Dziadek twój wróg! Szokująca kampania stróżów politycznej poprawności

Miłość i przywiązanie dziadków – zazwyczaj jedno z pięknych wspomnień dzieciństwa, jednak nie dla lewicowych ormowców spod znaku „political correctness”. W Irlandii postanowili oni wbić klin pomiędzy pokolenia, próbując uprzykrzyć wnukom za pomocą propagandy zażyłe kontakty ze starszymi bliskimi. Pod wpływem krytyki rząd wycofał się z projektu, który sam sfinansował.
Zamieszanie w mediach wywołał film będący częścią kampanii We consent („Wyrażamy zgodę”). Dotychczas tego rodzaju akcje społeczne lansowały formułę „wyraźnej akceptacji” głównie w odniesieniu do relacji płciowych, w ramach pozorowanej walki ze zjawiskiem gwałtów. Lewica postanowiła pójść jednak o krok dalej i postawić pod znakiem zapytania naturalne relacje miłości między dziadkami a wnukami.
Na filmie, za produkcję i promocję którego zapłacił rząd Irlandii, dziadek z babcią wkraczają w progi domu, entuzjastycznie witani przez jedno z wnuków. Zażyłej i pełnej radości scenie przypatruje się jednak z wyraźnym dystansem śniada dziewczyna (chodzi oczywiście o „poprawne”, wielokulturowe społeczeństwo). Krzywi się z niesmakiem na widok starszych krewnych, którzy chcą objąć ją i przytulić. Puenta mówi, że tego rodzaju relacje powinny dokonywać się za wyraźną zgodą wszystkich stron – tak jakby ludzie w dojrzałym wieku nie potrafili sami odczytać, jakie uczucia żywią wobec nich nastolatkowie.
Peadar Tóibín, lider konserwatywnego pod względem kwestii społecznych ugrupowania Aontú, na antenie stacji RTÉ nazwał reklamę „wariacką”. Jak zauważył, „sugeruje ona, że uścisk dziadków może być podstępny i podejrzany”.
Senator chadeckiej partii Fine Gael Gareth Scahill nazwał film słabo przemyślanym i potencjalnie obraźliwym dla osób starszych. Jak wskazał, reklama wypacza obraz normalnej, rodzinnej miłości.
- Co dalej? Czy będziemy musieli podpisywać formularze zgody w halach przylotów na lotniskach w Dublinie, Shannon, Knock i Cork w te święta Bożego Narodzenia, zanim będziemy mogli powitać członków rodziny? – zastanawiał się.
W opinii Matta Carthy’ego, szefa frakcji Sinn Féin w Komisji Sprawiedliwości Oireachtas, anons był „oczywiście źle pomyślany i nigdy nie powinien był zostać zatwierdzony”.
- Musimy przeprowadzić kompleksowy przegląd tego, w jaki sposób autoryzowane są kampanie reklamowe finansowane w całości lub w części z pieniędzy podatników, aby mieć pewność, że tego typu katastrofa nigdy więcej się nie powtórzy – podkreślił.
Fala krytyki spowodowała, że przedstawiciele władz zaczęli dystansować się od produkcji. Minister sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i migracji Jim O'Callaghan oświadczył, że spot wyprodukowany przez Dublin Rape Crisis Centre „nie odzwierciedla poglądów rządu”, jest „niestosowny i poniżający”.
- Nie trzeba dodawać, że obecność kochających dziadków w życiu dziecka jest czymś niesamowicie pozytywnym, co należy cenić, i że nie jest to coś, przeciwko czemu należy prowadzić kampanię – przyznał polityk. Wyjaśnił, że utrzymywane przez jego resort DRCC wycofało już film z mediów.
- Chcę jasno powiedzieć, że to nie była kampania rządowa – zarzekała się minister zdrowia Jennifer Carroll MacNeill. – Nie było mowy o sankcjonowaniu tego przez rząd. Rząd zawarł umowy o gwarantowanym poziomie usług z wieloma różnymi podmiotami, aby świadczyć usługi w jego imieniu, a ta reklama została sfinansowana bez odniesienia, a już na pewno bez konsultacji z kimkolwiek z rządu – dodała.
Źródło: independent.ie
RoM
Rząd irlandzki wsparł kampanię NGO, która między innymi zawiera filmik mający przekonywać dziadków, by uzyskali przyzwolenie wnucząt, jeśli chcą je przytulić. Te kampanie "postępowego" świata są coraz bardziej absurdalne, a ich twórcy mają niepohamowane chęci wtrącania się.
— Ośrodek Myśli Politycznej (@OMPkrakow) October 22, 2026






