancon, Pomieszanie języków, bmw, 1989, s. 89; Warto zauważyć, że w późniejszych latach, posoborowych, Prymas Wyszyński pełnił zgodnie z wolą Watykanu – konspiracyjnie – posługę wobec katolików żyjących w Związku Sowieckim. Por. A. Grajewski, Konspiracja prymasa, „Gość Niedzielny” 2018, nr 24, s. 30–31.
[31] J. Mackiewicz, Watykan..., s. 77–108. Por. J. Żaryn, Nieuniknione starcie. Komunizm praktyczny w oczach Stolicy Apostolskiej i Kościoła w Polsce 1945–1989, „Biuletyn IPN” 2018, nr 7–8, s. 47–55.
[32] Por. A. Besancon, Pomieszanie…, s. 111–113.
[33] Z. Brzeziński, Wielkie bankructwo, Paryż 1990, s. 230.
[34] Por. P. Kozacki, Kościół na drogach człowieka. Rozmowa z Jarosławem Kupczakiem OP, „W Drodze”, nr 1(353): 2003, s. 5–12.
[35] J. M. Bocheński, Marksizm-leninizm…, s. 68.
[36] A. B. Stępień, Wobec marksistowskiej teorii człowieka [w:] Wobec filozofii marksistowskiej. Polskie doświadczenia, red. A.B. Stępień, Lublin 1990, s. 59–60.
[37] T. Tomaszewski, Zasady psychologii w ZSRR, Łódź 1949, s. 16.
[38] E. Staszyński, Marks i Engels o wychowaniu, Warszawa 1965, s. 10, 58 - 59.
[39] J. W. Gałkowski, Ziemski los człowieka. Jana Pawła II myśl o pracy, Lublin 2004, s. 29–46; Por. M. Choczyński, Kształtowanie etosu pracy w perspektywie katolickiej nauki społecznej [w:] Przedsiębiorczość i obywatelskość w perspektywie katolickiej nauki społecznej, red. S. H. Zaręba, A. Wysocki, Warszawa 2015, s. 189–213.
[40] Por. S. Fel, Społeczno-etyczny wymiar pracy ludzkiej [w:] Katolicka nauka społeczna. Podstawowe zagadnienia z życia gospodarczego, red. J. Kupny, S. Fel, Katowice 2003, s. 29.
[41] Por. A. Potasińska, Przekształcenia współczesnego rynku pracy a koncepcja pracy w katolickiej nauce społecznej [w:] Przedsiębiorczość i obywatelskość…, s. 175–188.
[42] Por. I. Dec, Elementy antropologiczne w encyklice Jana Pawła II „Laborem exercens” [w:] Jan Paweł II, Laborem exercens. Powołany do pracy, red. J. Krucina, Wrocław 1983, s. 281–290.
[43] Por. G. Spychalski, Osoba ludzka a praca w nauce społecznej Jana Pawła II [w:] Myśl społeczna Jana Pawła II. Studia i szkice, red. W. Piątkowski, Warszawa–Łódź 1999, s. 47–77.
[44] Por. G. Weigel, The Final Revolution. The Resistance Church and Collapse of Communism, New York-Oxford 1992, s. 35 i n.
[45] Por. „Błąd antropologiczny” i jego konsekwencje w kulturze, red. A. Maryniarczyk, K. Stępień, Lublin 2006.
[46] F. J. Mazurek, Godność pracy ludzkiej i jej pierwszeństwo przed kapitałem, „Ateneum Kapłańskie”, 1991, z. 3 (493), t. 116, s. 371–386.
[47] M. Zięba, Papieże i kapitalizm, Kraków 1998, s. 162–182; Por. A. Wąsiński, Autokreacyjny wymiar pracy ludzkiej w warunkach społeczeństwa informacyjnego [w:] Praca i bezczynność. Szkice o polityce, społeczeństwie i kulturze, red. R. Borkowski, Kraków 2009, s. 101–110.
[48] J. W. Gałkowski, Ziemski los człowieka…, s. 227–251; Por. F. Kampka, Istota i zadania związków zawodowych w świetle dokumentów społecznych Kościoła, Lublin 1990, s. 18–28.
[49] Por. J. Tischner, Etyka Solidarności, Kraków 1981, s. 19–22.
[50] Cz. S. Bartnik, Praca jako wartość humanistyczna, Lublin 1991, s. 18.
[51] A. Drożdż, Ludzkie niepokoje i ateizm, Kielce 2011, s. 74–82; H. de Lubac, Dramat humanizmu ateistycznego, przekł. A. Ziemnicki, Kraków 2005, s. 269–282.
[52] K. Marks, F. Engels, Przyczynek do heglowskiej filozofii prawa. Wstęp [w:] K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 1, Warszawa 1960, s. 576–606.






