Współcześnie można mówić o trzeciej rewolucji seksualnej, określanej mianem rewolucji genderowej. W jej ramach dokonuje się redefinicji dotychczasowego rozumienia płci oraz tożsamości psychoseksualnej; podkreśla się znaczenie płci kulturowej (gender), a także lansuje ideę „płynnej seksualności” oraz swobodnej zmiany płci. Cykl prezentowanych esejów podejmuje analizę podstawowych tez doktryny genderowej, w szczególności w kontekście ustalenia, w jakim stopniu rewolucyjne w swoim charakterze twierdzenia genderowe znajdują oparcie w nauce, a na ile wynikają z przyjętych założeń o charakterze ideologicznym. Ze względu na eseistyczną formę rozważania te mają charakter selektywny i odnoszą się do wybranych zagadnień.
+++++
Ruch hippisowski oraz szeroka fala przemian kulturowych lat 60. odcisnęły trwałe piętno na współczesnej obyczajowości. Buntownicze hasła hippisów, nawołujące do obalenia starego porządku, powszechny klimat swobody seksualnej i wolnej miłości, zafałszowane dane Kinseya o nasileniu homoseksualizmu w społeczeństwie poruszyły środowiska homoseksualne i w rezultacie doprowadziły do powstania i wyodrębnienia się ruchu gejowskiego. W 1969 roku, w nielegalnie działającym barze gejowskim Stonewall Inn w Nowym Jorku, policyjna akcja przeciwko handlarzom narkotyków (obejmująca rewizje i przeszukania) spotkała się po raz pierwszy w historii z czynnym oporem ze strony społeczności gejowskiej. Narastające rozruchy trwały kilka dni. W ich następstwie, już kilka tygodni później, w wyniku mobilizacji aktywistów powstał Gay Liberation Front – pierwsza organizacja, która otwarcie postawiła sobie za cel walkę o prawa obywatelskie dla gejów i lesbijek.
Wesprzyj nas już teraz!
Psychiatria głównym wrogiem
W latach 1969–1971 aktywiści gejowscy protestowali przeciwko psychiatrii, którą obwiniali o utrwalanie społecznego piętnowania osób homoseksualnych. Dlaczego właśnie środowisko psychiatrów zostało uznane przez nich za głównego przeciwnika? Otóż dla psychiatrów, psychopatologów oraz psychologów klinicznych podstawowym narzędziem diagnostycznym są klasyfikacje chorób i zaburzeń psychicznych. Każda diagnoza musi być zgodna z przypisanym jej kodem i nomenklaturą zawartą w obowiązujących klasyfikacjach. W Stanach Zjednoczonych, a także w Kanadzie i Meksyku, stosuje się klasyfikację DSM (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders – Diagnostyczny i statystyczny podręcznik zaburzeń psychicznych), opracowywaną przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne – największą organizację tego typu na świecie. Pozostała część krajów, w tym Polska, posługuje się ICD (International Statistical Classification of Diseases and Related Health Problems – Międzynarodową statystyczną klasyfikacją chorób i problemów zdrowotnych), prowadzoną przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Klasyfikacja DSM funkcjonuje od 1952 roku. Na przełomie lat 60. i 70. obowiązywała jej druga wersja — DSM-II — w której homoseksualizm widniał jako jednostka chorobowa, uznana za zaburzenie psychiczne wymagające leczenia.
Środowiska homoseksualne dążyły do zmiany statusu homoseksualizmu w klasyfikacjach psychiatrycznych. W związku z tym aktywiści wypowiedzieli otwartą wojnę psychiatrom — i nie była to wojna jedynie symboliczna. Lekarze otrzymywali liczne pogróżki, zarówno w miejscach pracy, jak i na prywatne adresy domowe. Dochodziło do bojkotowania konferencji naukowych i publicznych wystąpień specjalistów. W 1971 roku na zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego doszło do prowokacji i ataku na uczestników zjazdu, dokonanego przez aktywistów gejowskich z Frankiem Kamennym na czele, który wypowiedział głośną deklarację: „Psychiatria jest wcielonym wrogiem. Psychiatria wypowiedziała bezwzględną wojnę w celu naszej eksterminacji. Możecie to uznać za deklarację wojny przeciwko wam”. Inny aktywista, John Fryer, w masce doktora Anonymousa zaszokował wszystkich, mówiąc: „Jestem homoseksualistą. Jestem psychiatrą”, nadto prowokacyjnie stwierdził, że na konwencie znajduje się ponad setka homoseksualnych psychiatrów. Pod wpływem tej presji w 1973 roku Komitet Nazewnictwa Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, choć podzielony, zagłosował za rekomendacją, aby wykreślić homoseksualizm z klasyfikacji zaburzeń psychicznych. W tym samym roku Zarząd Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zagłosował (13 głosów za, 0 sprzeciwiających się, 2 wstrzymujące) za usunięciem homoseksualizmu z DSM i zastąpieniem go „zaburzeniem orientacji seksualnej”. Nie wszyscy członkowie APA zgodzili się z tą decyzją. Znani psychiatrzy, tacy jak Irving Bieber i Charles Socarides, domagali się przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum wśród członków Towarzystwa. Wraz z Haroldem Vothem wysłali do zrzeszonych psychiatrów list, w którym ostrzegali, że APA znalazło się pod wpływem presji aktywistów gejowskich.
W 1974 roku odbyło się referendum, w którym udział wzięło około 10 tys. spośród blisko 17 tys. członków ATP – 58% (5854 osoby) poparło decyzję Zarządu o wykreśleniu homoseksualizmu z DSM, a 37,8% (3810 osób) zagłosowało przeciwko. Po raz pierwszy w historii medycyny status jakiegoś zaburzenia został ustalony nie na drodze poszukiwania naukowego konsensusu, ale w referendum, do dzisiaj jest to bezprecedensowe wydarzenie. Jeszcze w tym samym roku pojawiło się siódme wydanie DSM-II, z którego wykreślono homoseksualizm jako zaburzenie psychicznego, wprowadzono natomiast kategorię „zaburzeń orientacji seksualnej”. Rok później (1975) Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne podjęło uchwałę popierającą decyzję Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego o usunięciu homoseksualizmu z listy chorób i zaburzeń psychicznych. Wynik referendum i zmiany w DSM mocno podzieliły amerykańskie środowisko. Przeprowadzone kilka lat później, w 1977 roku, wywiady z 2500 amerykańskimi psychiatrami wykazały, że 69% z nich uważało homoseksualizm raczej za „patologiczną adaptację” niż za „normalny wariant” seksualności. Logiczną kontynuacją sukcesu odniesionego przez środowiska LGTB były późniejsze naciski na zaniechanie terapii reorientacyjnych (konwersyjnych) i prowadzenie wobec osób o skłonnościach homoseksualnych wyłącznie terapii afirmatywnych. Środowiska homoseksualne lansują tezy o wrodzonym charakterze orientacji seksualnej, niemożności jej zmiany i szkodliwości takich prób. Tezy te nigdy nie zostały jednoznacznie potwierdzone naukowo i w gruncie rzeczy podważają Powszechną deklarację praw człowieka, ale dwa największe amerykańskie towarzystwa psychiatrów i psychologów zaczęły ulegać tej presji, co doprowadziło do pogłębienia podziałów.
Pękniecie w środowisku specjalistów i dalsza ewolucja pojęciowa
W rezultacie część z nich, na czele z Benjaminem Kaufmanem, Charlesem Socaridesem i Josephem Nicolosim, w 1992 roku powołała do życia Krajowe Stowarzyszenie Badań i Terapii Homoseksualizmu (National Association for Research & The-rapy of Homosexuality – NARTH), a w jego miejsce od 2014 roku Sojusz na Rzecz Wyboru Terapii i Integralności Naukowej (Alliance for Therapeutic Choice & Scientific Integrity – ATCSI), przemianowany następnie na prężną Międzynarodową Fundację na Rzecz Wyboru Terapeutycznego i Poradnictwa (The International Foundation for Therapeutic and Counselling Choice – IFTCC). Podział ten utrzymuje się do dziś, a debata wokół terapii, tożsamości i klasyfikacji homoseksualizmu nadal wzbudza silne emocje — zarówno w świecie naukowym, jak i społecznym.
Zarówno we wcześniejszej wersji DSM-IV, jak i w aktualnie obowiązującej DSM-5-TR termin „homoseksualizm” w ogóle się nie pojawia. Światowa Organizacja Zdrowia wykreśliła homoseksualizm jako zaburzenie psychiczne z Międzynarodowej klasyfikacji chorób (ICD) w roku 1990, ale pozostała tam kategoria F.66.1 Orientacja seksualna niezgodna z ego (ego-dystoniczna), w odniesieniu do sytuacji, gdy identyfikacja płciowa lub też preferencje seksualne nie budzą wątpliwości, lecz osoba życzy sobie mieć odmienną. Była to wygodna furtka do prowadzenia terapii zgodnie z życzeniami pacjentów, ale uwierała aktywistów gejowskich głoszących wrodzony i niezmienny charakter orientacji seksualnej i dążących do całkowitego zakazu wszelkich terapii konwersyjnych. Środowiska te wywierały nieustanną presję na WHO, która zakończyła się bardzo daleko idącymi zmianami, o wątpliwych podstawach naukowych. W obowiązującej obecnie klasyfikacji ICD-11 całkowicie usunięto z listy zaburzeń egodystoniczną orientację homoseksualną. W praktyce oznacza to utratę podstaw prawnych, medycznych i finansowych do prowadzenia terapii dla osób, które doświadczają niechcianych impulsów homoseksualnych i poszukują wsparcia. Zmiana ta skutkuje także stygmatyzacją i nierzadko prześladowaniem specjalistów oraz instytucji, które oferują tego rodzaju pomoc.
W miejsce wcześniejszych jednostek wprowadzono nową, kontrowersyjną kategorię „zdrowia seksualnego” — co samo w sobie budzi wątpliwości, jako że klasyfikacja ta dotyczy zaburzeń i chorób, a nie stanów zdrowia. W ramach tej kategorii ujęto również zaburzenia tożsamości płciowej, które wcześniej występowały jako „transseksualizm” (ICD-10) lub „dysforia płciowa” (DSM-5-TR). Zastąpiono je terminem „niezgodność płciowa”, spójnym z innymi neologizmami, jak „płeć przypisana przy urodzeniu” (zamiast: płeć biologiczna) oraz „płeć odczuwana” (gender). Teoretycznie klasyfikacja ICD-11 powinna obowiązywać w Polsce od 1 stycznia 2022 roku, ale polskie tłumaczenie pojawiło się dopiero na początku 2025 roku.
Stabilne zaplecze finansowe
Środowiska LGBT pozostają strukturami niezwykle dynamicznymi, a przy tym hojnie finansowanymi. W 1978 roku powstała Międzynarodowa Organizacja Lesbijek i Gejów (International Lesbian and Gay Association — ILGA). Swoje główne biura ILGA ma w siedzibie Unii Europejskiej w Brukseli, z której otrzymuje coroczne szczodre dotacje, liczone w milionach euro. Są one następnie przekazywane organizacjom krajowym, z polskich stowarzyszeń należą do ILGA Kampania Przeciw Homofobii, Stowarzyszenie Lambda, Fundacja Równości, Fundacja Kultura dla Tolerancji (Kraków).
Oprócz środków unijnych organizacje te otrzymują także znaczne wsparcie finansowe ze strony samorządów największych polskich miast, od lat zarządzanych przez partie lewicowo-liberalne wspierające obyczajowe zmiany. W 2019 r. ukazał się niezwykle wartościowy raport Fundacji Taty i Mamy „Organizacje LGBT w Polsce działalność, finansowanie, sieć powiązań” pokazujący zakres finasowego i politycznego wsparcia kierowanego do tych środowisk. Raport nie jest precyzyjny, ponieważ większość organizacji nie publikuje sprawozdań finansowych – nie ma takiego obowiązku. Jednak korzystając z różnych źródeł autorom raportu udało się wykazać jak szeroki jest ten nurt wsparcia, do najważniejszych donatorów organizacji LGBT należą Fundacja Batorego, tzw. fundusze norweskie, Open Society Foundations George’a Sorosa, ILGA, ambasady takich krajów jak Holandia, USA, Kanada, Szwecja, Dania, samorządy wszystkich największych polskich miast i szereg innych. To rokrocznie setki tysięcy złotych trafiające do tęczowych NGO-sów, ich dalsza dystrybucja jest praktycznie pozbawiona zewnętrzej kontroli.
Spójny i konsekwentnie realizowany program
W 1989 r. ukazała się głośna książka After the Ball: How America Will Conquer Its Fear and Hatred of Gays in the ’90s. (Po balu. Jak w latach 90. Ameryka pokona swój strach i nienawiść wobec gejów) Marshalla Kirka i Huntera Madsena, w której autorzy przedstawiają swój plan propagandowej ofensywy homoseksualizmu. Do podstawowych działań ma należeć oswajanie i znieczulanie opinii publicznej z problematyką homoseksualizmu. Nie poprzez przekonywanie, że homoseksualizm to coś pozytywnego, ale że to coś po prostu innego, tak jak mamy osoby praworęczne i leworęczne. Aby to osiągnąć o gejach powinno się mówić dużo i często, najlepiej w neutralnej lub życzliwej tonacji. Ważne jest umiejętne wykorzystanie mediów, zwłaszcza prasy i telewizji, bo one w największym zakresie wpływają na kształtowanie opinii publicznej. Konieczne jest atakowanie Kościołów, wykorzystywanie ich zróżnicowania, wskazywanie na niejasności interpretacyjne w Biblii, przedstawianie ich w kategorii archaicznych instytucji w przeciwieństwie do współczesnej nauki. Geje winni być przedstawiani jako ofiary opresyjnego społeczeństwa, co ma wzbudzać współczucie u odbiorców. Ma temu służyć m.in. odwoływanie się do powszechnie obowiązującego prawa mówiącego o tolerancji i równości oraz do praw człowieka. W tym celu wskazane byłoby wykorzystywać różne gwiazdy show biznesu, mają one bowiem wyjątkowy potencjał oddziaływania na opinię publiczną. Wszystkich, którzy będą myśleć inaczej należy przedstawiać jako ogarniętych nienawiścią prymitywów i homofobów. Bez ryzyka większego błędu można stwierdzić , iż z chwilą rozpowszechnienia się internetu w połowie lat 90-tych ta książka stała się nieformalnym światowym programem ruchu gejowskiego. Z perspektywy czasu wydaje się, że programem w większości zrealizowanym.
Dr Andrzej Margasiński – psycholog, wykładowca Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie. Więcej informacji: andrzejmargasinski.com. W lutym br. ukazała się książka Autora Genderyzm – między ideologią a nauką, prezentowane eseje są rozwijane w rozdziałach tej monografii.