Kapliczka ocalała wśród ognia. Niezwykłe zdarzenie w Puszczy Solskiej

Kiedy po siedmiu dniach walki z ogniem strażacy zakończyli przeczesywanie pogorzeliska w Puszczy Solskiej, wśród hektarów spalonego lasu zauważyli zaskakujący obraz – kapliczkę zawieszoną na sośnie, która ocalała bez żadnych uszkodzeń, mimo że ogień zniszczył wszystko wokół niej. Fotografia udostępniona przez ratowników szybko rozprzestrzeniła się w internecie.
W poniedziałek 11 maja strażacy zakończyli przeczesywanie pogorzeliska po ogromnym pożarze, który objął Puszczę Solską w powiecie biłgorajskim. 185 strażaków państwowej i ochotniczej straży pożarnej sprawdzało teren o powierzchni około 450 hektarów, lokalizując i dogaszając zarzewia ognia.
W trakcie działań gaśniczych strażacy z OSP Majdan Górny natrafili na drzewo z zawieszoną kapliczką, które pozostało nienaruszone mimo pożaru szalejącego w jego otoczeniu. Fotografia tego miejsca szybko trafiła do mediów społecznościowych i zaczęła być szeroko udostępniana.
Jako pierwszy poinformował o tym tygodnikzamojski.pl. Portal podaje, że autorem zdjęcia jest strażak Arkadiusz Dudziński, który wykonał je 9 maja podczas działań dogaszających pożar w rejonie Osuch. Jak relacjonował, wraz z synem patrolował teren quadem, sprawdzając, czy nie pojawiają się nowe zarzewia ognia. – Zatrzymaliśmy się przy pomniku upamiętniającym uczestników bitwy pod Osuchami. Odwróciłem się i po drugiej stronie drogi zobaczyłem sosnę z kapliczką. Widok był zdumiewający – wokół wszystko było spalone: poszycie, mniejsze drzewa, wielkie sosny osmalone na kilka metrów wysokości, a ta jedna sosna z kapliczką pozostała nietknięta – opowiada Arkadiusz Dudziński, strażak z OSP Majdan Górny.
Zarówno kapliczka jak i cienka wstążeczka na sośnie, zostały nietknięte. – Taka wstążka powinna stopić się od samej temperatury. Tymczasem była jedynie lekko nadpalona z tyłu – mówi. Jak sam wyznaje, trudno mu racjonalnie wyjaśnić to, co zobaczył.
Fotografia w mgnieniu oka obiegła internet, wywołując falę komentarzy. Niektórzy uważają to za znak i cudowne ocalenie, podczas gdy inni przekonują, że podobne sytuacje mogą mieć miejsce w przypadku pożarów lasów. Arkadiusz Dudziński zaznacza jednak, że zdjęcie nie oddaje w pełni tego, co zobaczył. - Na żywo robiło to znacznie większe wrażenie. Wszystkie drzewa wokół były osmalone, oprócz tego jednego – zaznacza. To samo potwierdzali również strażacy z gminy Łaszczów, którzy widzieli miejsce na własne oczy.
Zdjęcie skomentował m.in. europoseł i były minister MSWiA Mariusz Kamiński. – Święty Florian czuwał nad naszymi strażakami – napisał na platformie X.
Lasy Państwowe rozpoczęły już wstępną ocenę szkód po pożarze. Leśnicy zwracają uwagę, że drzewa osłabione przez ogień są obecnie szczególnie podatne na ataki szkodników. Jednocześnie apelują, aby nie wchodzić na teren pogorzeliska, ponieważ wypalone systemy korzeniowe mogą sprawić, że drzewa będą się przewracać nawet przy słabym wietrze.
Ogień pojawił się w wtorek 5 maja. W szczytowej fazie akcji gaśniczej uczestniczyło ponad tysiąc osób, a do działań wykorzystano również śmigłowce i samoloty gaśnicze. W trakcie operacji doszło do katastrofy samolotu gaśniczego PZL M-18 Dromader - maszyna uległa rozbiciu, a 65-letni pilot zginął na miejscu. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają prokuratura oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
Źródło: opoka.org.pl, facebook.com
AF







