Francja: kilkaset liceów odwołuje zajęcia. To efekt „uczniowskich” zamieszek

W 400-500 liceach zajęcia w poniedziałek będą całkowicie lub częściowo zawieszone ze względów bezpieczeństwa – poinformował w niedzielę minister edukacji Francji Edouard Geffray, cytowany przez AFP. Od początku zamieszek wywołanych przez tysiące młodych osób, głównie pochodzenia imigranckiego, w 24 placówkach doszło do podpaleń i innych aktów wandalizmu.
Licealiści od poniedziałku organizują blokady swoich szkół. Protesty tłumaczą niedofinansowaniem placówek; skarżą się na nieodpowiednie warunki, w tym materialne, przeciążenie nauczycieli, a także przeładowanie planów nauki.
Geffray przekazał w telewizji France 2 i radiu France Inter, że od początku zamieszek rannych zostało 78 pracowników oświaty. Wcześniej ministerstwo informowało o 65 poszkodowanych, w tym 40 dyrektorach szkół.
Od 28 września rannych zostało również ponad 600 policjantów i żandarmów - poinformowała rzeczniczka policji Agathe Foucault.
AFP wyliczyła, że koszty napraw w liceach, gdzie doszło do zniszczeń, wyniosą kilkadziesiąt milionów euro. Protesty i blokady liceów objęły szkoły w całym kraju. Do licealistów dołączyli w czwartek studenci, organizując blokady na kilkunastu uczelniach. Znaczna część wychodzących na ulice to osoby pochodzenia imigranckiego, drugie lub trzecie pokolenie urodzone i wychowane już we Francji.
W ostatnich dniach rząd informował o nasileniu się przemocy podczas protestów. Zdaniem rządu to skrajnie lewicowa partia Francja Nieujarzmiona (LFI) sprawiła, że protesty zyskały na sile, oskarżając ją, o wykorzystywanie młodzieży w celach politycznych.
PAP
oprac. PR







