14 sierpnia 2015

Rosja przeciw USA i NATO. Czy to już czas na wielką wojnę o zasoby?

(By Михаил Михин (sent by the author via e-mail) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons)

Rosja przygotowuje się do wojny ze Stanami Zjednoczonymi i jej sojusznikami z NATO – twierdzi europejski think tank, który przeanalizował rosyjskie i natowskie manewry wojskowe. Jednak zdaniem rzecznik NATO Carmen Romero, manewry sojuszu nie zwiększają prawdopodobieństwa wojny w Europie i są jedynie „proporcjonalną” odpowiedzią na działania Rosjan.

 

Alarmujące ostrzeżenie londyńskiego think tanku pojawiło się dzień po oświadczeniu brytyjskiego sekretarza obrony, Michaela Fallona, który stwierdził, że rebelianci mający wsparcie rosyjskie zamierzają przejąć jeszcze większe terytorium we wschodniej części Ukrainy.

 

Fallon dodał, że nie widzi żadnych oznak, które wskazywałyby na możliwość zakończenia w najbliższym czasie działań wojennych na Ukrainie, zważywszy na fakt, iż rebelianci wespół z Rosjanami rozpoczęli najcięższe ataki artyleryjskie na pozycje ukraińskich sił w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.

 

Analitycy European Leadership Network zbadali duże manewry rosyjskie z marca br., jak i mniejsze ćwiczenia wojskowe NATO z czerwca br. Wg analityków obie strony koncentrowały się na prowadzeniu działań, sprawdzających zdolności wojskowe przeciwnika. Manewry rosyjskie, jak i natowskie rzekomo miały być odpowiedzią na plany wojenne zwaśnionych stron.

 

Zarówno rzecznicy sił wojskowych Rosji jak i państw NATO przekonywali, że manewry zostały zaprojektowane w taki sposób, by prowadzić działania przeciwko jedynie „hipotetycznym przeciwnikom”.

Analitycy stwierdzili, że „charakter i skala” ćwiczeń wskazują, iż „Rosja aktywnie przygotowuje się do konfliktu z NATO, a NATO przygotowuje się do ewentualnej konfrontacji z Rosją”.

 

Fallon, który udał się na spotkanie z ukraińskim ministrem obrony do Kijowa odrzucił taką ideę, mówiąc dziennikarzom, że „Rosja testuje determinację NATO,” a sojusz jedynie proporcjonalnie odpowiada na manewry rosyjskie. Brytyjski polityk zaprzeczył, jakoby manewry obu stron przyczyniały się do wzrostu napięcia.

 

Rosyjski generał Buzinski ostrzegł tymczasem USA i pozostałe kraje NATO przed dostarczaniem broni Ukraińcom. Zapowiedział też, że jeśli siły ukraińskie zdecydują się przeprowadzić wielką ofensywę na wschodzie kraju, by odebrać utracone terytorium, wówczas z pewnością do wojny z Rosją dojdzie. Moskwa będzie „przeszkadzać” Kijowowi w tej „inicjatywie.”

 

We wtorek Wielka Brytania ogłosiła plany rozszerzenia programu szkoleń sił ukraińskich jako odpowiedź na stosowanie przez rebeliantów wyrafinowanych urządzeń wybuchowych. Brytyjczycy chcą wysłać dodatkowych instruktorów wojskowych na Ukrainę, którzy do końca roku przeszkolą 2 tys. żołnierzy.

 

Siedem tysięcy osób zginęło na Ukrainie, tuż za progiem Europy, a Ukraina walczy o swoją wolność. To nie jest zamrożony konflikt, to wciąż konflikt „red hot” – stwierdził Fallon.

 

Rzecznik sojuszu zapewniła w środę, że NATO częściej przeprowadza manewry w nowych państwach członkowskich, by te poczuły się pewniej, a także po to, by „wzmocnić bezpieczeństwo i stabilność w Europie w reakcji na postępującą agresję Rosji”. Tłumaczyła, że są to kroki „proporcjonalne i o charakterze obronnym,” a NATO nie dąży do konfrontacji z Rosją. Oskarżyła jednocześnie Kreml o zmienienie siłą granic, wspieranie separatystów na Ukrainie i grożenie rozmieszczeniem pocisków nuklearnych w pobliżu granic sojuszu.

 

Jej zdaniem „skala i zakres rosyjskich ćwiczeń wykraczają daleko poza to, co robi NATO” i rosyjskie manewry „zaostrzają napięcia w całym regionie. ” Romero wyraziła ubolewanie z powodu licznych niezapowiedzianych ćwiczeń ogłaszanych przez Moskwę.

 

Kreml uważa, że ukraiński kryzys wywołali Amerykanie, aby uniemożliwić Rosji przygotowanie się do wojny światowej o zasoby naturalne – przekonuje rosyjski analityk wojskowy, publicysta „The Moscow Times” i „Nowaja Gazieta”, Paweł Felgenhauer.

 

Przypomina on, że w lutym 2013 r szef Sztabu Generalnego Rosji Walerij Gierasimow powiedział, iż zbliża się „wielka wojna.” Tak zwana wojna o zasoby miałaby wybuchnąć pomiędzy 2025 a 2030 rokiem. Wtedy – wg Felgenhauera – świat stanie w obliczu katastrofy z powodu kompletnego braku podstawowych zasobów naturalnych, takich jak: ropa naftowa, gaz, woda itp. Zdaniem rosyjskiego analityka na świecie będą miały miejsce liczne konflikty regionalne, w których poszczególne kraje będą walczyć ze sobą o zasoby. Rosja ma być zaatakowana ze wszystkich stron, ponieważ – jak mówi Felgenhauer – „my [Rosjanie] mamy ogromne terytorium i wiele różnych zasobów.”

 

W związku z przewidywanym kataklizmem Rosja „przyjęła program zbrojeń, by przygotować się do wojny” – twierdzi analityk. Dodaje, że w celu „zakłócenia tego planu” Amerykanie wywołali kryzys ukraiński. Obecnie „nie ma możliwości, aby doszło do zamrożenia konfliktu, ponieważ zamrożenie oznaczałoby pozostawienie Ukrainy w orbicie Zachodu, a to jest nie do przyjęcia dla przywódców rosyjskich. Felgenhauer przekonuje, że każde zakłócenie planów Kremla doprowadza do furii przywódców Rosji.

 

Źródło: valuewalk.com., polskieradio.pl, AS.

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie