„Różnorodność” - a więc konflikty. W UE trwa spór o pochodzenie eurokratów

Część z państw tzw. starej unii złożył skargę przeciwko przepisom mającym zwiększyć udział w kadrach decyzyjnych członków narodów “niedoreprezentowanych”. Na szczeblach władzy w UE brakuje między innymi Polaków.
Do skargi Hiszpanii do Trybunału Sprawiedliwości UE na przepisy, które mają zapewnić bardziej proporcjonalny podział stanowisk w unijnych strukturach, dołączyły Francja i Belgia — dowiedziała się PAP. Po drugiej stronie sporu są kraje takie jak Polska, które są niedoreprezentowane w organach UE.
Problem nierównowagi pomiędzy państwami członkowskimi w unijnych kadrach narodził się po rozszerzeniu struktury w 2004 roku, kiedy do UE dołączyło 10 krajów, w tym Polska. Nie pomogły specjalne nabory na unijnych urzędników, organizowane specjalnie dla nowych państw — tzw. stare kraje UE zachowały wyraźną przewagę nad „nowymi”, co Komisja Europejska otwarcie uznała za problem w 2018 roku.
Opublikowany wówczas raport jasno wskazywał na przewagę państw zachodnich pod względem liczby urzędników w unijnych strukturach. Wynikało z niego, że mniej więcej co szósty urzędnik zatrudniony w KE jest Belgiem, Hiszpanem lub Włochem, natomiast co 20. - Polakiem.
By zmniejszyć tę nierównowagę, KE wydała w listopadzie 2025 roku decyzję wprowadzającą dodatkowe zasady w procesach rekrutacyjnych. Chodzi o konkursy na stanowiska z najbardziej prestiżowej kategorii administracyjnej AD na poziomie od 5. do 8. (stanowiska powyżej AD8 zajmują rekrutowani zazwyczaj wewnętrznie menedżerowie). Zgodnie z podpisaną przez polskiego komisarza Piotra Serafina decyzją, w czasie naboru nowych urzędników powinna zostać przeprowadzona rozmowa kwalifikacyjna z co najmniej jedną osobą pochodzącą z “niedoreprezentowanych” narodowości, a jeśli kompetencje kandydatów są takie same, posiadać pierwszeństwo w procesie rekrutacyjnym. Dodatkowo organ powołujący ma badać, czy rekrutacje nie były “dyskryminujące” dla kandydatów z państw nowej UE.
Na nowe zasady nie chce zgodzić się Hiszpania, która w styczniu br. skierowała skargę na decyzję KE do Trybunału Sprawiedliwości UE. Madryt domaga się zwłaszcza unieważnienia zapisów wprowadzających preferencje dla kandydatów z krajów mniej reprezentowanych. Hiszpania wskazała w skardze do TSUE, że preferowanie jednego kandydata jedynie ze względu na jego obywatelstwo w momencie, gdy wszyscy kandydaci posiadają takie same kompetencje, stanowi “dyskryminację”.
Jak przekazał PAP unijny dyplomata, do skargi Hiszpanii na decyzję KE dołączyły także Belgia i Francja. Belgia pozostaje krajem najbardziej nadreprezentowanym w KE proporcjonalnie do jej liczby ludności, natomiast Francja jest uznawana za państwo reprezentowane w stopniu właściwym. Natomiast KE poparło 15 państw członkowskich.
Rozmówca PAP zwrócił uwagę, że linia podziału w sporze o obsadę kadr nie przebiega dzisiaj na linii „stare” i „nowe” kraje Unii, co potwierdziła dyskusja pomiędzy ambasadorami państw członkowskich w piątek w Brukseli. O sprawiedliwszą rekrutację zabiegają także Niemcy, Holandia czy Dania, które również zgodnie z przyjętym przez KE wskaźnikiem są niedoreprezentowane. Powody mogą być różne. Kariera unijna w niektórych krajach nie jest postrzegana jako wystarczająco atrakcyjna albo niewielka jest wiedza o tym, jak ją rozpocząć.
Unijny dyplomata powiedział też, że za większą równowagą wśród urzędników unijnych jest też sama KE, która w piątek twardo miała bronić swoich rozwiązań.
Zgodnie z danymi opublikowanymi przez KE w kwietniu br. na stanowiskach AD zatrudnionych jest obecnie 905 Polaków, 1587 Francuzów, 1377 Niemców, 193 Duńczyków, 381 Holendrów. Prym wiodą Włosi (1851), obywatelstwo hiszpańskie ma 1266 osób, a belgijskie - 1254.
(PAP)/oprac. FA






