Paweł Chmielewski: Idą wegetarianie. Jak AI uzbraja pro-zwierzęcych ideologów

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
czlowiek-wegetrianie-zwierzeta (1).jpg

Czy człowiek to tylko zwierzę? Nie, bo ma rozum – więc to coś więcej. Problem w tym, że rewolucja AI zaciemnia rozumową wyjątkowość człowieka – i daje nową amunicję w ręce ideologicznego wegetarianizmu. A to jest naprawdę niebezpieczne.

 Myślące zwierzę

Czy człowiek to zwierzę? W pewnym sensie, tak, bo przecież już Filozof mówi, że człowiek to animal rationale (ζῷον λογικόν), czyli zwierzę rozumne. Definicja Arystotelesa pozostaje aktualna: człowiek jest zwierzęciem, ale przecież nie takim, jak inne. Jest rozumny, dlatego gdyby umieścić go w ogrodzie zoologicznym, wywołałoby to natychmiastowy dysonans: fakt posiadania rozumu czyni człowiek bardziej różnym od wszystkich zwierząt, niż podobnym czyni go posiadanie ciała. Można powiedzieć, że słoń i świnka morska są do siebie bardziej podobne, mimo fizycznych różnic, niż człowiek i jakiekolwiek inne zwierze, niechby to był jakaś małpa.

Siła głupoty

Negowanie fundamentalnej różnicy pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem jest niemożliwe. Contra factum non est argumentum, albo mówiąc dosadniej: tylko głupiec może walczyć z rzeczywistością. Nawet jeżeli nie da się skutecznie i całkowicie zniwelować oczywistej różnicy pomiędzy ludzkim animal rationale a wszystkimi innymi bytami ożywionymi animalia, zawsze możliwe jest narracyjne przekładanie akcentów. Ostatecznie rzecz biorąc, ludzki język nie jest związany prawami logiki. To warunek geniuszu fenomenu mowy, ale zarazem wielkie utrapienie: można z najbardziej uroczystą miną wygłosić takie zdania, jak: „słońce jest czarne”, „Kościołem rządzą smerfy” albo „człowiek niczym nie różni się od wieprza”. Fakt wygłoszenia tych zdań nie stwarza jednak rzeczywistości: są oderwane od faktów (czyli głupie) i takimi pozostaną.

Zróbmy to razem!

Nielogiczność, oderwanie od rzeczywistości oraz ewidentna głupota – to wszystko nie wpływa jednak w żaden sposób na rozpropagowanie przekonania o słuszności danego twierdzenia w społeczeństwie. „Wiek świateł” zakończył się ludobójczą rzezią we Francji, którą nazywa się rewolucją francuską – ludzie na całym świecie do dziś wierzą, że ta rewolucja francuska była czymś dobrym. Niemieccy naziści wygłaszali najdziksze głupoty na tematy rasowe, ale w słowo Führera na temat Aryjczyków i Żydów wierzono tak silnie, jak w to, że niebo jest niebieskie – albo nawet bardziej. Marksistowski „światopogląd naukowy” był czystej wody ideologią, bez większego związku z faktyczną nauką empiryczną, niemniej jednak nawet na uniwersytetach zadufani we własną pozycję partyjną profesorowie wygłaszali, że komunizm to przyszłość. Przykładów na wielkie rozpropagowanie skrajnej głupoty można byłoby mnożyć i mnożyć, ot, także dziś to obecne: niektórzy mówią, na przykład, że mężczyzna może urodzić dziecko.

Kim jest wegetarianin

W tę scenerię batalii między Głupotą a Rozumem wkracza wegetarianizm – i to z hukiem, który nadaje mu najnowszy arsenał z fabryki AI. Wegetarianizm to problem bardzo skomplikowany, bo tym mianem określa się przeróżne fenomeny. Jeżeli desygnatem pojęcia „wegetarianin” będzie „człowiek, który nie je mięsa” – to otworzą się przed nami bardzo szerokie i nierzadko zupełnie nieideologiczne i szlachetne obszary wegetarianizmu.

Wegetarianinem byłby na przykład chory, który przeszedł na roślinną dietę.

Byłby nim też chrześcijański mnich, który odrzucił mięso celem umartwiania się dla Stwórcy.

Byłby wreszcie esteta, który nie je mięsa, bo rzeźnię uważa za miejsce na tyle brzydkie, że nie należy mu przyznawać miejsca pod tym słońcem.

Wszyscy ci trzej „wegetarianie” w zasadzie mogliby jeść mięso w zgodzie ze swoim sumieniem czy też szerzej, w zgodzie z etyką, której hołdują – ale nie chcą tego robić ze względów pozaetycznych.

Są jednak i tacy, którzy żyją modo vegetariano ze względów etycznych.

Na przykład mnich, ale buddyjski – nie zje mięsa, wierząc, że narusza taki albo inny porządek wszechświata.

Pitagorejczyk albo hinduista nie tknie ciała zwierząt, przekonany, że jego „istota” też mogła była albo będzie mogła znajdować się w ciele zwierzęcym, a to w związku z reinkarnacją.

Panteista albo wyznawca głębokiej ekologii – zjedzenie mięsa stanowiłoby w jego mniemaniu wyłom w powszechnej jedności wszystkiego-ze-wszystkim.

Wegetarianin jako ideolog

Wreszcie pojawi się ten, o którego najbardziej mi chodzi: wegetarianin walczący. Aktywista, radykał, lewicowiec, fundamentalista, bojówkarz ulicy albo Twittera, nienawistnik, antychrześcijanin, ateista, materialista – wegetarianin-ideolog. Nie zje mięsa, bo uważa, że zwierzęta są jak ludzie. Ogłosi, że człowiek tylko tym się różni od, dajmy na to, dzika, że ma rozwinięty intelekt pozwalający mu zachować życie i prokreować wobec przemożnych sił przeciwnych obecnych w przyrodzie – podczas gdy dzik ma kły, futro i inne tego rodzaju usprawnienia. Odrzucając Boga Osobowego, wegetarianin ideolog konsekwentnie odmawia różnicowania pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, bo „w byciu osobą” nie chce dostrzec żadnej wartości szczególnej. Komar, krowa, człowiek, żółw – bez różnicy. Mówiąc krótko: wegetarianin-ideolog to gatunkowy egalitarysta.

Wegetariańska frustracja

Oczywiście wegetarianin-ideolog musi być wewnętrznie głęboko sfrustrowany, o ile szczerze ogląda rzeczywistość: chociaż nie je mięsa, nie nosi skór ani futer, wybiera kosmetyki nietestowane dermatologicznie – i tak nieustannie zabija. Idąc ulicą, depcze robaki (chyba, że chodzi z miotełką, jak pewni ekstremiści w Indiach). Jadąc na sprowadzonym z Holandii składaku, zabije owady. Używając jakiegokolwiek wytworzonego przedmiotu – akceptuje wytwórstwo, a to oznacza fabryki, manufaktury, cokolwiek, ingerencję i pobieranie materiału z planety, a pobieranie materiału z planety to zawsze śmierć (robaków, owadów, ptaków, gryzoni…). Można powiedzieć, że nawet szklanka herbaty to płynna śmierć – ile stworzeń zostało zabitych, żeby wyhodować, przetworzyć i przetransportować liście potrzebne do jej zaparzenia?

Wegetarianin-ideolog nie jest i nie może być konsekwentnym nie-zabijającym. Jego życie to zabijanie – zabija po prostu w innych celach, niż odżywienie się, co w gruncie rzeczy nie zmienia kwalifikacji „moralnej” czynu: nie ma przecież Boga, który mógłby go osądzić, zostaje więc goły fakt, a goły fakt bez intencji jest, jaki jest – śmierć gryzonia na plantacji herbaty albo śmierć ptaka przy budowie fabryki smaru do składaków z Holandii jest taką samą śmiercią, jak śmierć świni zarżniętej na kiełbasę.

Dlatego wegetarianin-ideolog jest ideologiem par excellence – jego niejedzenie mięsa jest „moralnie” bez znaczenia, stanowi zatem wyłącznie akt społecznej manifestacji, obliczonej na to, by wzmocnić siłę oddziaływania własnej idei: równości człowieka i zwierzęcia.

Taki wegetarianin to rzadkość: większość wegetarian na świecie motywuje swoje niejedzenie mięsa innymi przyczynami; można podejrzewać, że nawet w Europie czy Stanach Zjednoczonych znaczna liczba wegetarian usprawiedliwia swoją mniejszościową postawę raczej innymi motywacjami, choćby chęcią ochrony środowiska (produkcja mięsa miałaby być globalnie bardzo szkodliwa dla środowiska). Niemniej jednak, istnieją również wegetarianie-ideolodzy, głoszący ludzko-zwierzęcy egalitaryzm. Ze względu na ekstremalność własnych poglądów, są szeroko obecni w mediach i – by tak rzec – „dają twarz” wszystkim, którzy mogliby zostać uznani za desygnat szeroko rozumianego pojęcia „wegetarianin”.

„Rozumność AI”

Otóż stawiam tezę, że jeżeli rozwojowi tzw. Sztucznej Inteligencji nie będzie towarzyszyć intensywna debata o wyjątkowości człowieka w świecie zwierząt, ideologiczny wegetarianizm zyska na sile i stanie się popularniejszy. Wszystko za sprawą pozornego zrównywania ludzi i zwierząt, które może wywołać – albo już wywołuje – upowszechnienie stosowania AI.

Rzecz jest prosta, pisałem o niej w osobnym tekście (TUTAJ): AI „myśli” szybciej niż geniusz i „wie” więcej niż erudyta. Nawet ciężki przypadek idioty może dzięki AI zgrywać mędrca, przynajmniej tak długo, jak długo nikt nie wyrwie mu telefonu z ręki. Stworzenie maszynowego „odpowiednika” ludzkiego rozumu – a przynajmniej rozumu, który w terminologii quasi-Kantowskiej moglibyśmy określić jako rozum-a-posteriori, rozum empiryczny, czyli rozum rozumujący na podstawie doświadczenia – w przypadku AI rolę doświadczenia pełniłyby zaimplementowane maszynie dane. To oczywiście tylko metafora, bo każdy ekspert przyzna, że AI nie tworzy żadnego novum ontologicznego, nie dysponuje nawet tak ograniczonym rozumem – ale funkcjonalnie może niezwykle skutecznie naśladowań rozum-a-posteriroi. A funkcjonalne naśladownictwo to paliwo argumentacyjne dla propagandy ideologicznej.

Można powiedzieć, że funkcjonalno-narracyjnie, wynalezienie i upowszechnienie AI jakby osłabiało kategoryzację Arystotelesa. Otóż człowiek jest faktycznie jedynym animal rationale, czyli zwierzęciem rozumnym – ale jest również maszyna quasi-rozumna, o ile będziemy pamiętać, że jej rozumność jest pozorna, jak gdyby funkcjonalnie połowiczna, czyli ograniczona do symulacji rozumności-a-posteriori.

Nowa ofensywa wegetarian

Jest dla każdego oczywiste, że ta komplikacja rzuca nowe światło na wyróżnienie człowieka w świecie zwierząt. Otóż w perspektywie AI, człowiek traci nieco ze swojej wyjątkowości. Żeby utrzymać pełną wyjątkowość człowieka wśród bytów, należy odwołać się do duszy, albo – jak kto woli – do Kantowskiego rozumu czystego. Nauki empiryczne potwierdzają – bo nie mogłyby zaprzeczyć – że w ludzkim umyśle istnieje zdolność myślenia czysto intelektualnego, ale bardzo często starają się wyprowadzić tę zdolność z właściwości materialnych mózgu, odrzucając to, co empirycznie nieweryfikowalne, czyli wszelką transcendencję.

Dzięki temu ideolog-wegetarianin może zadąć w trąbę triumfu: przecież mówiłem, że człowiek jest tylko bydlęciem! Tak bardzo chlubił się swoim intelektem i chełpił rozumem, a tu, proszę, maszyna przerasta człowieka. Może i nie abstrahuje sama z siebie, może i nie ma intelektu sensu stricto, niemniej jednak – pod wieloma względami przerasta człowieka!

Argument wegetarianina-ideologa nie będzie bardziej prawdziwy, niż przed rewolucją AI. Może być jednak bardziej przekonujący, a dla ideologii prawda nie ma przecież żadnego znaczenia. Dla ideologii wielkie znaczenie ma trudność w wykazaniu wpisanej w nią głupoty. O ile wykazanie głupoty wpisanej w postawę wegetarianina-ideologa był dotąd relatywnie proste, to teraz staje się skomplikowane.

Konsekwencje. Od polityki do inżynierii społecznej

Sądzę zatem, że należy spodziewać się nowej fali ideologicznego wegatarianizmu, a to może mieć, co oczywiste, swoje przełożenie polityczne: klimatystyczne polityki, które chcą wprowadzać podatek od mięsa albo ograniczać europejską produkcję rolną, otrzymają nowy zestaw argumentów i nowe wsparcie społeczne.

Co jeszcze gorsze, musimy dobrze zrozumieć konsekwencje ideologii wegetariańskiej tak, jak ją tu przedstawiam, to znaczy w ujęciu egalitaryzmu gatunkowego. Otóż jeżeli z perspektywy takiego egalitaryzmu dopuszczalne stają się ingerencje w populacje jakiegoś gatunku zwierzęcego celem jego optymalizacji, to równie dopuszczalne są ingerencję w populację animal rationale. Inżyniera społeczna, która dysponuje dziś takimi zdobyczami jak in vitro, aborcja, eutanazja oraz techniki masowej manipulacji – ta inżyniera społeczna zyskuje potencjalnie duże wzmocnienie argumentacyjne…

„Nie” dla zbydlęcenia ludzi

Dlatego nasuwa się wniosek: katolik, albo też każdy człowiek chcący bronić faktycznej wyjątkowości człowieka w świecie zwierząt; otóż taki człowiek musi dziś dołożyć wszelkich starań, by uzasadnić odrębność ludzkiej godności od tego, co można przypisywać zwierzętom. Ruchy bambinistyczne, które polegają na pop-softowym traktowaniu zwierząt jak psieci czy kocieci – te ruchy, jakkolwiek głupie, nabierają jeszcze większego ciężaru społecznego jako źródło poważnego zagrożenia.

AI jest potężnym narzędziem w ręku wegetarianina-ideologa. Dajmy temu odpór, albo wegetarianin-ideolog wygra – a wtedy wszyscy będziemy tylko bydlętami. Jak traktuje się bydlęta, o, to wiemy po doświadczeniach wielkich materializmów XX wieku aż za dobrze.

 

Paweł Chmielewski

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: