Analityk Ordo Iuris o sprawie odebranych dzieci: Problemem jest nie tylko przemoc, ale i sposób, w jaki definiuje ją system

Nie milkną echa głośnej sprawy odebrania dwójki dzieci rodzicom. Do sprawy odniosła się analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris Anna Kubacka, zwracając uwagę nie tylko na sposób działania służb, ale także na szerszy problem definicji przemocy przyjętej w tzw. konwencji stambulskiej. - Konwencja nie szuka źródeł przemocy w realnych patologiach (...), lecz upatruje ich w samej strukturze społecznej i w tradycyjnych rolach w rodzinie – zauważyła Kubacka w swoim wpisie na platformie X.
Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak twierdzi, że „nie zgadza się na marginalizowanie przemocy wobec dzieci”. Choć słowa te brzmią jak zapewnienie o ochronie nieletnich, to w głośnej sprawie sprzed kilku dni stało się coś innego: dwoje małych dzieci zostało zabrane ich rodzicom i umieszczone w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Powód? Rzecznik była świadkiem... szarpania dziecka na ulicy.
Anna Kubacka, analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris, postanowiła przyjrzeć się, jak to jest z tą przemocą. W opublikowanym na platformie X wpisie wyjaśniła, że podstawą działania we wspomnianej sprawie była ustawa o Policji, odpowiadająca tzw. konwencji stambulskiej. Nowelizacja tej ustawy z marca 2023 r. pozwala policji wydać nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się nawet w przypadku samego „podejrzenia stosowania przemocy domowej” – i to nawet pod nieobecność osoby, której dotyczy.
- Faktycznie, w głośnej dziś sprawie policjantka, która go wydała, zeznała, że nie widziała ani dzieci, ani rodziców – napisała Kubacka 23 września. - Mamy więc do czynienia z mechanizmem, w którym rodzina jest z założenia podejrzana, a pierwszym odruchem państwa jest jej rozdzielenie, zanim sprawę zbada sąd. W tej sprawie stało się to wręcz wbrew sądowi, który wcześniej nie dopatrzył się podstaw do odebrania dzieci – stwierdziła analityk Ordo Iuris.
Kubacka zauważyła, że polska Konstytucja mówi zupełnie coś innego. Pozwala ona na ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu. A przecież w głośniej sprawie takiego orzeczenia sądu nie było. - Formalnie nikt nikomu władzy rodzicielskiej nie ograniczył. W rzeczywistości dzieci odseparowano od rodziców decyzją policji, a sąd mógł ją ocenić dopiero post factum – wyjaśniła Kubacka.
W jej opinii jest to konsekwencja paradygmatu, na którym zbudowano tzw. konwencję stambulską. - Już w raporcie z 2014 r. Ordo Iuris wskazywało, że konwencja nie szuka źródeł przemocy w realnych patologiach (uzależnieniach, rozpadzie więzi rodzinnych czy seksualizacji wizerunku kobiet), lecz upatruje ich w samej strukturze społecznej i w tradycyjnych rolach w rodzinie. Art. 12 ust. 1 konwencji stambulskiej wprost nakazuje „wykorzenienie” zwyczajów i tradycji opartych na „stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn” – przypomniała autorka wpisu.
Kubacka zwróciła uwagę, że jeśli źródłem przemocy jest „struktura”, to według Konwencji podejrzana staje się każda rodzina. - Efekty poznaliśmy dziś: system, który w rodzinie widzi przede wszystkim zagrożenie, sam stał się źródłem krzywdy dziecka – podsumowała Kubacka.
„Nie zgadzam się na marginalizowanie przemocy wobec dzieci” – tak broni się dziś Rzecznik Praw Dziecka po ujawnieniu jej zaangażowania w sprawę rodziny, której dwoje małych dzieci trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej.
— Anna Kubacka (@KubackaAnna44) September 23, 2026
Przyjrzyjmy się zatem, jak to jest z tą przemocą.…
Źródło: x.com
AF







