O. Jan Strumiłowski: Między misją a tożsamością

apostolowie-misja-Battista-Bissoni.jpg
Giovanni Battista Bissoni, Public domain, via Wikimedia Commons

Kościół święty jest misyjny z natury. Oznacza to, że działalność misyjna Kościoła nie jest jakąś jego poboczną czy alternatywną działalnością, ale należy do jego istoty. Aby jednak mógł realizować swoje misyjne zadanie, musi niezłomnie trwać w prawdzie objawionej.

Kościół jest powszechnym sakramentem zbawienia. Poza nim nie ma zbawienia. Jest on wszak Ciałem Mistycznym Chrystusa, przez co ci, którzy są w Niego włączeni, mają udział w życiu i misterium Chrystusa, a przez to mają udział w życiu nadprzyrodzonym. Życie nadprzyrodzone zaś jest życiem Bożym – jest wspólnotą życia człowieka i Boga. Zbawienie jest odzyskaniem wspólnoty życia z Bogiem, utraconej przez grzech. Powszechność Kościoła wyraża więc prawdę, że Kościół nie ma być jedną z wielu wspólnot. Swoim działaniem powinien objąć wszystkich ludzi, bo Bóg chce zbawienia każdego człowieka.

Z drugiej strony Kościół nie jest jedynie wspólnotą z naczelną zasadą włączania ludzi w sieć relacji skupiających ich w jednej instytucji. Oczywiście Kościół jako wspólnota buduje relacje między ludźmi, ale owe relacje, aczkolwiek zasadnicze, nie są czymś podstawowym, lecz wtórnym. Są skutkiem bycia w Kościele.

Zróbmy to razem!

Bardziej fundamentalna jest wspólnota lub jedność ludzi z Bogiem, która w Kościele się urzeczywistnia. Wspólnota owa nawiązuje się poprzez poznanie prawdziwego Boga, które następuje najpierw dzięki Objawieniu, dzięki głoszeniu Słowa przekazanego Kościołowi w depozycie, a realnie urzeczywistnia się nie przez samo głoszenie Słowa, lecz poprzez urzeczywistnienie Misterium zbawczego w sakramentach.

Z tego wynika, że Kościół posiada prawdę o Bogu. Ta prawda jest fundamentalna i niezmienna. Poznanie Boga i Jego planu (działania) pozwala nawiązać z Nim żywą i prawdziwą relację. Żeby się z kimś spotkać i nawiązać z Nim więź, trzeba Go poznać. I właśnie takie znaczenie ma w Kościele depozyt prawdy objawionej o Bogu.

Z tego względu ta prawda jest niezmienna. Kościół głosi prawdę o Bogu i prawdę Bożą o człowieku i świecie. Ta prawda, trafiając do ludzi, ma ich przemieniać. Przemiana owa zaś jest niczym innym jak życiem wiary. Dlatego zmiana tej prawdy może prowadzić do sytuacji, w której człowiek będący we wspólnocie o zdeformowanej prawdzie nie będzie miał przystępu do prawdziwego Boga – po prostu źle Go rozumiejąc, zatraci właściwe poznanie Go, a przez to się z Nim rozminie – aczkolwiek taka zdeformowana prawda nadal może być elementem spajającym ludzi ją wyznających.

Owo podwójne zadanie Kościoła: strzeżenie prawdy objawionej oraz jej głoszenie, by pojednać ludzi z Bogiem, rodzi we współczesnych czasach pewne napięcia. W erze postmodernizmu, kwestionowania istnienia prawdy obiektywnej oraz głoszenia pluralizmu prawd, ci, którzy w doktrynie Kościoła odkryli najwyższą prawdę o prawdziwym Bogu, lękają się jej zafałszowania. W dobie pojawiania się różnych koncepcji religijnych, prywatyzacji wiary, sprowadzania jej do osobistego i indywidualnego uczucia oraz wzmożonych wysiłków zmiany doktryny Kościoła – dostosowywania jej do ducha czasu lub wrażliwości współczesnych ludzi – wierni katolicy obawiają się, że taka deformacja doprowadzi do utraty autentycznej relacji z Bogiem.

Chodzi o rację, nie o relację

Jednakże zwolennicy stawiania fundamentu Kościoła nie na głoszonej przezeń prawdzie, lecz na jego relacyjnej naturze ostrzegają, że jeśli Kościół skupi się wyłącznie na strzeżeniu depozytu wbrew współczesnej mentalności, która wzdryga się przed całkowitym przyjęciem tej prawdy, to takie okopanie się w twierdzy dla obrony dogmatów doprowadzi do izolacji Kościoła względem świata.

Takie obawy słyszymy coraz częściej. Jeśli Kościół nie będzie prowadził dialogu ze światem, jeśli nie będzie się w jakimś stopniu dostosowywał do świata, to zostanie przez świat odrzucony, co zniweczy dzieło ewangelizacji. Jeśli będziemy bezkompromisowo bronili niezmiennych i odwiecznych dogmatów, staniemy się strażnikami przeszłości, muzealnikami, którzy nie rozumieją współczesnego świata i mają z nim coraz mniej wspólnego. Czasami jest to wyrażane w chwytliwych sloganach, wedle których ważniejsze jest, żebyśmy mieli relację aniżeli rację.

Argumentem za taką tezą jest postawienie na pierwszym miejscu Chrystusowego pragnienia, aby ludzie stanowili jedno (J 17, 11). Oczywiście zapomina się już o dopowiedzeniu, że nie ma to być jakakolwiek jedność lub jedność jedynie ludzka, ale jedność taka, jaka znamionuje Ojca i Syna – a więc jedność w Bogu i w Prawdzie – tak jak My (J 17, 11).

Taką perspektywę wspiera nie tylko przyjęcie postmodernistycznego pluralizmu prawd, ale także koncepcja, wedle której nie tylko bycie w Kościele daje zbawienie, lecz bycie w relacji do Kościoła. Nowsze koncepcje teologiczne – nie do końca możliwe do pogodzenia z klasyczną eklezjologią – uznają, że jedyność zbawcza Kościoła nie sprowadza się do tego, że trzeba do niego należeć, aby być zbawionym, lecz że zbawiony może być cały świat – poprzez fakt istnienia Kościoła w świecie, z którym ten świat pozostaje w relacji. Takie postawienie sprawy wydaje się dawać oczywiste rozwiązanie: nie każdy musi należeć do Kościoła. Nie każdy musi podzielać prawdę niesioną przez Kościół. W gruncie rzeczy i ta prawda nie musi być wcale niezmienna. Jest ona przecież narzędziem jedności. Ważne, żeby być w dialogu. Ważne, żeby być w relacji. Miłość jest przecież ponad prawdą.

Tylko że taka logika w pewnym sensie unieważnia, a przynajmniej relatywizuje Objawienie i Prawdę. Przecież sam Chrystus jest Prawdą i to Prawdą prowadzącą do pojednania z Bogiem. Relacja z Bogiem zaś jest fundamentalną relacją zbawczą. Relacje między ludźmi są względem niej wtórne. Są jej owocami. A więc przedkładanie relacji Kościoła ze światem ponad strzeżenie niezmiennej prawdy rzeczywiście może ułatwić nawiązywanie relacji Kościoła ze światem – usunie bowiem przeszkody i obcość bez przemiany świata, kosztem przemiany Kościoła.

Ale taka perspektywa uderzy w jedność z Bogiem, oddalając od Niego nie tylko świat, ale również i tych w Kościele, którzy staną się wyznawcami zdeformowanej prawdy.

o. Jan Strumiłowski OCist

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Polonia Christiana” (numer 111, lipiec-sierpień 2026).

Kliknij TUTAJ i zamów pismo

PCh-111-okl

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: