Holenderska minister wzywa Kościół do... wsparcia państwa. Biskup odpowiada

Holenderska minister Mirjam Sterk wezwała Kościół katolicki do większego zaangażowania społecznego. Jak stwierdził w odpowiedzi bp Rob Mutsaerts, Kościół oczywiście chce pomagać - ale jego pierwszorzędna misja jest inna.
Minister Mirjam Sterk kieruje resortem ds. opieki długoterminowej, młodzieży i sportu. Wygłosiła przemówienie z okazji inauguracji roku akademickiego Protestanckiego Uniwersytetu Teologicznego w Utrechcie. Jak pisze w swojej relacji biskup pomocniczy diecezji s'Hertogenbosch, Rob Mutsaerts, minister narzekała na złą kondycję państwa opiekuńczego, które nie radzi sobie z wyzwaniami. Właśnie dlatego wezwała Kościół katolicki oraz wspólnoty protestanckie do większego zaangażowania społecznego. Innymi słowy, to właśnie Kościół miałby wypełnić lukę, jakiej nie potrafi wypełnić państwo.
Biskup przypomina, że holenderskie państwo przez całe dziesięciolecia dążyło do swoistej omnipotencji - zastępowało lokalne wspólnoty, parafie, stowarzyszenia, wreszcie rodzinę, starając się być wszechobecne. Okazało się jednak, że rozbudowany system państwa opiekuńczego jest niewydolny i nieopłacalny. Stąd teraz rozpaczliwy apel do Kościoła oraz wspólnot protestanckich.
"Chrześcijańska dobroczynność nie jest tanią formą opieki państwa. Nie jest sposobem na łatanie dziur budżetowych. Nie wynika z dokumentu politycznego, lecz z miłości do Boga i bliźniego" - napisał biskup Mutsaerts, komentując wystąpienie minister Sterk.
"Przez lata państwo mówiło: zostawcie to nam. Teraz to samo państwo mówi: czy moglibyście to zrobić sami? I to w czasie, gdy aparat rządowy znacznie się rozrósł, a Kościół został bardzo osłabiony" - dodał.
W Holandii Kościół katolicki był silnie zżyty z lokalnymi społecznościami i w pewnym sensie organizował całe życie katolików. To zaczęło się dramatycznie zmieniać po II wojnie światowej. Zmiana modelu życia ze społecznego na indywidualny i konsumpcyjny, wsparta przez rozwój tzw. państwa opiekuńczego, doprowadziła do silnego wycofania się Kościoła z płaszczyzny społecznej.
"Sterk ma rację, mówiąc, że nasze społeczeństwo potrzebuje wspólnoty, miłosierdzia i dobroczynności. Jednak dobroczynność nie pojawia się dlatego, że potrzebuje jej rząd. Wspólnota nie pojawia się dlatego, że jakiś polityk używa tego słowa" - stwierdził pasterz.
"Kościół chętnie pomoże. Ale nie jesteśmy Waszym podwykonawcą. Będziemy karmić głodnych, odwiedzać chorych i pomagać samotnym. A tymczasem nadal robimy to, o czym zapomnieli chyba nawet niektórzy chrześcijańscy politycy: troszczymy się o duszę. Bo to właśnie kwestia, na którą budżetu nie ma żadna służba opiekuńcza na świecie. Kościół będzie nadal przypominał człowiekowi o jego wiecznym przeznaczeniu. To może nie być rozwiązanie problemu deficytu budżetowego. Ale zarazem może to być rozwiązanie czegoś ważniejszego" - zakończył.
Źródło: https://vitaminexp.blogspot.com






