AfD pozywa kanclerza Friedricha Merza. Zarzucił jej chęć przeprowadzenia czystki etnicznej

Alternatywa dla Niemiec złożyła przeciwko kanclerzowi Friedrichowi Merzowi pozew do sądu, oskarżając go o zniesławienie. W głośnym przemówieniu w Bundestagu polityk stwierdził, jakoby AfD planowała przeprowadzić w Niemczech "czystki etniczne".
Stwierdzenie Friedricha Merza padło kilka dni po zwycięstwie AfD w wyborach do Landtagu w Saksonii-Anhalcie. Merz, którego partia CDU poniosła sromotną porażkę tracąc blisko połowę wyborców na rzecz Alternatywy, zarzucił AfD wolę dokonania "czystki etnicznej według koloru skóry i pochodzenia". Właśnie tym miałby być słynny plan "remigracji", o którym mówią politycy Alternatywy dla Niemiec. W kontekście RFN oskarżenie o "czystkę etniczną" jest w oczywisty sposób nawiązaniem do rządów III Rzeszy.
Szef frakcji AfD w Bundestagu, Stephan Brandner, oskarżył Friedricha Merza o zniesławienie Alternatywy i stwierdził, że oczernianie partii w taki sposób jest po prostu karalne. Właśnie dlatego AfD idzie przeciwko Merzowi do sądu. Jak podkreślił Brandner, Alternatywa stoi na gruncie niemieckiej konstytucji; tymczasem Merz zarzuca partii, jakoby szykowała jakieś "wypędzenia i morderstwa".
Wypowiedź kanclerza Merza skrytykowała nawet część medialnego i politycznego estabilishmentu niezwiązanego z AfD. Znany niemieck historyk badający dzieje najnowsze, Andreas Rödder, uznał oskarżenia Merza za bezpodstawne. - To, co AfD proponuje w polityce migracyjnej, można odrzucać. Nie jest to jednak czystka etniczna w takim rozumieniu, jakie znamy z historii, związana z brutalnymi działaniami - wskazał. Podobnie wyraził się żydowski historyk Michael Wolffsohn. - Przy całej krytyce wobec planów remigracji AfD, nie ma tu mowy o czystce etnicznej - powiedział. Wolffsohn podkreślił, że w programie AfD dotyczącym migrantów nie ma nic, co wiązałoby się z przemocą.
Zgodnie z własną wizją, Alternatywa rozumie "remigrację" jako zgodne z prawem środki, które doprowadzą do deportacji z Niemiec tych migrantów, którzy nie mają prawa do przebywania w kraju.
Źródło: Junge Freiheit






