Berlin wrze. Możliwe rządy skrajnych socjalistów powiązanych z arabskimi klanami

W Niemczech narasta obawa przed rządami socjalistów w Berlinie. Przeciwko tworzącej się tam koalicji wypowiedział się przewodniczący Towarzystwa Niemiecko-Izraelskiego, Volker Beck z partii Zielonych. Wskazał na silne związki berlińskiej partii Die Linke (Lewica) ze środowiskami arabskimi, które popierają Hamas.
Jak stwierdził dosłownie Volker Beck, wśród polityków Die Linke w Berlinie znajdują się "przyjaciele terroryzmu". Według Becka istnieje poważne ryzyko, że jeżeli partia Die Linke przejmie realną władzę w Berlinie, to ograniczone zostaną środki bezpieczeństwa, które zastosowano wobec żydowskich instytucji w niemieckiej stolicy. Zdaniem Becka, inne partie nie powinny wspierać Lewicy, zawierając z nią koalicji rządowej.
Die Linke wygrała niedzielne wybory w Berlinie i chce wprowadzić na urząd premiera swoją polityk, Elif Eralp, która urodziła się w Monachium w tureckiej rodzinie. Sama Eralp nie jest oskarżana o sprzyjanie Hamasowi, ale część polityków jej formacji - już tak. W niedzielnych wyborach doszło zresztą do dużej mobilizacji wyborców muzułmańskich. 51 proc. głosujących wyznawców islamu poparłu właśnie Die Linke. Według informacji medialnych, to między innymi efekt nieformalnego sojuszu, jaki niektórzy politycy Die Linke zawarli z ludźmi wpływowego arabskiego klanu, Remmo. W mediach krążą informacje o obecności członków tego klanu na imprezach Die Linke oraz zdjęcia wymiany internetowej korespondencji, która wskazuje na dużą zażyłość. W centrum uwagi znalazł się deputowany Die Linke do Bundestagu, Ferat Kocak. Utrzymywał kontakt z synem szefa klanu Remmo, Firasem Remmo; w prywatnej korespondencji nazywali się "braćmi".
Przeciwko potencjalnym rządom Die Linke wypowiedział się też premier Badenii-Wirtembergii, Cem Özdemir, wpływowy polityk Zielonych. Podkreślił, że jego partia nie powinna zawierać koalicji z Die Linke, wskazując właśnie na związki tego ugrupowania ze środowiskami skrajnie wrogimi wobec Żydów. Niechęć Özdemira wzbudzają też radykalne socjalistyczne plany ekonomiczne Die Linke. Partia planuje znacząco zmienić strukturę własnościową nieruchomości w Berlinie, dokonując masowych wywłaszczeń dużych firm działających w branży mieszkaniowej.
Die Linke może rządzić wyłącznie w koalicji, stąd trwają intensywne rozmowy między tą partią a berlińskimi Zielonymi oraz socjaldemokratami z SPD. Możliwa jest jednak również inna koalicja: SPD oraz Zieloni mogliby porozumieć się z CDU, co pozwoliłoby na zatrzymanie Lewicy w drodze po władzę w stolicy RFN. Właśnie do takiego rozwiązania zachęcają berlińskich kolegów Cem Özdemir czy Volker Beck.
Źródła: Junge Freiheit, Tagesschau, PCh24.pl
Pach






