Ciąg dalszy afery Szpitala Południowego – biznesy kręcone na prosektorium

szpital południowy.jpg
Szpital Południowy w Warszawie. Fot. Bartosz Kalich / Gazeta Polska / Forum

Prosektorium miejskiej placówki medycznej – częścią zyskownego, prywatnego przedsiębiorstwa? Taki właśnie, nieformalny „model biznesowy” wypracowany w stołecznym Szpitalu Południowym opisują media. To kolejna odsłona patologicznych mechanizmów rządzących w instytucji, którą chwalił się w kampanii wyborczej prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Według Kanału Zero, bajońskie zarobki połączone z lekarską niekompetencją „koordynatora dyżurów” a zarazem działacza Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka, proceder fałszowania dokumentacji i narażanie życia pacjentów to w aferze tego szpitala jeszcze nie wszystko.

Media Krzysztofa Stanowskiego podają, że Artur Habowski, koordynator będącego częścią placówki prosektorium, nagabywał rodziny zmarłych pacjentów do korzystania ze wskazanego zakładu pogrzebowego. Miał też wynajmować pomieszczenia przechowalni zwłok… ekipom filmowym oraz prowadzić tam szkolenia z przygotowania i balsamowania ciał.

Zróbmy to razem!

Habowski wraz z Dominiką Jaskułą prowadzi spółkę Pros-med., handlującą sprzętem dla branży pogrzebowej. Kobieta jest równocześnie współwłaścicielką firmy pogrzebowej Sacrum.

- Kartę zgonu odebrałam w prosektorium. Gdy załatwiałam dokumenty i spytałam, co dalej, Habowski zaczął opowiadać, że jemu też niedawno mama zmarła i ma zakład pogrzebowy, z którego korzystał. Zachęcał, że to najlepsza opcja i nigdzie nie będzie taniej, oni wszystko załatwią, a ja nic nie będę musiała robić. (...) Później dzwonili do mnie z tego zakładu, podali jakąś chorą cenę. Znalazłam więc inny zakład – relacjonowała świadek Kanałowi Zero.

„Koordynator prosektorium posiada ponadto profil na Instagramie, gdzie udostępnia zdjęcia ludzkich ciał. Część z publikacji oznaczona jest przez algorytm aplikacji jako treści drastyczne. Na ten moment nie wiadomo jednak, skąd pochodziły sfotografowane zwłoki” – opisuje Interia.pl.

Zarówno były dyrektor Szpitala Południowego Artur Krawczyk, jak i jego następczyni Anna Łukasik nie zechcieli odnieść się do pytań zadanych przez reporterów. Wody w usta nabrał także Artur Habowski.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie od mniej więcej miesiąca prowadzi śledztwo wokół prosektorium opisywanej placówki. Dotyczy ono jednak fałszowania kart zgonów. Zawiadomienie złożył w tej sprawie pracujący w jednostce lekarz. Zgłosił zaginięcie pieczątki oraz przypadki fałszowania jego podpisu.

„Zakąszajcie, nawadniajcie się”

Najbardziej zaangażowane media „głównego nurtu” zamiast relacjonować sprawę i piętnować winnych kilkupiętrowego skandalu, skoncentrowały się na dyskredytowaniu świadków i atakach na Kanał Zero. Odniósł się do tej sytuacji w swym wideokomentarzu Krzysztof Stanowski.

Przypomniał między innymi wpis premiera Donalda Tuska, który uznał jednego ze świadków – lekarza Emila Jędrzejewskiego – za niewiarygodnego, ponieważ nie chciał zeznawać bez obecności swojego prawnika. Gdy wreszcie medyk odpowiadał na pytania śledczych przez 10 godzin, komentarza szefa rządu zabrakło.

- Nie uwierzycie, co te mózgi z Koalicji Obywatelskiej sobie wymyśliły – ironizował szef Kanału Zero. – Otóż, skoro ja zadałem pytanie o „update” wiarygodności Jędrzejewskiego około godziny 17:00, a godzinę później zbliżone pytanie zadał Mateusz Morawiecki, to oznacza, że ja powtarzam partyjny przekaz. Zrobiono nawet zbitkę obu wpisów, ale na wszelki wypadek usunięto godziny, żeby nie było widać, o której kto co napisał, żeby chronologia aż tak ostentacyjnie nie stała sprzeczności z koalicyjną narracją – wyjaśniał zawiłości koalicyjnej intrygi.

 – Dzięki temu udało się zafałszować przekaz i oświadczyć swoim fanatykom, że Zero to partyjna przybudówka. Do ataku ruszyli wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Jeden z użytkowników Platformy X całkiem trafnie przypomniał tym ciamajdom, że kiedyś powtarzałem przekaz Kierwińskiego. Mianowicie on napisał 24 grudnia „Wesołych Świąt” i – nie uwierzycie – ja też napisałem wtedy „Wesołych Świąt”. Ale zostawcie Kierwińskiego, bo to bohater. Bohater, który ratował południe Polski [w czasie powodzi], a Kacprzyk z kolei, też go zostawcie, bo to młody, rozwijający się lekarz – szydził dziennikarz.

Krzysztof Stanowski odniósł się do tekstów na jego temat, zamieszczanych przez „Gazetę Wyborczą”. Między innymi relacjonując niedawny kongres Kanału Zero przekonywała czytelników, że Stanowski namawia do bicia dzieci. Z kolei czołowy autor GW Wojciech Czuchnowski obrzucał dziennikarzy opisujących aferę Szpitala Południowego niewybrednymi inwektywami.

- Słuchajcie, moje zdanie o „Gazecie Wyborczej” znacie, to medium póki co upadłe moralnie, na szczęście wkrótce także upadłe finansowo. Na razie jeszcze jakoś ciągną, wprawdzie co jakiś czas trzeba robić zwolnienia grupowe, no ale ciągną – podkreślał.

Podsumowując swój komentarz publicysta zwrócił uwagę na to, że ostatnia fala nieprzychylnych materiałów na temat Kanału Zero wychodzi mu tylko na korzyść. Skutkuje bowiem coraz większą oglądalnością jego portalu czy kanałów You Tube i TV. – Zachęcam wszystkich dziennikarzy, pozostałych mediów do obrażania mnie. Bardzo mnie to napędza i całą naszą redakcję. Walczcie, walczcie, nie zatrzymujcie się, wszyscy ściskamy za Was kciuki, zwłaszcza za Wojtka Czuchnowskiego, zwłaszcza wieczorami. Za ciebie ściskamy kciuki podwójnie i pamiętaj zakąszaj, nawadniaj i nie zatrzymuj się – podsumował Krzysztof Stanowski.

Źródło: Kanał Zero, Interia.pl

RoM

 

  

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: