„Foreign Affairs”: Starcie Trump-Xi. Od tego spotkania zależą losy świata

2rtu9-gt29-t23t23t2u9t8h240urti.jpg
fot. FORUM

Już wkrótce rozpocznie się spotkanie Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie. Świat czeka na jego wyniki z zapartym tchem. Jak pisze na łamach „Foreign Affairs” Kurt M. Campbell, to oczekiwanie jest dobrze uzasadnione, bo od spotkania zależy naprawdę wiele. 

Kurt M. Campbell jest przewodniczącym i współzałożycielem The Asia Group. Pracował w Sekretariacie Stanu i w Narodowej Radzie Bezpieczeństwa w czasie rządów Josepha Bidena.

Autor ocenia, że choć szczyty międzynarodowe często bywają mniej przełomowe, niż zapowiadają to komentatorzy, tym razem sytuacja przypomina starcie politycznych „ciężkich wag”. Relacje amerykańsko-chińskie znajdują się bowiem w punkcie zwrotnym, a obaj liderzy dysponują wyjątkowo dużą swobodą działania i ambicją, by samodzielnie kształtować przyszłość stosunków dwustronnych. W ocenie Campbella tak silnej koncentracji osobistej władzy po obu stronach nie było od czasu spotkania Richarda Nixona z Mao Zedongiem w 1972 roku.

Zróbmy to razem!

Campbell ocenia, że szczególną niewiadomą pozostaje Trump, którego nieprzewidywalność może, zdaniem części obserwatorów, prowadzić do jednostronnych ustępstw wobec Pekinu. Jak pisze autor, świat będzie śledził sygnały płynące ze spotkania w poszukiwaniu oznak politycznych sukcesów i porażek ukrytych za zamkniętymi drzwiami.

Według autora azjatycka dyplomacja zazwyczaj premiuje cierpliwych i konsekwentnych strategów, a pod tym względem przewagę ma Xi Jinping. Campbell argumentuje, że chiński przywódca od niemal 15 lat konsekwentnie realizuje plan wzmacniania potencjału wojskowego i technologicznego Chin oraz pozostaje przekonany o historycznej nieuchronności wzrostu znaczenia swojego kraju i stopniowym osłabieniu Stanów Zjednoczonych.

Z kolei stanowisko Trumpa wobec Chin autor określa jako zmienne i niejednoznaczne. Campbell pisze, że amerykański przywódca oscyluje między postrzeganiem Chin jako partnera i zagrożenia, co utrudnia przewidzenie jego zachowania podczas rozmów w Pekinie. Autor przypomina, że Trump miał z jednej strony cofnąć ograniczenia dotyczące eksportu zaawansowanych technologii sztucznej inteligencji do Chin i sygnalizować gotowość do rozmów o przyszłym wsparciu USA dla Tajwanu, a z drugiej zatwierdzić jeden z największych pakietów sprzedaży uzbrojenia dla Tajpej oraz podjąć działania mające ograniczyć chińską dominację w sektorze metali ziem rzadkich.

Campbell interpretuje tę pozorną sprzeczność jako możliwą próbę realizacji nowej wersji „strategicznej niejednoznaczności” wobec Chin. Pojęcie to tradycyjnie odnosiło się do celowego pozostawiania niejasności co do amerykańskiej reakcji na ewentualny atak na Tajwan, jednak zdaniem autora administracja Trumpa może rozszerzać tę logikę na całokształt relacji z Pekinem.

Kurt M. Campbell ocenia, że amerykańska polityka „strategicznej niejednoznaczności” wobec Chin może być frustrująca dla obserwatorów poszukujących jasnych deklaracji w najważniejszej relacji geopolitycznej XXI wieku, jednak posiada również istotne zalety. Zdaniem autora utrzymywanie Pekinu w niepewności co do rzeczywistych intencji Waszyngtonu pozwala Stanom Zjednoczonym zachować przewagę i utrudnia Chinom przewidywanie amerykańskich działań.

W Pekinie ma według Campbella utrzymywać się obawa przed nieprzewidywalnością Trumpa i możliwością podjęcia przez niego działań, które mogłyby poważnie zaszkodzić interesom Chin. Z tego względu Xi ma dążyć do maksymalizacji krótkoterminowych korzyści, unikając jednocześnie prowokowania ostrzejszej reakcji Waszyngtonu.

Zarazem autor zauważa, że strategiczna niejednoznaczność budzi niepokój wśród amerykańskich sojuszników w Azji, którzy mogą obawiać się, że Waszyngton ostatecznie wybierze politykę ustępstw wobec coraz silniejszych Chin.

Autor podkreśla, że szczyt może stać się forum testowania granic rywalizacji przy jednoczesnym poszukiwaniu ograniczonych pól współpracy. Choć kwestie handlowe i gospodarcze pozostaną ważne, rzeczywista konkurencja ma – zdaniem Campbella – dotyczyć przede wszystkim technologii, łańcuchów dostaw i ustanawiania globalnych standardów. Wymienia on kontrolę eksportu półprzewodników, infrastrukturę telekomunikacyjną oraz sztuczną inteligencję jako kluczowe obszary walki o przyszłe przywództwo technologiczne. Ewentualne zapowiedzi współpracy przy bezpieczeństwie AI, złagodzenia restrykcji eksportowych czy ograniczenia nowych działań wobec krytycznych technologii mogłyby świadczyć o próbie ograniczenia eskalacji.

Autor zaznacza również, że równie ważne jak oficjalne komunikaty będą kwestie pominięte podczas spotkania. Wysokiego szczebla dyplomacja często opiera się bowiem – jak pisze Campbell – na świadomych przemilczeniach. Brak wspólnych oświadczeń, unikanie określonych tematów lub nieprzedstawienie konkretnych rezultatów może być równie znaczące jak zawarte porozumienia. Pominięcie sporów dotyczących technologii, bezpieczeństwa regionalnego czy współpracy Chin z Iranem i Rosją może świadczyć zarówno o pogłębianiu różnic, jak i o próbie ich cichego wygaszenia za kulisami rozmów.

Campbell zaznacza, że nie mniej istotny pozostaje wymiar bezpieczeństwa, zwłaszcza w kontekście Tajwanu, Morza Południowochińskiego i amerykańskiej obecności wojskowej w regionie. Autor ocenia, że Trump przystępuje do rozmów w sytuacji osłabienia części zdolności militarnych USA w Indo-Pacyfiku, związanej z zaangażowaniem na Bliskim Wschodzie. W jego opinii może to skłaniać Xi do testowania granic amerykańskiego odstraszania w Azji Wschodniej.

Według autora Xi postrzega Tajwan jako fundamentalny interes narodowy i element legitymizacji Komunistycznej Partii Chin, dlatego może próbować wykorzystać skłonność Trumpa do improwizowanych porozumień w tej szczególnie wrażliwej sprawie.

Campbell podkreśla, że przebieg spotkania będzie uważnie obserwowany przez amerykańskich sojuszników w Europie i Azji. Jeśli rozmowy zostaną odebrane jako początek ocieplenia relacji amerykańsko-chińskich lub nawet przesunięcia w kierunku modelu „G-2”, zakładającego dominującą rolę obu mocarstw w globalnej polityce, mogłoby to – zdaniem autora – skłonić państwa sojusznicze do zwiększenia wydatków obronnych i zacieśniania współpracy między średnimi potęgami wojskowymi.

Z kolei oznaki zaostrzenia rywalizacji mogłyby wzmocnić istniejące sojusze USA w Azji, jednocześnie przyspieszając działania państw regionu mające zabezpieczyć je przed skutkami niestabilności.

Źródło: Foreign Affairs

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: