Ks. prof. Andrzej Zwoliński: Masoneria o Kościele

Loże korporacyjne mularzy, od których większość badaczy rozpoczyna rodowód nowożytnej masonerii, cechował zdecydowany katolicyzm. Ich stare rozkazy mówią o tym, że należy „czcić Boga i Kościół”, a każde spotkanie kończyć modlitwą do „Boga Wszechmogącego i do Jego Matki, słodkiej Dziewicy Maryi. „Zaciętym katolicyzmem korporacji tłumaczono niechęć, jaką okazywała im hugenocka królowa Elżbieta, która w 1558 r. zabraniała im urządzania zebrań niezgodnych z prawem.
Dwieście lat później zebraniom tym przewodniczyli, z wielką okazałością, członkowie dworu. Ten fakt jest już znakiem zmian, jakie musiały zajść w korporacjach, w dziedzinie podejścia do wiary katolickiej.
Głównymi założycielami Wielkiej Loży Angielskiej byli protestanci. Nie tylko świeccy, jak np. G. Payne, lecz także duchowni, wpływowi duszpasterze i uczeni luterańscy: Anderson był pastorem i doktorem teologii, Desaguliers był kapelanem osobistym księcia Walii, późniejszego Jerzego II. Niektórzy badacze dziwili się, że „wojujący duchowni, żyjący swą religią, mogli stać się krzewicielami stowarzyszenia, którego podstawy mogły były być raczej dziełem filozofów”. Odpowiedzią są słowa: „ukrytym celem Andersona i jego wspólników było przeprowadzenie po cichu wolnomularstwa katolickiego pod wpływy protestantyzmu”.
Opracowana przez dr J. Andersona, na zlecenie Wielkiej Loży Anglii, w 1723 r. „Konstytucja dla wolnomularzy, zawierająca historię, obowiązki i przepisy najstarszego i najszacowniejszego bractwa, na użytek lóż” (zwana później przez masonów „Starymi Przepisami” - „Old Charges”) stała się fundamentalnym dziełem światowego wolnomularstwa. Pierwszy punkt „Konstytucji” nosi tytuł: „O Bogu i Religii” („Of God and Religion”) i zawiera następujące rozporządzenie: „Mason zobowiązany jest na podstawie swego tytułu do posłuszeństwa prawu moralnemu, a jeżeli dobrze rozumie sztukę (masońską), nie będzie nigdy głupim ateuszem ani libertynem bez religii.
W dawnych czasach obowiązaniu byli Masoni w każdym kraju wyznawać religię swej ojczyzny lub narodu, jakakolwiek ona nie była. Lecz dzisiaj, zostawiając każdemu jego opinie osobiste, uważa się za stosowne, zobowiązać ich jedynie do zachowania tej religii, na którą wszyscy się zgadzają. Polega ona na tym: być dobrymi, szczerymi, skromnymi i ludźmi honoru bez względu na nazwę i wyznanie każdego z osobna. Wynika stąd, że Masonia jest ogniskiem połączenia i środkiem zawiązania szczerej przyjaźni między ludźmi, którzyby inaczej nigdy nie mogli się stać z sobą przyjaciółmi.”
Konstytucję Andersona należy odczytywać na tle ówczesnej epoki, w której prawo do swobodnego formułowania myśli wydawało się rządom i społeczeństwu niebezpieczne. Księga wolnomularzy znosiła obowiązek wyznawania panującej religii, zastępując go obowiązkiem „wyznawania” nieściśle określonej „powszechnej religii”. Księga prawodawcza zapewniła oficjalnie członkom stowarzyszenia prawo swobodnego myślenia.
Konstytucja zawiera także wskazówki na temat zachowania się „braci” poza lożą, w obecności „obcego”. Nakazuje: „Powinniście działać i mówić bardzo oględnie, tak aby najbardziej nawet dociekliwy Obcy nie mógł odkryć tego, czego nie powinien usłyszeć”. Wstępujący do loży kandydat przysięga „nie ujawniać nigdy sekretów, znaków, sposobów dotykania, słów i nauk używanych przez wolnomularzy i zachowywać co do tego wieczne milczenie”. Gdyby złamał słowo, poddaje się karze: „niech mi spalą wargi rozpalonym żelazem, niech mi utną rękę i przetną szyję, i wyrwą język, a mój trup niech wisi w loży w czasie przyjmowania nowego brata, aby służył za odrażający dowód mojej niewierności i był przestrogą dla innych. Niech zostanie potem spalony, a popioły rzucone na wiatr, aby nie został żaden ślad po mojej zdradzie”. Tajemnica dotyczyła także kwestii wyznaniowych.
Na „Konstytucji” Andersona wzorowały się kodeksy innych lóż masońskich. Kodeks Masonii polskiej, który obowiązywał od 1769 do 1783 r. w artykule pierwszym poucza: „Każdy Mason powinien być chrześcijaninem jakiegobądź wyznania; każdy ateusz wykluczony na zawsze. Ponieważ cnota jest podstawą wszystkiej Masonii, dlatego Mason powinien wyznawać wielkiego Budownika świata, który go stworzył i w którym mieszka wszelka mądrość. Każdy notoryczny rozpustnik i występny człowiek lub napiętnowany jakimkolwiek czynem hańbiącym, każdy człowiek afiszujący się z dewocją skrupulatną i obłudną, albo uznany bezbożnik - wykluczony na zawsze z lóż wszystkich”.
Religijność była więc nakazana masonom. Akcenty religijne weszły także wówczas do ceremoniału wolnomularskiego.
Opracowany w końcu XVIII wieku w Polsce przez komisarza Wielkiego Wschodu Wielhorskiego, Stanisława Potockiego, Baltazara Tretera, Jana Kaiserlinga i Glaira „Regulamin świąt zwykłych i nadzwyczajnych, bankietów lóż żałobnych i innych ceremonii publicznych” nakazywał, by na początek uroczystej loży: „Najpotężniejszy wielki mistrz wygłosi długą modlitwę do wielkiego Budownika świata, ażeby on oświecił nasze prace, iżby w nich panował pokój, jedność i zgoda”.
Obecność nakazów religijnych w dokumentach masońskich niewiele mówi o osobistej religijności członków masonerii. Niejasne określenie Najwyższej Istoty, jako Wielkiego Budowniczego Świata, pozwalało na bardzo szerokie interpretacje teologiczne. W praktyce coraz silniej zaznaczał się, w kręgach masonerii, nurt krytyki religii i Kościoła katolickiego.
Na początku wolnomularstwo było nieśmiałe w krytyce Kościoła. Voltaire głosząc chwałę Boga ironizował bluźnierczo z wiary. J.J. Rousseau namiętnie wygłaszał cyniczne teorie na temat Kościoła i praw Bożych. Pojawili się encyklopedyści, którzy ubóstwili rozum. Obok moralistycznego i protestanckiego humanizmu w stowarzyszeniach wolnomularskich szukali schronienie wolnomyśliciele, ale także pojawili się wśród nich illuminiści, reformatorzy natchnieni przez niebiosa i pseudomistycy.
W Polsce namiętności antykatolickie tzw. „filozofów i Farmazonów” obudziły się w okresie Sejmu Czteroletniego. Ówczesne uprzedzenia i zarzuty przeciw duchowieństwu streszczała, bezimiennie wydana, oszczercza broszurka p.t. „Cygan cnotliwy gandziarą prawdy nieład chłoszczący”. Wyszydzano religię także w teatrze warszawskim, między innymi grając w 1789 r. tragedię opartą na historii z Pisma Świętego pt. „Saul”. Autor jej nazwał siebie „Lipsko - warszawskim diabłem”, drwił z Biblii i postaci biblijnych.
W 1820 r. Stanisław Potocki, minister wyznań i wielki mistrz polskiego Wielkiego Wschodu, w „Świstku krytycznym” ogłosił paszkwil w czterech częściach p.t. „Podróż do Ciemnogrodu”. Drwił z wiary, duchowieństwa, praktyk religijnych, przeplatając szyderstwa komunałami filozoficznymi.
Niszczenia Kościoła w różnych krajach świata i powszechne popieranie tych działań przez wolnomularstwo światowe oraz milczenie i brak potępienia, nie przeszkadzały dalszym religijnym deklaracjom niektórych lóż masońskich.
Konstytucja Wielkiej Loży Narodowej Polski z 1931 r. stwierdzała w art. 4: „Nie narzucając Braciom żadnych wierzeń religijnych ani politycznych i żadnych im nie wzbraniając, Wolnomularstwo polskie wymaga, aby wierzenia te były szczere i nie sprzeciwiały się jego podstawowym założeniom”. Konstytucja nic nie mówiła na temat ateistów. Enigmatycznie stwierdzała w artykule 11, że: „Wolnym Mularzem polskim może zostać każdy, kto nosi w sobie poczucie godności ludzkiej, oparte nie tylko na dojrzałym rozumieniu prawdy i szlachetnym odczuciu dobra, ale także na dążeniu do nieustannego doskonalenia się”.
Wielkie loże ortodoksyjne (angielska, szkocka i irlandzka) we wspólnej deklaracji z sierpnia 1938 r. stwierdziły: „Pierwszym warunkiem przyjęcia na członka Stowarzyszenia Wolnomularskiego jest wiara w Najwyższą Istotę. Jest to warunek zasadniczy i nie dopuszcza żadnego kompromisu. Biblia, uznawana przez wolnomularzy za księgę Świętego Prawa, jest zawsze otwarta na posiedzeniach lóż. Każdy kandydat winien podejmować swe zobowiązania składając przysięgę na tę księgę albo na jakąś inną, która w jego osobistej wierze posiada charakter sakralny do przysięgi lub przyrzeczenia wyrażanego przezeń”.
Wiele pism masońskich podkreślało fakt, że wolnomularstwo jest życzliwe religii, wykazuje wiele cech pokrewnych z protestantyzmem w jego podstawowych zarysach, jak: wolność sumienia, tolerancja, poczucie osobistej odpowiedzialności, miłość bliźniego oraz chrześcijański charakter myśli i uczynków. Wielu duchownych protestanckich wstępowało do lóż i pełniło w nich szereg kierowniczych funkcji. Wielkie loże północy (Szwecja, Norwegia, Dania) i trzy staropruskie Wielkie Loże (Wielka Loża Krajowa Wolnomularzy Niemiec, Wielka Loża Prus, Wielka Narodowa Loża - Matka Trzech Globów) włączyły nawet do swego programu nauczania i wychowania część nauki chrześcijańskiej i nazwały siebie „chrześcijańskimi wielkimi lożami”.
Ważnym, dla zrozumienia specyficznej „religijności” tzw. ortodoksyjnych lóż masońskich, jest analiza kluczowych pojęć, za pomocą których opisywały one swoją wiarę.
Najwyższa Istota często określana jest terminem „Wielki Budowniczy (Architekt) Wszechświata” - „The Great Architect of the Universe”.
Już w 1865 r. Bronisław Trentowski, wielki mistrz loży we Fryburgu Bryzgowskim, pisał: „Masoneria czci we wszystkich swych świątyniach i lożach Boga, którego w swym murarskim słownictwie zwie „Wielkim budowniczym wszystkich światów”; pozostawia jednak pojęcie (tj. pojmowanie tego „Boga”) każdemu dowoli. Jej Budowniczy Wszechświata jest i pozostaje najwyższą istotą, którą może sobie pojmować, jak się chce - którą zarówno chrześcijanin, jak Żyd, i mahometanin, i poganin, i monoteista, i deista, i panteista, tak, nawet ateista... uznawać musi”.
W szwajcarskim umiarkowanym czasopiśmie masońskim „Alpina” (wydawanym w 3 językach), w roczniku 1978 (nr 1, s. 9 - 15) pisano: „Co my nazywamy Wielkim Budowniczym Wszechświata oznacza dla jednego z braci masońskich istotę wyższą, Boga, a któregoś zaś brata przedstawia zwykły symbol jakiej zasady sprawczej”.
Można mówić o kilku odmianach kultu masońskiego.
Adoruje się Wielkiego Architekta Wszechświata, jako imię symboliczne, które zakrywa inne idee Boga. Unika się celowo nazywania Boga w oficjalnych aktach.
Adoruje się Przyrodę, utożsamiając Wielkiego Architekta z Naturą lub Przyrodą, uniwersalną przyczyną wszystkich rzeczy (rozumianą materialistycznie, panteistycznie, teozoficznie), aktywnych i pasywnych, męskich i żeńskich.
Kult Przyrody niekiedy rozumie się ateistycznie, negując słownie istnienie Boga, a człowieka umieszczając w centrum myśli jako stwarzającego samego siebie, który staje się przyczyną istnienia.
Bóg, według doktryny masońskiej, jest tym, czym jest w ludzkich odczuciach. Idea i koncepcja Boga staje się dla człowieka Bogiem. Przez niektórych masonów natura ludzka jest czczona jako „bóstwo”, jako Rozum i Wiedza. Masoneria jest wówczas odrodzeniem dawnych, pogańskich mistycznych religii. Bóg jest niekiedy określany jako Natura, z jej bogami płodności (płci) i bóstwami reprezentującymi Słońce i Księżyc (w Egipcie Ozyrys i Izyda).
W doktrynie masońskiej Jezus Chrystus jest najczęściej traktowany na równi z wielkimi postaciami historycznymi, jak Arystoteles, Platon i Mahomet. Jezus był człowiekiem, „synem Józefa”, nie Synem Boga.
Biblia jest traktowana jako jedna ze „Świętych Ksiąg” ludzkości, nie lepsza od Koranu, pism hindu czy też dzieł chińskich albo greckich filozofów. Nie powinna być ona, zdaniem masonów, interpretowana dosłownie, bo jej prawdziwe znaczenie jest ezoteryczne, ukryte przez większością, a dostępne jedynie dla nielicznych. Praktycznie masoneria bazuje na Kabale, średniowiecznej księdze magii i mistycyzmu.
Według doktryny masońskiej zbawienie jest kwestią samodoskonalenia, moralności, dobrych uczynków, łącznie z przestrzeganiem masońskich przysiąg i posłuszeństwem wobec wszystkich masońskich autorytetów. Możliwa jest więc deifikacja człowieka na ziemi jego własnymi środkami. Wszyscy profani (nie-masoni), łącznie z samym Jezusem, błądzą, są ślepi i zagubieni w duchowej ciemności. Jedynie wtajemniczenie w stopnie i sekrety masońskie prowadzi z ciemności „w światło”, oczyszczając i zapoczątkowując nowe życie.
Modlitwy powinny być ofiarowane „Bóstwu”, „Wielkiemu Budowniczemu Wszechświata” i mają być „uniwersalne”. Muszą być stosowane przez wszystkich i nie powinny nikogo obrażać. Modlitwa „w imię Jezusa” nie może być odmawiana, gdyż może obrazić np. muzułmanów. Jeśli mistrz loży zezwoliłby na modlitwę w imię Jezusa, loża może być zamknięta, a jej statut cofnięty przez odpowiednią Wielką Lożę.
Tamże szereg przykładów zaczerpniętych z dokumentów masońskich ilustrujących doktrynę masonerii oraz zestawienie poszczególnych twierdzeń masońskich z prawdami chrześcijańskimi.
Różne stowarzyszenia wolnomularskie, choć różnią się między sobą wyraźnie w podejściu do zagadnień religijnych, wyznają swoistą, sobie tylko znaną i skonstruowaną przez nich samych religię.
Jak wyznał w 1989 r. Roger Leray (Mistrz Loży Wielkiego Wschodu Francji w latach 1979 - 1981 oraz 1984 - 1987), „masoneria opierająca się na narodzie angielskim i uciekająca od wpływów Rzymu tworzy swe związki na całym świecie i staje się właśnie zagrożeniem dla Rzymu”. Masoneria celowo zaciera różnice między religiami, dlatego jest nie do zaakceptowania przez katolicyzm. Nie prowadząc walki z religią jako taką, masoneria radykalnie przeciwstawia się klerykalizacji życia publicznego.
W prywatnym życiu masoni w różny sposób deklarują swoją religijność. Wolnomularstwo nie widzi przeszkody w byciu „bratem lożowym” człowieka wierzącego, byle nie przedkładał on osobistej wiary nad masoński rytuał i zasadę religii naturalnej.
Wielu braci masonów deklaruje się jako „chrześcijanie nie związani z żadnym Kościołem”; „jestem ochrzczony, trudno powiedzieć, że jestem niewierzący, ale nie wierzę, że Pan Bóg, czy też Wielki Architekt Wszechświata koniecznie potrzebuje pośredników i urzędników”; „formalnie jestem katolikiem, niektórych księży cenię bardzo wysoko, nie mam żadnych uniesień religijnych – nie jest mi to potrzebne do życia”; jestem agnostykiem, chociaż zostałem ochrzczony w religii katolickiej, w wielu sprawach mogę się jednak określić jako niedowiarek”; „jestem osobą bezwyznaniową, chociaż zostałem ochrzczony w religii katolickiej, zasady chrześcijańskie są mi szalenie bliskie, ale katolicyzm zdecydowanie mi nie odpowiada, przy całym szacunku dla Kościoła i wiernych” (Światowa Konferencja Masonerii o Kościele katolickim, Wiadomości KAI, 3 VI 2001, s. 29.
Przy całej obojętności i bierności wobec działań Kościoła zdarzają się jednak opinie z niezwykłą troską podsuwające propozycje „reformy Kościoła”, zwołania „III Soboru Watykańskiego, który zaakceptuje masonerię”, czy postulat podjęcia przez masonerię „walki obronnej z Kościołem”.
Podczas Światowej Konferencji Masonerii w Madrycie, w maju 2001 roku, która zgromadziła pięciuset przedstawicieli masońskich „zakonów” z 85 krajów, potwierdzono, że masoneria nie utożsamia się z żadną religią, gromadząc katolików, protestantów, żydów, muzułmanów. Podkreślano liberalny charakter loży, ich wkład w walkę o prawa społeczne, wolność wyrazu i inne zdobycze wolnościowe.
Wielki Mistrz Wielkiej Loży Hiszpanii, Tomas Sarobe, stwierdził wówczas: „Kościół katolicki absolutnie nie wypowiedział się na temat rehabilitacji masonerii, ale na szczęście nie ma żadnych tarć między Kościołem a nami”. Konferencja przyznała, że masoneria jest obecna i uznana w 99 procent krajów. Potwierdzono kolejny raz, że „bycie masonem jest rzeczą normalną”, a „hermetyzm tej organizacji nie wynika z woli synkretyzmu, lecz z dyskrecji”. Taka deklaracja nadal nie zmienia jednak podstawowych idei masońskich, które w tak bolesny sposób były i są wprowadzane w życie społeczne wielu krajów świata.
Ks. prof. Andrzej Zwoliński







