Fiskus dociska przedsiębiorę, ale prostytutki zostawia w spokoju

Wykonywanie czynności seksualnych za pieniądze nie podlega opodatkowaniu - potwierdza Urząd Skarbowy, w odpowiedzi na zapytanie kobiety, która za swoje usługi inkasuje 20-30 tys. miesięcznie od jednego „sponsora”. W Polsce i na świecie postępuje normalizacja prostytucji. Kobiety zajmujące się niemoralnym procederem brylują w mediach społecznościowych, prowadzą wykłady, chwalą się zarobkami i przekonują, że sprzedawanie swojego ciała to praca jak każda inna.
„Przychody wynikające z zachowań, które w żadnych okolicznościach nie mogą być zaakceptowane przez obowiązujący porządek prawny, zostały wyłączone przez ustawodawcę spod działania ustawy o PIT” – czytamy w najnowszej interpretacji skarbówki. To odpowiedź na pytanie kobiety, która umówiła się z „kolegą” na konkretną transakcję: za dostarczanie czynności o charakterze seksualnym będzie dostawać od 20 do 30 tys. miesięcznie.
Kobieta utrzymuje, że zajmowała się procederem również w przeszłości. Nie prowadzi działalności gospodarczej, oraz nie dokumentuje w żaden inny sposób swoich „dochodów”. Jak podkreśla, posiada również dodatkowo zatrudnienie na umowę o pracę.
Zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 4 ustawy o PIT jej przepisów nie stosuje się do przychodów wynikających z czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy. Chodzi o„zachowania, które ze swej istoty są sprzeczne z prawami przyrody, ustawą lub zasadami współżycia społecznego i w konsekwencji w ogóle nie mogą być określone w treści ważnej i wywołującej zamierzone skutki umowy”.
Prostytucja zdobywa w Polsce i na świecie coraz większą popularność. Znacznie przyczyniło się do tego upowszechnienie platform streamingowych, umożliwiających za opłatą transmisje niemoralnego procederu wielu użytkownikom na raz. Czołowe e-prostytutki potrafią zarabiać gigantyczne sumy. Część z nich „łowi” potencjalnych klientów roszerzając swoją działalność w mediach społecznościowych, oraz występując w programach telewizyjnych. Niektóre są zapraszane na uczelnie, gdzie opowiadają o swojej ścieżce „kariery” innym młodym kobietom. Coraz większą popularność zwłaszcza wśród młodych studentek zdobywa tzw. sponsoring. Chodzi o dostarczanie usług seksualnych jednemu mężczyźnie oraz symulację związku w zamian za korzyści materialne - pieniądze, biżuterię, drogie wakacje etc.
Jednocześnie środowiska działające na rzecz normalizacji prostytucji przemilczają ciemne strony procederu, takie jak wykorzystywanie seksualne, aborcje, handel ludźmi czy uzależnienie od narkotyków.
Źródło: rp.pl
PR







