Brexit to już przeszłość, teraz czas na współpracę? Czyli „atomowy parasol” dla UE w zamian za dostęp do unijnego rynku

Nowemu brytyjskiemu premierowi Andy’emu Burnhamowi właśnie przedstawiono propozycję planu odstraszania nuklearnego. Wielka Brytania miałaby zwiększyć wydatki na obronność do 3,5 proc. PKB i rozszerzyć swój parasol nuklearny na kraje europejskie, także te spoza NATO. W zamian Londyn mógłby uzyskać dostęp do unijnego jednolitego rynku.
Jak donosiły brytyjskie media 9 sierpnia, inicjatorem planu jest były konserwatywny poseł Nick Boles, zwolennik koncepcji „europejskiej konfederacji”, która łączyłaby strefę wolnego handlu UE ze zobowiązaniami obronnymi NATO.
Brytyjskim parasolem nuklearnym miałyby zostać objęte – poza państwami NATO – także Ukraina, Szwajcaria, Norwegia i kraje Bałkanów Zachodnich. W zamian Wielka Brytania miałaby uzyskać dostęp do jednolitego rynku towarów, bez konieczności akceptowania swobody przepływu towarów z innych państw ani przyjmowania euro.
Jak tłumaczył Boles w wywiadzie dla „The Telegraph”, Europa potrzebuje nowej strategii współpracy, ponieważ nie ma gwarancji, że prezydent USA – zarówno obecny Donald Trump, jak i jego następcy – „będzie bronił Europy jak Kansas”.
Boles uważa, że prowadzenie dwustronnych negocjacji z poszczególnymi krajami UE w sprawie otwarcia ich rynków na brytyjskie towary zakończyłoby się fiaskiem. Jego zdaniem Londyn będzie miał znacznie większe szanse na sukces, kiedy przedstawi propozycję, która jednocześnie może pomóc rozwiązać inne problemy stojące przed UE, w tym kwestię Ukrainy. - Możemy wyjaśnić, że to nie jest po prostu egoistyczny brytyjski układ, lecz porozumienie, które możecie wykorzystać do samodzielnego rozwiązania innych problemów – tłumaczył.
Wcześniej były premier Keir Starmer zwrócił się do Brukseli z prośbą o przyłączenie Wielkiej Brytanii do jednolitego rynku towarów. Jak informowały brytyjskie media, wniosek miał zostać odrzucony, ponieważ UE oczekiwała od Londynu deklaracji powrotu do Wspólnoty. Niemniej od pewnego czasu trwają prace nad rozwiązaniami, które pozwoliłyby pogłębić współpracę między Wielką Brytanią a UE. Plany w tym zakresie mają być rozpatrywane jeszcze przed końcem tego roku.
Nowy premier obiecał nawet „utrwalenie postępów w negocjacjach między Wielką Brytanią a UE”, rozpoczętych przez jego poprzednika, Keira Starmera.
Boles, który przedstawił swój plan współpracy Wielkiej Brytanii z krajami europejskimi, odszedł z Partii Konserwatywnej w 2019 r. w następstwie brexitu i zaangażował się w działania, które pomogły Starmerowi dojść do władzy. Opracował również plan, który umożliwiłby Wielkiej Brytanii ponowne przystąpienie do jednolitego rynku.
Z najnowszymi propozycjami Bolesa mieli zapoznać się czołowi urzędnicy państwowi, w tym doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jonathan Powell.
Były lider Partii Pracy Neil Kinnock twierdzi, że chociaż plan Bolesa prezentuje „praktyczne podejście”, to jednak „szanse na taki postęp są obecnie raczej nikłe”. Członek Izby Lordów wskazał na przeszkody związane z jego wdrożeniem – przede wszystkim po stronie Brukseli, która jest zobowiązana do ścisłego przestrzegania zasad integralności jednolitego rynku. - Udział jest ograniczony do państw członkowskich, a odejście od tego konstytucyjnego i praktycznego przepisu byłoby bezprecedensowe dla każdego kraju spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego – zaznaczył.
Kinnock wskazał ponadto, że z powodu brexitu zaufanie UE do Wielkiej Brytanii jest ograniczone, co znacznie utrudnia „jakiekolwiek postępy mające przywrócić niezawodne i trwałe relacje z Wielką Brytanią”.
Z kolei poseł liberalnych demokratów Al Pinkerton, rzecznik partii ds. Europy, powiedział „The Independent”, że Andy Burnham powinien „być gotowy na ambitne podejście do Europy”. - Milczenie Andy’ego Burnhama w sprawie Europy nie może trwać długo. Jeśli chce zaproponować Partii Pracy i krajowi inny kierunek, musi nam powiedzieć, czy oznacza to porzucenie szkodliwych dla rządu czerwonych linii w sprawie Europy – mówił. Dodał, że kraj „potrzebuje rządu gotowego do ambitnego podejścia do Europy”.
Z kolei proeuropejska grupa Best for Britain, działająca na rzecz powrotu Wielkiej Brytanii do UE, stwierdziła, że „ambitny program wewnętrzny pana Burnhama wymaga wzrostu gospodarczego, który można osiągnąć jedynie dzięki pełnemu członkostwu w UE, jak pokazuje niezależne modelowanie Frontier Economics”.
Co prawda organizacja pochwaliła plan Bolesa, podobnie jak inne propozycje wzywające do zacieśnienia relacji z najbliższym partnerem handlowym Wielkiej Brytanii, ale zauważyła, że obecny szef rządu jest „zbyt patriotyczny”, by podzielić się władzą z eurokratami.
Premier Burnham i jego współpracownicy dali do zrozumienia, że nie ma mowy o powrocie Wielkiej Brytanii do UE. Jednocześnie wskazali, że ze względu na drastyczne zmiany, jakie zaszły na świecie od 2016 r., konieczne będzie wypracowanie jakiejś formy współpracy między krajami europejskimi a Wielką Brytanią.
Źródło: aa.com.tr, independent.co.uk
AS






