Znany niemiecki polityk: Katastrofa klimatyczna została odwołana

klimat.jpg
pixabay.com

Katastrofa klimatyczna została odwołana - pisze znany niemiecki chemik i polityk, Fritz Vahrenholt. Do 2100 świat ma ocieplić się tylko nieznacznie, a wkład Niemiec czy Unii Europejskiej to margines.

Fritz Vahrenholt to były polityk, członek Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. W latach 90. był senatorem ds. środowiska w Hamburgu. Jest chemikiem, autorem książek i profesjonalnym menadżerem. 
"Przez wiele lat wieszczono, że nadchodzi koniec świata. Kolejnym pokoleniom uczniów napędzano strachu. Ochrona klimatu ma w Niemczech niemal rangę konstytucyjną. Na tej podstawie zniszczono też zaopatrzenie w energię, które doprowadziło w efekcie do bezprecedensowej dezindustrializacji. Teraz mówi się: to wcale nie o to chodziło" - pisze Vahrenholt na łamach prawicowego periodyku "Tichy's Einblick".

Autor odniósł się do raportu, jaki opublikowało 7 kwietnia tego roku 44 autorów Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu. Vahrenholt nazywa ten raport wprost "przełomowym". Jak wskazuje, według ekspertów "nieprawdopodobne" są ogłaszane przez ostatnie kilkanaście lat scenariusze, w których przewidywano globalny wzrost temperatury o 5 stopni Celsjusza do 2100 roku. Wspomniane scenariusze opierały się na założeniu o niezwykle wysokiej konsumpcji światowych zasobów węgla, ropy naftowej i gazu. Według Vahrenholta, te założenia nie były nigdy wiarygodne. Tymczasem to właśnie te prognozy mówiące o szybkim wzrośnie temperatury uczyniono na arenie polityki międzynarodowej "motywem przepisów wprowadzających podatki węglowe, programu ochrony klimatu i zakazy stosowania silników spalinowych". Zdaniem autora, to właśnie niefrasobliwość polityków, którzy traktowali niepoważne raporty jako pewnik, doprowadziła do szeregu decyzji destrukcyjnych dla gospodarki w Niemczech, co oczywiście można rozszerzyć też na całą Unię Europejską w ogóle. 

Vahrenholt wskazuje, że nowy raport rysuje trzy scenariusze. Pierwszy z nich jest absurdalny, bo zakłada eksplozję demograficzną skutkującą wzrostem globalnej populacji do 14,5 mld do roku 2100. Coś takiego się raczej nie wydarzy, bo demografowie prognozują populację na poziomie maksymalnie 9-10 miliardów. Jeżeli przyjąć zatem średni scenariusz, to temperatura do 2100 roku mogłaby wzrosnąć o 2,56 względem roku 1860. Co ciekawe, już w 2025 roku uznano, że temperatura wzrosła od 1860 roku o 1,45 stopnia Celsjusza. To oznacza, że do roku 2100 miałaby wzrosnąć o zaledwie 1,1 stopnia. O katastrofie nie można w związku z tym mówić, wskazuje Vahrenholt. Autor wyliczył też, jaki wkład w takie globalne ocieplenie miałyby Niemcy. Otóż biorąc pod uwagę, że Republika Federalna odpowiada za 1,46 proc. globalnej emisji CO2, jej wkład w ocieplenie klimatu do roku 2100 wyniósłby... 0,016 stopnia Celsjusza. Można założyć, że dla całej Unii Europejskiej nie byłoby to znacząco więcej...

Jak podsumowuje autor, nowy raport, który znacząco koryguje wcześniejsze katastroficzne scenariusze, nie został w ogóle w Niemczech przedyskutowany. Vahrenholta to nie dziwi: gdyby poważnie się nad nim zastanowić, oznaczałoby to "zniesienie wszystkich praw, programów i dotacji mających na celu zwalczanie rzekomo nieuchronnego kryzysu klimatycznego". To byłoby z kolei aż nazbyt kompromitujące dla aktywistów klimatycznych w rządzie i mediach.

Źródło: Tichy's Einblick

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: