Kardynał Sarah w Polsce: „Zbawienie zyskuje się poprzez prawdziwą, głęboką i solidną wiarę w Jezusa Chrystusa”

Polscy katolicy, którzy w niedzielę 16 sierpnia uczestniczyli w Najświętszej Ofierze Mszy w oliwskiej katedrze mogli wysłuchać wyjątkowej homilii. Do zgromadzonych wiernych wygłosił ją kard. Robert Sarah - odważnie stojący w obronie „niewygodnych” na tle dzisiejszych mód prawd wiary. Duchowny podkreślił konieczną rolę wiary w Chrystusa dla zbawienia oraz wskazał na olbrzymią wartość płynącą z wytrwałej modlitwy.
W swoim kazaniu afrykański purpurat odniósł się ewangelicznej sceny spotkania Chrystusa i jego uczniów z Kobietą Kananejską.
– Obchodzimy dziś dwudziestą niedzielę okresu zwykłego. Jeśli nie zatrzymamy się na powierzchownym czytaniu, lecz spróbujemy dokonać pogłębionej, medytacyjnej lektury Słowa Bożego, które Bóg nam dzisiaj ofiarowuje, zauważymy, że ewangelista Mateusz, opisując spotkanie Jezusa z Kananejką, chce nas wszystkich nauczyć wiary oraz woli Boga, który pragnie zbawić wszystkie narody. A zbawienie zyskuje się poprzez prawdziwą, głęboką i solidną wiarę w Jezusa Chrystusa – przywołał słowa kardynała portal ewtn.pl.
Jak zaznaczył kardynał Sarah, choć początkowo Chrystus Pan wydaje się zamknięty na prośby kobiety, to ostatecznie postawa Zbawiciela miała pokazać uczniom, że zbawienie i poznanie Boga przyniesione będą wszystkim ludziom, którzy uwierzą silnie w Syna Bożego, a nie ograniczone do Żydów.
– Tak, Bóg chce zbawić wszystkie narody. Już w Starym Testamencie nieustannie przypominał, że jest Bogiem całej ziemi, a szczególne upodobanie, jakie okazał Izraelowi, miało charakter instrumentalny. Izrael miał być narzędziem, zwiastunem wybranym przez Opatrzność, by objawić miłość Boga wszystkim ludom. Wystarczy przypomnieć obietnicę daną Abrahamowi: ten wielki patriarcha został ustanowiony ojcem mnóstwa narodów. Ten Boży plan powtarzany był następnie przez wielu proroków – wyjaśniał duchowny.
Kard. Sarah zwrócił uwagę również na inne przesłanie, jakie niesie ze sobą ostatnia niedzielna perykopa. Jak zaznaczył purpurat, w determinacji i wytrwałości Kananejki widoczna jest swojego rodzaju „waleczność”, jaka powinna cechować... naszą modlitwę.
– Ta kobieta odważa się przeciwstawić Jezusowi. W pewnym sensie podejmuje z Nim walkę. Chciałbym wam przypomnieć, że modlitwa jest właśnie walką z Bogiem. Modlitwa wytrwała, nieustanna, codzienna, to walka toczona tak długo, aż Pan odpowie temu, kto prosi. W Księdze Rodzaju czytamy o Jakubie, który został sam i mocował się z nieznajomym aż do wschodu jutrzenki. „Widząc, że nie może go pokonać, uderzył go w staw biodrowy i staw biodrowy Jakuba zwichnął się. I rzekł: Puszczaj mnie, bo wzeszła jutrzenka. Jakub odpowiedział: Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz”. My też musimy modlić się zawsze. Każdego dnia, w każdej chwili, dopóki Bóg nam nie odpowie – nauczał kard. Robert Sarah.
Ten fragment Ewangelii wskazuje nade wszystko, że zaufanie w Opatrzność i wierność Bogu przezwyciężać musi trudności i pozostawiać niezachwiane, zauważył afrykański hierarcha. Wiara pewna, wypróbowana w przeciwnościach i niezachwiana to bowiem dowód prawdziwej miłości Najświętszej Trójcy i szczerego przyjęcia Objawienia.
– Przyszliśmy tu, bo wszyscy zmagamy się z naszymi demonami i krzyczymy do Jezusa: „Pomóż nam!”. Świat jest pełen demonów. Nawet Kościół może być na nie narażony. Musimy nieustannie wołać: „Pomóż nam!”. Wobec tak silnej wiary nawet Bóg nie może pozostać obojętny – kwitował kardynał.
źródło: etwn.pl
FA






