Francja: imigrancka młodzież znów podpala i niszczy. Lewica wspiera rozruchy

„Lokalne protesty studenckie we Francji w ciągu zaledwie kilku dni przerodziły się w konflikt polityczny. Młodzi ludzie (głównie pochodzenia migracyjnego) podpalają budynki szkolne – częściowo pod pretekstem protestu przeciwko skrajnej prawicy. To przedsmak tego, co się stanie, jeśli Le Pen wygra wybory” – pisze komentator polityczny z Austrii Thomas Oysmüller.
Iskrą zapalną, czy też pretekstem do wzniecenia kolejnej fali rozruchów, zwłaszcza na przedmieściach, stały się przepełnione klasy, zdewastowane szkoły i brak nauczycieli. Szybko zamieszki przybrały bardzo gwałtowny wyraz i „wzbogacone” zostały politycznymi treściami. W sieci zaroiło się od nagrań płonących budynków i bitych nauczycieli. Szczególnie kuriozalny widok to nagranie czarnoskórego burmistrza Saint-Denis, z entuzjazmem tańczącego wśród uczestników zamieszek.
Chodzi o Bally’ego Bagayoko, polityka skrajnie lewicowej Francji Niepokornej (La France Insoumise). W poniedziałek zadymiarze podpalili śmietnik przed budynkiem liceum Paul-Éluard. Burmistrz ze śmiechem tańczy na ulicy, co trudno odebrać inaczej jak aprobatę dla panującej wokół anarchii.
Po fali krytyki burmistrz tłumaczył, że jego celem było uspokojenie nastrojów, rozładowanie agresji i nawiązanie przyjaznego kontaktu z uczniami. Twierdził również, że pomagał zabezpieczyć teren i usunąć płonący śmietnik. Nie obyło się jednak też bez słownej aprobaty wobec gwałtownych wystąpień. Według Bagayoko ich uczestnicy mają „uzasadnione i racjonalne postulaty”, a w pewnych sytuacjach gniew młodych ludzi bywa reakcją na niespełnione obietnice państwa. Urzędnik zachował się zresztą zgodnie z linią swojej partii, która otwarcie wsparła zamieszki.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych szacuje, że do środy strajk objął 356 szkół średnich. W czwartek do protestów dołączyli studenci z około 30 kampusów m.in. Paryża, Lyonu, Marsylii, Strasburga i Nanterre. Agresja wśród awanturników narasta.
„Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez poinformował o 625 aresztowaniach (głównie nieletnich) tylko w środę i 83 rannych policjantach oraz żandarmach. Minister edukacji Édouard Geffray naliczył 119 obrażeń wśród uczniów i pracowników od początku fali rozruchów, w tym wielu dyrektorów i nauczycieli. Podpalono kosze na śmieci, oddano strzały z moździerzy, a w Nantes pożar rozprzestrzenił się na liceum im. Nelsona-Mandeli” – relacjonuje Oysmüller.
Prawicowy lider Eric Zemmour stwierdził natomiast: „Przemoc z ostatnich dni w pobliżu szkół średnich, na zapomnianym terytorium Francji, nie jest niegroźna. Parlamentarzyści ze skrajnej lewicy popierają ją i usprawiedliwiają. Należy zatem postrzegać ją jako to, czym jest: próbą generalną, przedsmakiem chaosu, który Mélenchon i LFI przygotowują dla Francji”.
Austriacki publicysta dodaje: „Mélenchon zna historię. Wie, że każda rewolucja potrzebuje agitatorów, użytecznych idiotów i zbirów, aby zaprowadzić terror w kraju, aż w końcu ustąpi. Robespierre miał swoich sankiulotów, Lenin swoją Czerwoną Gwardię. Mélenchon ma swoje bandy zbirów. Era się zmienia, ale metoda pozostaje ta sama”.
Źródła: tkp.at, LCI, Twitter
RoM
The mayor of Saint-Denis openly joins the invader school riots.
— Tommy Robinson 🇬🇧 (@TRobinsonNewEra) September 30, 2026
Make no bones about it.
This is what they think of all our nations.
They've got to go back.
pic.twitter.com/JB9HqdYzHf






