Co dalej z tzw. lex szarlatan? Prezydent skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego

Prezydent Karol Nawrocki skieruje do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (RPP). - Cel tej ustawy jest słuszny, ale problemem mogą okazać się proponowane w niej środki – wyjaśnił w opublikowanym w czwartek nagraniu. Nowe prawo ma na celu ograniczyć działalność podmiotów oferujących alternatywne rozwiązania zdrowotne.
W uzasadnieniu swojej decyzji Karol Nawrocki stwierdził, że „do jednej grupy, tzw. szarlatanów, rząd zakwalifikował realnie zagrażających, szkodzących zdrowiu szaleńców oraz tysiące polskich firm i osób, zajmujących się zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną”.
Prezydent podkreślił, że potrzebne są przepisy, które w sposób skuteczny zablokują działalność oszustów, nie uderzając przy tym w uczciwych ludzi.
- Dlatego ogłaszam dzisiaj moją własną inicjatywę legislacyjną przeciw szarlatanom. Przygotowałem projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który jest realnym, skutecznym i przede wszystkim bezpiecznym dla demokracji rozwiązaniem problemu szarlatanów – poinformował.
Co powie TK?
Kierowana do TK ustawa przygotowana przez rząd zakładała wprowadzenie zakazu stosowania praktyk, zdefiniowanych jako „udzielanie świadczeń zdrowotnych, które stwarzają ryzyko uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo śmierci człowieka przez osobę niewykonującą zawodu medycznego; oferowania lub stosowania metod diagnostycznych lub leczniczych niebędących świadczeniem zdrowotnym, w przypadku których wprowadza się pacjenta w błąd, że posiadają one właściwości świadczenia zdrowotnego”.
Regulacja miałaby wprowadzać również zakaz stosowania praktyk spoza głównego nurtu medycyny w zakresie diagnostyki lub leczenia małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych.
Według części komentatorów, obecny projekt obarczony jest poważnymi wadami, rodząc wątpliwości o transparentność całego procesu. Przede wszystkim, organem, który decyduje o wszelkich kwestiach związanych z domniemaną działalnością „pseudomedyczną” jest Rzecznik Praw Pacjenta. To urząd obsadzany przez premiera, bez konieczności potwierdzenia przez Sejm, a więc nie można tu mówić o żadnej niezależności.
W swoich decyzjach rzecznik nie jest zobligowany do zasięgania jakichkolwiek zewnętrznych opinii. Kara za prowadzenie „działalności pseudomedycznej” ma charakter administracyjny i nie podlega żadnej zewnętrznej ocenie. Wysokość kary może wynieść nawet do miliona złotych oraz być nakładana na ten sam podmiot wielokrotnie. Za nieudzielenie informacji rzecznik może nakładać kary do 100 tys. złotych, a dodatkowo może też karać kierownika podmiotu za niezaniechanie praktyk „pseudomedycznych” karą w wysokości do 20-krotności przeciętnego wynagrodzenia, a więc obecnie ponad 180 tys. zł.
Kary dotyczą również wprowadzania „dezinformacji medycznej”, czyli informacji uznanych za niezgodne z tzw. aktualną wiedzą medyczną. Projekt nie wyjaśnia, jaki organ ustala status „aktualnej wiedzy medycznej”. Rzecznik może uznać dany podmiot za rozsiewający „dezinformację”, wpisując go na specjalny rejestr. Następnie może zażądać od dostawców usług internetowych, aby przekierowali ruch z tej strony na serwis rzecznika, gdzie pojawi się informacja o rzekomej dezinformacji.
Najbardziej szokujący przepis dotyczy natomiast procedury odwoławczej. Choć podmiotowi przysługuje prawo do odwołania się od decyzji rzecznika, według przepisów rozpatruje je... ten sam rzecznik. Decyzja odwoławcza jest według przepisów decyzją ostateczną.
Źródło: PAP / dorzeczy.pl / własne PCh24.pl
PR







