Kanada, Unia Europejska i „pragmatyzm” Carneya

carney ue .jpg
Premier Kanady Mark Carney. Fot. EPA/RONALD WITTEK. Dostawca: PAP/EPA.

Kim jest szef rządu Kanady, która ma nadzieję na uzyskanie statusu „członka stowarzyszonego” Unii Europejskiej? Czy Mark Carney to jeden z liderów „obozu antytrumpowskiego”, ideowy bojownik o klimat czy raczej cyniczny pragmatyk wykorzystujący wzniosłe idee do budowania przewagi własnego państwa? 

Przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola wskazuje, że Australia i Nowa Zelandia mogłyby pójść za przykładem Kanady i uzyskać status „członków stowarzyszonych” z Unią Europejską. Status, który jeszcze nie został nawet określony w unijnych traktatach.

17 września w rozmowie z portalem Euronews, na kilka godzin przed wystąpieniem premiera Kanady Marka Carneya w Strasburgu, maltańska szefowa PE mówiła, że porozumienie z Ottawą jest trzecią drogą między pełnym członkostwem a statusem państwa-kandydata. – Są kraje, z którymi chcemy pogłębić nasze relacje – podkreśliła, wskazując na potrzebę posiadania przyjaciół w niepewnych czasach.

Zróbmy to razem!

Dzień wcześniej przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, w swoim orędziu o stanie Unii Europejskiej otworzyła Kanadzie drogę do stania się pierwszym „członkiem stowarzyszonym” UE, licząc na zacieśnienie współpracy w zakresie handlu, obrony, kluczowych minerałów i energetyki.

Metsola dodała, że prowadzone są od jakiegoś czasu rozmowy, ale pozostają one na wczesnym etapie. Polityk wskazała przy tym, że obie strony zgadzają się w kwestii pogłębienia relacji handlowych, dostępu do kluczowych surowców, a także przyjęcia i egzekwowania wspólnych zasad dotyczących cenzury w mediach społecznościowych i ograniczenia dostępu do nich nieletnim.

24 marca przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen po ośmiu latach negocjacji podpisała umowę o wolnym handlu z premierem Australii Anthony Albanese. Jednocześnie podpisano tego samego dnia partnerstwo w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony. Stosowną umowę handlową UE ma także z Nową Zelandią.

W traktatach UE nie ma kategorii „członkostwa stowarzyszonego”. Musiałaby ona zostać dopiero stworzona oraz zaakceptowana przez wszystkie kraje członkowskie.

Propozycja unijna nie podoba się prezydentowi USA. Donald Trump uznał Kanadę za fatalnego partnera. Zapowiedział też odwet wobec UE w postaci sankcji na rozległy asortyment towarów, jeśli uzna działania Brukseli i Kanady za „wrogi akt”.

Francuski minister ds. Europy Benjamin Haddad podkreślił zaś, że ani Stany Zjednoczone, ani nikt inny nie ma prawa decydować o kierunku politycznym Europejczyków.

Trump toczy także z Australijczykami spór na temat regulowania mediów społecznościowych. Ostrzegł partnerów handlowych przed nakładaniem na amerykańskie firmy technologiczne grzywien i podatków od usług cyfrowych.

Prorok nowej epoki

Działania Brukseli, usiłującej przyciągnąć w swoją orbitę inne mocarstwa średniej wielkości, są bacznie obserwowane na świecie. Ideę takiego sojuszu zainicjował premier Kanady Mark Carney podczas swojego tegorocznego przemówienia w Davos.

- Sojusz Kanady i UE byłby wzorem dla innych demokracji. Sojusz definiowany nie przez to, czemu się sprzeciwiamy, ale przez to, za czym jesteśmy: wolnością, solidarnością, dobrobytem, ​​zrównoważonym rozwojem – deklarował w czwartek w Parlamencie Europejskim przywódca Kanady, były szef Banku Anglii i Kanady, wysłannik ONZ ds. zmian klimatu i inicjator skompromitowanego sojuszu NetZero Alliance.

Warto zauważyć, że pomysł „członkostwa stowarzyszonego” po raz pierwszy przedstawił kanclerz Niemiec Friedrich Merz jako innowacyjny sposób integracji Ukrainy z UE. Propozycja ta została jednak odrzucona przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Kijów chce pełnego członkostwa z UE, i to jak najszybciej.

Premier Kanady tymczasem dał jasno do zrozumienia, że Ottawa nie zamierza przystępować do bloku, lecz zawrzeć umowy dotyczące ściślejszej współpracy „w pełnym zakresie zdolności strategicznych”, w tym w zakresie kluczowych minerałów, potencjału przemysłu obronnego, sztucznej inteligencji i obliczeń, bezpieczeństwa energetycznego, przestrzeni kosmicznej i płatności.

Chodzi o budowę nowego sojuszu państw o podobnej wizji porządku międzynarodowego.

Ową wizję nowego ładu nakreślił Carney w Davos, Stwierdził tam, że liberalny porządek światowy oparty na określonych zasadach rozpadł się i nie powróci. Były wysłannik ONZ ds. klimatu i finansów, który kierował COP26 i usiłował zbudować monopol „kartelu klimatycznego” na świecie, zaproponował wizję ładu zrównoważonego rozwoju.

Mówił, że definitywnie rozpadł się stary porządek liberalny, że należy zerwać z „przyjemną fikcją” i zmierzyć się z „brutalną rzeczywistością, w której geopolityka, wielkie, główne mocarstwo nie podlega żadnym ograniczeniom ani kontroli”.

Carney uznał, że w obliczu brutalnej rzeczywistości świat nie jest bezsilny i jako przedstawiciel „mocarstwa średniej wielkości” zwrócił się do innych tego typu państw, aby budować „nowy porządek, który uwzględnia ich wartości, to jest poszanowanie praw człowieka,  zrównoważony rozwój, solidarność, suwerenność oraz integralność terytorialną innych państw”.

Wskazywał na „siłę mniejszego mocarstwa”, która bierze się „z uczciwości”.

Zaznaczył, że obecnie „żyjemy w erze rywalizacji mocarstw”, „porządek oparty na zasadach zanika”, „​​silni robią, co chcą, a słabi muszą znosić cierpienia, które im przypadają”.

- Ten aforyzm Tukidydesa jest przedstawiany jako nieunikniony, jako naturalna logika stosunków międzynarodowych, która się utrwala. W obliczu tej logiki kraje mają silną tendencję do ustępstw, aby się dogadać, dostosować, unikać kłopotów, licząc, że posłuszeństwo zapewni im bezpieczeństwo. Cóż, nie zapewni – zaznaczył i wskazał, jakie mamy opcje, odwołując się do słów czeskiego dysydenta Václava Havla, dramaturga, późniejszego prezydenta i autora eseju z 1978 roku, zatytułowanego „Siła bezsilnych”.

Havel rozważał, co pozwala na utrzymywanie się systemu komunistycznego. Doszedł do wniosku, że jego trwaniu sprzyja codzienna rutyna zwykłych ludzi, którzy nauczyli się „żyć w kłamstwie”.

Carney dał za Havlem przykład sprzedawcy warzyw, który każdego ranka umieszczał w oknie napis: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”. – On w to nie wierzy, nikt w to nie wierzy, ale i tak umieszcza tablicę, by uniknąć kłopotów, zasygnalizować uległość, żeby się dogadać. A ponieważ każdy sklepikarz na każdej ulicy robi to samo, system trwa – nie tylko dzięki przemocy, ale także dzięki uczestnictwu zwykłych ludzi w rytuałach, o których prywatnie wiedzą, że są fałszywe. Havel nazwał to „życiem w kłamstwie”. Siła systemu nie pochodzi z jego prawdy, ale z gotowości każdego do działania tak, jakby to była prawda, a jego kruchość ma to samo źródło. Kiedy choć jedna osoba przestaje działać, kiedy warzywniak zdejmuje swoją tablicę, iluzja zaczyna pękać. Przyjaciele – czas, aby firmy i państwa zdjęły swoje tablice – zwrócił się kanadyjski premier do przedstawicieli państw obecnych w Davos.

Jednak te słowa wypowiedziane przez szefa rządu państwa uchodzącego za opresyjne i zmuszające innych poprzez swoje regulacje do „życia w kłamstwie”, zabrzmiały groteskowo. Partia Carneya pilotowała przecież chociażby projekt regulacji jeszcze bardziej ograniczającej wolność słowa pod pretekstem zwalczania „przestępstw z nienawiści”.

W dalszej części przemówienia Kanadyjczyk przyznał, że jego kraj przez lata dobrze prosperował dzięki akceptacji reguł porządku światowego i mógł „dzięki  niemu” „prowadzić politykę zagraniczną opartą na wartościach”.

- Wiedzieliśmy, że historia międzynarodowego porządku opartego na zasadach jest częściowo fałszywa; że najsilniejsi zwalniają się z obowiązku, gdy jest to dla nich wygodne, a zasady handlowe są egzekwowane asymetrycznie. Wiedzieliśmy też, że prawo międzynarodowe stosuje się z różną surowością w zależności od tożsamości oskarżonego lub ofiary. Ta fikcja była użyteczna, a amerykańska hegemonia przyczyniła się szczególnie do zapewnienia dóbr publicznych, otwartych szlaków morskich, stabilnego systemu finansowego, bezpieczeństwa zbiorowego i wsparcia dla ram rozstrzygania sporów. Umieściliśmy więc tę tablicę w oknie. Uczestniczyliśmy w rytuałach i w dużej mierze unikaliśmy wskazywania rozbieżności między retoryką a rzeczywistością. Ta umowa już nie działa. Powiem wprost: jesteśmy w trakcie zerwania, a nie transformacji – kontynuował.

Szef rządu wskazał na serię kryzysów, z jakimi mierzy się świat od dwóch dekad w finansach, służbie zdrowia, energetyce i geopolityce. One „obnażyły zagrożenia wynikające z ekstremalnej globalnej integracji”. Carney dodał, że „ostatnio wielkie mocarstwa zaczęły wykorzystywać integrację gospodarczą jako broń, cła jako dźwignię, infrastrukturę finansową jako przymus, a łańcuchy dostaw jako luki, z których można skorzystać”. I komentował: – Nie można żyć w kłamstwie o wzajemnych korzyściach płynących z integracji, skoro integracja staje się źródłem podporządkowania.

Polityk potwierdził, że integracja gospodarcza w dłuższej perspektywie służy zniewoleniu i podporządkowaniu.

- Instytucje wielostronne, na których opierały się mocarstwa średnie – WTO, ONZ, COP – architektura, sama architektura wspólnego rozwiązywania problemów, są zagrożone. W rezultacie wiele krajów wyciąga te same wnioski: że muszą rozwijać większą autonomię strategiczną w dziedzinie energetyki, żywności, kluczowych minerałów, finansów i łańcuchów dostaw. I ten impuls jest zrozumiały. Kraj, który nie jest w stanie sam się wyżywić, zaopatrzyć w paliwo ani obronić, ma niewiele możliwości. Kiedy zasady przestają cię chronić, musisz chronić siebie – komentował.

Jednocześnie polityk przestrzegł przed tworzeniem „świata fortec”, bo będzie on „biedniejszy, bardziej kruchy i mniej zrównoważony”, a „jeśli wielkie mocarstwa porzucą nawet pozory zasad i wartości na rzecz nieskrępowanego dążenia do budowy swojej potęgi i realizacji interesów, korzyści płynące z transakcjonizmu staną się trudniejsze do replikowania”.

- Hegemoni nie mogą stale monetyzować swoich relacji. Sojusznicy będą dywersyfikować swoje działania, aby zabezpieczyć się przed niepewnością. Wykupią ubezpieczenia, zwiększą liczbę opcji, aby odbudować suwerenność; suwerenność, która kiedyś opierała się na zasadach, ale coraz bardziej będzie polegać na zdolności do wytrzymywania presji. Na tej sali wiadomo, że to klasyczne zarządzanie ryzykiem. Ma ono swoją cenę, lecz koszt strategicznej autonomii i suwerenności można również podzielić – wskazał.

Kanadyjczyk wezwał do „wspólnych inwestycji w odporność”, zamiast tworzenia „własnych fortec”. – Wspólne standardy zmniejszają fragmentację. Komplementarność to suma dodatnia. A pytanie dla mocarstw średniej wielkości, takich jak Kanada, nie brzmi, czy dostosować się do nowej rzeczywistości – co musimy zrobić. Pytanie brzmi, czy dostosujemy się, po prostu budując wyższe mury, czy też możemy zrobić coś bardziej ambitnego.

Co miał na myśli? Wezwał do „fundamentalnej zmiany strategicznego nastawienia”, jak to zrobiła Kanada, gdy „usłyszała jako pierwsza sygnał ostrzegawczy”.

- Kanadyjczycy wiedzą, że dawne, wygodne założenia, iż ​​nasze położenie geograficzne oraz przynależność do sojuszy automatycznie zapewniają nam dobrobyt i bezpieczeństwo – już nie są aktualne. Nasze nowe podejście opiera się na tym, co prezydent Finlandii Alexander Stubb nazwał „realizmem opartym na wartościach”. Innymi słowy, dążymy do tego, by być zarówno pryncypialnymi, jak i pragmatycznymi. Pryncypialnymi w naszym zaangażowaniu na rzecz fundamentalnych wartości, suwerenności, integralności terytorialnej, zakazu użycia siły, z wyjątkiem przypadków zgodnych z Kartą Narodów Zjednoczonych oraz poszanowania praw człowieka, a także pragmatycznymi i uznającymi, że postęp często następuje stopniowo, interesy są rozbieżne a nie każdy partner podziela wszystkie nasze wartości – wskazywał premier Kanady.

Z przyjęcia tego założenia wynika szerokie zaangażowanie w kształtowanie nowego ładu w świecie takim, jaki jest, a nie takim, jakim chce się, żeby był. Carney odwołał się do realizmu w polityce zagranicznej.

- Kalibrujemy nasze relacje, aby ich głębia odzwierciedlała nasze wartości. Priorytetowo traktujemy szerokie zaangażowanie, aby zmaksymalizować nasz wpływ, biorąc pod uwagę obecną zmienność świata, związane z tym ryzyko i stawkę w przyszłości. Nie polegamy już tylko na sile naszych wartości, ale także na wartości naszej siły. Budujemy tę siłę w kraju – stwierdził.

Premier zaczął wyliczać zmiany, jakie wprowadził po objęciu rządów. Mają one odbudować potencjał kraju. Przede wszystkim obniżył podatki od dochodów, zysków kapitałowych i inwestycji biznesowych. Usunął wszystkie federalne bariery w handlu pomiędzy prowincjami. Przyspieszył realizację inwestycji o wartości biliona dolarów w energetykę, „sztuczną inteligencję”, kluczowe minerały, nowe korytarze handlowe i inne sektory. Podwoił wydatki na obronność, wzmacniając krajowy przemysł.

Nowe oblicze globalizmu

Ottawa dywersyfikuje także działalność za granicą, czego wyrazem jest uzgodnione kompleksowe partnerstwo strategiczne z UE. Kanada przystąpiła do  SAFE, czyli europejskiego porozumienia w sprawie zamówień publicznych w dziedzinie obronności. Ponadto rząd podpisał 12 innych umów handlowych i bezpieczeństwa na czterech kontynentach. Zawarł także nowe strategiczne partnerstwa z Chinami i Katarem. W trakcie negocjacji są umowy o wolnym handlu z Indiami, krajami ASEAN, Tajlandią, Filipinami i krajami Mercosur.

- Aby pomóc w rozwiązywaniu globalnych problemów, dążymy do zmiennej geometrii, czyli tworzenia różnych koalicji w różnych kwestiach, opartych na wspólnych wartościach i interesach. W kwestii Ukrainy jesteśmy kluczowym członkiem „koalicji chętnych” i jednym z największych płatników per capita w jej obronność oraz bezpieczeństwo. W kwestii suwerenności Arktyki zdecydowanie popieramy Grenlandię i Danię, w pełni uznając ich wyjątkowe prawo do decydowania o przyszłości Grenlandii. Nasze zaangażowanie w Artykuł 5 NATO jest niezachwiane, dlatego współpracujemy z sojusznikami z NATO, w tym z Korytarzem Nordycko-Bałtyckim, aby jeszcze bardziej zabezpieczyć północną i zachodnią flankę sojuszu, w tym poprzez bezprecedensowe inwestycje Kanady w radary pozahoryzontalne, okręty podwodne, samoloty oraz siły lądowe. Kanada stanowczo sprzeciwia się cłom na Grenlandię i wzywa do podjęcia rozmów ukierunkowanych na osiągnięcie naszych wspólnych celów, jakimi są bezpieczeństwo i dobrobyt w Arktyce. W kwestii handlu wielostronnego popieramy wysiłki na rzecz budowy mostu między Partnerstwem Transpacyficznym a Unią Europejską, co stworzyłoby nowy blok handlowy liczący 1,5 miliarda ludzi. W kwestii surowców mineralnych tworzymy kluby nabywców zakotwiczone w G7, aby świat mógł dywersyfikować swoje dostawy, rezygnując z koncentracji. W kwestii sztucznej inteligencji, współpracujemy z podobnie myślącymi demokracjami, aby zapewnić, że ostatecznie nie będziemy zmuszeni wybierać między hegemonem i gigantami – wyliczał szef rządu.

Zdaniem Carneya, to „nie jest naiwny multilateralizm ani poleganie na jego instytucjach”, lecz „budowanie skutecznych koalicji – problem po problemie, z partnerami, którzy mają wystarczająco dużo wspólnego, by działać razem”.

Polityk wezwał de facto do utrzymania globalizmu. Zaznaczył, że „mocarstwa muszą działać razem, bo jeśli nie zasiądą przy stole, to znajdą się w menu”. Ostrzegł, iż o ile największe potęgi mogą sobie jeszcze pozwolić na działanie w pojedynkę, bo mają odpowiedni potencjał ekonomiczny czy militarny, o tyle mocarstwa średnie tego czynić nie mogą. Przestrzegł, że wszelkie negocjacje z „hegemonem” – w domyśle z USA – to rokowania „z pozycji słabości”, co zmusza do przyjmowania tego, co jest oferowane. – Nie konkurujemy, a jedynie ustępujemy hegemonowi. To nie jest suwerenność – zaznaczył. – To realizacja suwerenności przy jednoczesnym akceptowaniu podporządkowania. W świecie rywalizacji mocarstw kraje średnie mają wybór: konkurować ze sobą o względy albo połączyć siły, by stworzyć trzecią, wpływową opcję – wskazał.

Zmierzając do konkluzji Carney ponownie przywołał słowa Havla, parafrazując i wyjaśniając, co to znaczy, że mocarstwa średnie takie, jak Kanada „żyją prawdą”. – Po pierwsze, oznacza to nazywanie rzeczywistości po imieniu. Przestańcie powoływać się na oparty na zasadach porządek międzynarodowy, jakby nadal funkcjonował, zgodnie z reklamą. Nazywajcie go po imieniu: to system narastającej rywalizacji mocarstw, w którym najpotężniejsi realizują swoje interesy, używając integracji gospodarczej jako przymusu – kontynuował.

Premier wezwał do budowania nowego porządku, „zamiast czekania na przywrócenie starego”. – Oznacza to tworzenie instytucji i porozumień, które działają zgodnie z zapisami. Oznacza to również ograniczanie dźwigni, która umożliwia przymus – to budowanie silnej gospodarki krajowej. Powinno to być natychmiastowym priorytetem każdego rządu. A dywersyfikacja na arenie międzynarodowej to nie tylko roztropność ekonomiczna, lecz materialny fundament uczciwej polityki zagranicznej, ponieważ kraje zdobywają prawo do zajmowania stanowisk opartych na zasadach, zmniejszając swoją podatność na odwet – wyjaśnił.

Carney stwierdził, że „Kanada ma to, czego pragnie świat”: – Jesteśmy supermocarstwem energetycznym. Posiadamy ogromne rezerwy kluczowych minerałów. Mamy najbardziej wykształconą populację na świecie. Nasze fundusze emerytalne należą do największych i najbardziej wyrafinowanych inwestorów na świecie. Innymi słowy, mamy kapitał, talent… Mamy również rząd o ogromnych możliwościach finansowych, pozwalających na zdecydowane działanie. I wyznajemy wartości, do których aspiruje wielu innych.

Przekonywał, iż „Kanada to pluralistyczne i sprawnie funkcjonujące społeczeństwo”, a „przestrzeń publiczna jest głośna, różnorodna i wolna”. – Kanadyjczycy nadal angażują się w zrównoważony rozwój. Jesteśmy stabilnym i niezawodnym partnerem w świecie (…). Partnerem, który buduje i ceni długoterminowe relacje. I mamy coś jeszcze. Zdajemy sobie sprawę z tego, co się dzieje i jesteśmy zdeterminowani, by działać uwzględniwszy to. Rozumiemy, że to pęknięcie wymaga czegoś więcej niż adaptacji. Wymaga uczciwości wobec świata takiego, jaki jest – mówił.

I dalej: – Wyrzucamy tablicę przez okno. Wiemy, że stary porządek nie powróci. Nie powinniśmy go opłakiwać. Nostalgia to nie strategia, ale wierzymy, że z pęknięcia możemy zbudować coś większego, lepszego, silniejszego i bardziej sprawiedliwego.

Apelował o współpracę, zwłaszcza krajów, które mają najwięcej do stracenia w „świecie fortec”, do „budowania siły w kraju i wspólnego działania”.

- To jest droga Kanady. Wybieramy ją otwarcie i śmiało, i jest to droga otwarta dla każdego kraju, który zechce ją obrać – zakończył przemówienie, które spotkało się z aplauzem w Davos i było wychwalane nie tylko przez media mainstreamowe w kraju i na świecie, ale wskazywane jako znamionujące ważną zmianę w polityce międzynarodowej.

Ekonomia, klimat, ESG

Carney to przede wszystkim człowiek, którego cała kariera zawodowa i polityczna przebiegała na styku agendy klimatycznej i finansów.

Były bankier centralny i globalny orędownik działań na rzecz klimatu zaprojektował infrastrukturę finansową, która miała ugruntować monopol „kartelu klimatycznego”, niejako przejmując prywatną własność – intratne przedsiębiorstwa – poprzez zobowiązanie ich do raportowania pozafinansowego ESG.

Działając jako wysłannik ONZ ds. klimatu i finansów uruchomił w 2021 roku rozległą infrastrukturę finansową na rzecz szybkiej dekarbonizacji gospodarki. Powstał NZBA (obejmujący banki) pod parasolem sojuszu Glasgow Financial Alliance for Net Zero (GFANZ) i NZIA (obejmujący firmy ubezpieczeniowe). Firmy zmuszono do liczenia tzw. śladu węglowego i wodnego, wprowadzania praktyk zmierzających do tworzenia społeczności inkluzywnej, akceptującej wszelkie aberracje seksualne itp.

Jednak działanie to napotkało opór republikańskich prokuratorów z różnych stanów USA. Zarzucili oni bankom, największym funduszom inwestycyjnym i ubezpieczycielom, że tworzą „kartel klimatyczny”, dążąc do monopolizacji rynku. Najpierw ubezpieczyciele, a potem także banki i wreszcie największe fundusze inwestycyjne wycofały się z globalnych sojuszy zainicjowanych przez Carneya, byłego bankiera Goldman Sachs.

Wytyczne i kryteria ESG stosowane chociażby przez ubezpieczycieli, a później także banki, wykluczały klientów branży przemysłu wysokoemisyjnego (w tym przedstawicieli branży węglowej, naftowej, a nawet gazowej), którzy nie mogli ubezpieczyć swoich interesów ani pozyskać pożyczek na nowe projekty.

Carney stworzył Glasgow Financial Alliance for Net Zero (GFANZ) wspierany przez ONZ, który obejmował m.in.: Net Zero Asset Managers (NZAM), Net Zero Asset Owner Alliance ( NZAOA), Net Zero Banking Alliance (NZBA), Net Zero Financial Service Providers Alliance (NZFSPA), Net Zero Investment Consultants Initiative (NZICI) oraz Paris Aligned Asset Owners (PAAO).

Kanadyjczyk wspierał również pomysł stworzenia jednej globalnej waluty cyfrowej, którą zarządzałby Międzynarodowy Fundusz Walutowy albo inny globalny podmiot, by poradzić sobie z kruchością międzynarodowego systemu finansowego narażonego na ciągłe kryzysy.

Z jednej strony Carney zaangażował się w budowanie systemu, który miał pozwolić na szybką dekarbonizację gospodarki światowej, a przez to monopolizację branży paliw kopalnych i przy mniejszej produkcji paliw kopalnych – generowania kolosalnych wpływów dla największych funduszy inwestycyjnych, które posiadają udziały w tych spółkach, jak to sugerują amerykańscy prokuratorzy. Z drugiej, tuż po przejęciu władzy już będąc premierem wycofał politykę ustalania cen emisji dwutlenku węgla, chociaż Kanada pozostaje jednym z największych emitentów „gazów cieplarnianych” na świecie.

W 2015 roku jako szef Banku Anglii alarmował: „Zmiana klimatu to tragedia horyzontu”; „Nie potrzebujemy armii aktuariuszy, żeby nam powiedzieć, że katastrofalne skutki zmiany klimatu będą odczuwalne poza tradycyjnymi horyzontami większości podmiotów, nakładając na przyszłe pokolenia koszty, których obecne pokolenie nie ma bezpośredniej motywacji, by ponieść”.

Jako specjalny wysłannik ONZ ds. działań w dziedzinie klimatu i finansów oraz kluczowa postać COP26, Carney opowiadał się za: obowiązkowym pomiarem i ujawnianiem emisji w całym łańcuchu dostaw towarów, inwestycjami w technologie i modele biznesowe, które przyspieszają przejście na zerową emisję netto itp. Stale powtarzał, że raportowanie ESG jest ważne, ponieważ  „co się mierzy, tym się zarządza”.

W trakcie kampanii wyborczej zmienił retorykę. Podkreślał, że jest pragmatykiem i konieczne jest równoważenie wzrostu gospodarczego z odpowiedzialnością za środowisko. Zapewnił, że staje w obronie kraju, który kocha i zapowiedział zniesienie podatku węglowego dla konsumentów i zastąpienie go systemami zachęt, chociaż od innych krajów oczekiwał odmiennej polityki. Mówił, że przekształci Kanadę w „czyste i konwencjonalne” supermocarstwo energetyczne poprzez przyspieszenie zatwierdzania dużych projektów wydobycia kluczowych minerałów dla produkcji pojazdów elektrycznych i akumulatorów. Obiecał zbudowanie korytarza energetycznego w celu ułatwienia przepływu zasobów naturalnych i zmniejszenia zależności od handlu z USA, wspieranie projektów infrastrukturalnych i wydobywczych w Arktyce oraz na obszarach Pacyficznego Pierścienia Ognia. Zapowiadał wsparcie dla rolników oraz tworzenie nowych parków narodowych i obszarów chronionych.

Jednocześnie mówił, że będą prowadzone dalsze działania na rzecz różnorodności, równości i inkluzji (DEI) – to element raportowania ESG – której wojnę wypowiedziała Ameryka. Obiecał wykorzystać „perspektywę interseksualną”, aby wspierać wszystkich Kanadyjczyków, tłumacząc, że „postęp w zakresie różnorodności będzie najważniejszym celem, ponieważ nasza zdolność do dostrzegania wartości wszystkich Kanadyjczyków jest tym, co czyni Kanadę silną”.

Potwierdził zaangażowanie w Porozumienie paryskie i we wspieranie dekarbonizacji krajów rozwijających się. Zaznaczył, że Kanada chce być globalnym partnerem w zakresie odporności na zmiany klimatu, określając globalne standardy redukcji emisji i zrównoważonego rozwoju oraz dostarczając „zielone technologie”.

Po pierwsze, Kanada

Chociaż deklaruje wierność globalnym zobowiązaniom w zakresie odchodzenia od paliw kopalnych, jednocześnie uruchamia wielkie projekty wydobycia ropy i gazu. Tyle że, teraz będzie to „zrównoważona ropa” dzięki zastosowaniu technologii wychwytywania dwutlenku węgla i składowania go pod ziemią.

Prawda jest taka, że Kanada nadal chce czerpać korzyści z eksploatacji paliw kopalnych, jednocześnie usiłuje „wepchnąć” swoje „zeroemisyjne” towary innym mniejszym państwom, czerpiąc z tego zyski.

Zresztą jak wyliczał Bruce Campbell z Toronto Metropolitan University w artykule zamieszczonym na stronie „The Conversation” (Mark Carney’s climate inaction is at odds with his awareness of climate change’s existential threat), istnieje sprzeczność pomiędzy tym co deklaruje premier, a to co sam robi jeśli chodzi o zmiany klimatu, chociaż werbalnie uznaje je za „największe zagrożenie egzystencjalne”.

Analityk 9 października zeszłego roku pisał, że „Mark Carney od dawna jest uznawany za autorytet w dziedzinie zmian klimatu. W 2015 roku, będąc prezesem Banku Anglii, wygłosił słynne przemówienie o „tragedii horyzontalnej”, w którym przedstawił bankierom to zjawisko jako zagrożenie dla międzynarodowej stabilności finansowej. W wywiadzie udzielonym wkrótce po mianowaniu go Specjalnym wysłannikiem ONZ ds. działań na rzecz klimatu i finansów w 2019 roku, Carney mówił o największym zagrożeniu egzystencjalnym na świecie. Wysiłki Carneya mające na celu stawienie czoła napędzanym przez Amerykę wstrząsom w porządku międzynarodowym, mają kluczowe znaczenie: wzmocnienie gospodarki krajowej poprzez budowanie międzynarodowych relacji handlowych i bezpieczeństwa. Jednak klimat nie wydaje się być priorytetem premiera” – czytamy.

O powyższym świadczą: uchylenie podatku węglowego dla konsumentów, opóźnienie wdrożenia obowiązku posiadania pojazdów elektrycznych przez producentów samochodów oraz rozważane zniesienie federalnego limitu emisji dla producentów ropy naftowej.

Okazuje się, że wśród pięciu największych projektów gospodarczych zatwierdzonych przez rząd znalazł się plan podwojenia produkcji skroplonego gazu ziemnego w Kitimat na terenie Kolumbii Brytyjskiej. Rozpatrywana była propozycja Pathways Alliance, konsorcjum firm zajmujących się piaskami roponośnymi, dotycząca produkcji „zrównoważonej ropy”.

Klimatolog Simon Donner, doradca NZAB, federalnego organu ds. zerowej emisji netto uznał termin „zrównoważona ropa i gaz” za „kłamstwo”, gdyż nie ma czegoś takiego.

Analityk przypomina, że „Kanada jest 11. największym emitentem CO2 na świecie i drugim co do wielkości w przeliczeniu na mieszkańca”, i chociaż kraj zobowiązał się do redukcji emisji – w ramach Porozumienia paryskiego w sprawie klimatu – o 45–50% względem poziomów z 2005 roku do 2035 r., to jednak Raport kanadyjskiego Komisarza ds. Środowiska i Zrównoważonego Rozwoju wykazał, iż emisje spadły zaledwie o 7,1% od 2005 roku”.

„Przemysł paliw kopalnych zasadniczo zagwarantował, że cele redukcji emisji Kanady do 2030 roku nie zostaną osiągnięte, głównie ze względu na ciągły wzrost wydobycia piasków roponośnych, które obecnie stanowią 31% całkowitych emisji Kanady” – czytamy.

Analityk dochodzi do wniosku, że Carney nie przejmuje się zagrożeniami związanymi ze zmianami klimatu. 

Co znamienne, były wysłannik ONZ ds. klimatu nawet nie wziął udziału w szczycie COP30. Nie pojechał do Brazylii tłumacząc się obowiązkami krajowymi, pomimo swojej reputacji orędownika finansowania działań na rzecz tej agendy.

To zaniechanie nie uszło uwadze uczestników konferencji. Skrytykowali oni Kanadę za „odstępstwo od zobowiązań klimatycznych i koncentrację na paliwach kopalnych”. Na szczycie pojawił się minister środowiska, ale zachowywał się biernie w sprawie Mechanizmu Działań z Belém. Nieobecność Carneya zbiegła się z kontrowersjami wokół nowych projektów naftowo-gazowych oraz pytaniami o zaangażowanie Kanady w realizację celów Porozumienia paryskiego, co kontrastowało z jego wcześniejszą działalnością globalną. Carney także wycofał swój udział we wcześniejszym szczycie klimatycznym Sekretarza Generalnego ONZ.

Można powiedzieć, że premier snuje narracje o jednej z opcji budowania nowego ładu światowego. Patrząc na to, co robi jako szef rządu, widać wyraźnie, że celem jest – co zarzuca „hegemonowi”, w domyśle USA – zapewnienie sobie jak najlepszej pozycji na świecie, w którym opowieści o zrównoważonym rozwoju i klimacie są fasadą dla budowania sojuszy, pozwalających na dalsze czerpanie korzyści z globalizacji właśnie przez Kanadę.

Ciągła zmiana poglądów w zależności od zajmowanego stanowiska – co ma świadczyć o jego „pragmatyzmie” – bynajmniej jednak nie zachęca do podążania w takie ślady i potwierdza, że chociaż jest mowa o „wartościach”, to liczą się interesy.

Carney po prostu robi dokładnie to samo, co krytykowana przez niego ekipa Trumpa, stawiając na interesy narodowe. I nie wiedzieć czemu, mówi z pewną dozą wyższości moralnej o swojej ojczyźnie. Zagraniczne media zaś, takie jak „El Pais”, sugerują, że jest nawet moralnym kompasem, stając na czele moralnego i geopolitycznego sprzeciwu wobec „trumpizmu”.

Kanada ani nie jest kompasem moralnym, ani też nie poprowadzi krucjaty przeciwko „trumpizmowi”. Co najwyżej spróbuje zadbać o własne interesy i utrzymanie się za wszelką cenę „przy stole” negocjacyjnym, licząc, że będzie narzucać standardy kształtującego się nowego ładu światowego i „nie znajdzie się w menu” jako kolejny kąsek do połknięcia przez „hegemona”.

Źródła: brusselssignal.eu, euronews.com, PCh24.pl

AS

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: