„Docelowo trzeba wywalić w ogóle mięso z diety wszystkich”. Totalny EKO-odlot Sylwii Spurek

– Potrzebni są weganie i weganki w polityce, na razie jestem jedyna. I jeżeli tak zostanie, to nie mamy co liczyć na ochronę praw zwierząt i na skuteczną walkę z katastrofą klimatyczną – powiedziała w rozmowie z Piotrem Witwickim dla Tygodnika Interia europoseł Sylwia Spurek.
Niemal każde zdanie wypowiadane przez europoseł Spurek jest przesiąknięte „zieloną ideologią”. Polityk, która w dodatku jest doktorem nauk prawnych stwierdziła na przykład, że w polityce „potrzebna jest partia, która w sposób pryncypialny podejdzie do kwestii walki z katastrofą klimatyczną i bezkompromisowo do praw zwierząt”. – Bez weganizmu taka perspektywa nie będzie możliwa – zaznaczyła.
Zapytana przez red. Witwickiego czy do weganizmu trzeba przekonywać czy trzeba go narzucać Spurek odpowiedziała: „Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że stoimy u progu katastrofy klimatycznej, a w debacie publicznej i emisje gazów cieplarnianych z rolnictwa, i wpływ rolnictwa na środowisko, i prawa człowieka są pomijane, to coś z tą polityką jest nie tak”.
Złośliwie można by tutaj dopowiedzieć, że głosząc tego typu teorie europoseł, świadomie lub nie (raczej świadomie, ponieważ jest DOKTOREM NAUK PRAWNYCH) powtarza brednie Marksa i Engelsa, którzy za największe nieszczęścia w dziejach świata i ludzkości uznali… rolnictwo i hodowlę zwierząt. Ich bowiem ludzie powinni prowadzić koczowniczy tryb życia, ponieważ osiedlanie się na stałe w jednym czy drugim miejscu stanowi zagrożenie powstania burżuazji, klasy średniej, nadmiernego wzbogacenia się etc.
O ile teorie Marksa i Engelsa były podparte „nauką marksistowską”, to już teorie Sylwii Spurek są poparte „nauką faktyczną”, a ta jak powszechnie wiadomo najpierw straszyła dziurą ozonową, potem efektem cieplarnianym, następnie globalnym ociepleniem, później zmianami klimatu a obecnie katastrofą klimatyczną za którą odpowiada dwutlenek węgla, ale tylko ten powstały ze spalania węgla oraz jak teraz się okazuje zwierzęta hodowlane.
Jak Sylwia Spurek chce walczyć z katastrofą klimatyczną, za którą stoi hodowla zwierząt? Jak Sylwia Spurek chce przy tym bronić „praw zwierząt”? Jednymi z jej pomysłów są podatek od mięsa oraz zakaz reklamy produktów odzwierzęcych. – Chcę, aby ludzie w końcu dokonywali świadomych wyborów. Proponuję zerowy VAT na produkty wegańskie, bo chcę, aby każdy i każda, bez względu na dochody, miała prawo do etycznej i zdrowej żywności – powiedziała. Świadomy wybór? Chyba raczej narzucony, ale w sumie Marks i Engels też używali tego typu sformułowań. A już stwierdzenie o etycznej żywności… Przypominamy tylko, że Sylwia Spurek jest zwolenniczką aborcji na żądanie do momentu porodu. I ta kobieta mówi o etyczności…
W dalszej części wywiadu jest jeszcze lepiej (czytaj: GORZEJ). Spurek stwierdziła np., że „ludzie jedzą mięso, piją mleko dlatego, że te produkty są masowe i tanie”. – Nie znają alternatywy. A obecna cena mięsa nie jest prawdziwa. (…) Wynika z dopłat, z naszych podatków, do hodowli, produkcji, reklamy. I nie uwzględnia kosztów środowiskowych i zdrowotnych produkcji i konsumpcji mięsa oraz kosztów ograniczania skutków katastrofy klimatycznej – grzmiała. Dopytana czy to żywność roślinna ma być tania, czy zwierzęca droga odpowiedziała: „Musimy doprowadzić do sytuacji, gdy to, co zdrowe, jest dostępne dla każdego i każdej, a to, co szkodzi ludziom i planecie przestaje być dostępne”.
Warto również zwrócić uwagę, że w dalszej części rozmowy Spurek nazywa współczesne rolnictwo „tykającą bombą”. W związku z tym skąd ona sama bierze produkty wegańskie, które konsumuje? Takie pytanie jednak nie pada, a szkoda. Red. Witwicki zapytał za to czy „docelowo trzeba wywalić w ogóle mięso z diety wszystkich”, a Sylwia Spurek odpowiedziała krótko: „TAK”, po czym dodała, że „w jej wizji przyszłości” tylko tak uratuje się planetę.
Na koniec rozmowy poruszono kwestię praw zwierząt. I tak oto Sylwia Spurek stwierdza, że powinno zakazać się na przykład jazdę konną, bo to łamanie praw zwierząt, wykorzystywanie ich i torturowanie.
– Słyszała pani o hipoterapii? O tym, jak jazda na koniu pomaga niepełnosprawnym dzieciom? Jak kontakt ze zwierzętami pomaga im się rozwijać. To są rzeczy udowodnione naukowo. Byłem świadkiem takich zajęć i to jest genialna, piękna sprawa. Zabraniamy? – zapytał Piotr Witwicki
– W jeździe konnej (…) nie ma relacji i więzi. Tu jest eksploatacja. (…) Czytałam opinie ludzi tej dyscypliny. Mówią, że konie zostały w tym wszystkim sprowadzone do przedmiotu, że są traktowane jak sprzęt sportowy – odpowiedziała europoseł, a w dalszej części rozmowy wezwała do zaprzestania badania leków eksperymentalnych na szczurach, zakazu wędkarstwa i gwałce… przepraszam – dojenia krów.
Zapytana czy należy litować się również nad komarami odparła: „Granicą jest krzywda i cierpienie innej żyjącej istoty, zdolnej do odczuwania bólu. Problem w tym, że łatwiej nam współczuć zwierzętom domowym, a trochę trudniej rybom, czy tzw. zwierzętom hodowlanym”.
Źródło: Tygodnik Interia
TK







