Łukasz Warzecha: Policjantki z Instagrama

Warzecha-policjantki-golab.jpg

Tak zwany Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) być może wreszcie się doigrał. Po tym, jak jego „funkcjonariusze” – a tak naprawdę aktywiści – wdali się w awantury z fiakrami jeżdżącymi do Morskiego Oka, wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar zapowiedział, że zamierza starać się o zastrzeżenie słowa „inspektorat” dla służb. DIOZ, klasyczna prozwierzęca jaczejka, od lat żeruje na naiwności i psychologii ludzi. Jego aktywiści interweniują, ubrani w stroje przypominające policyjne mundury, z napisem „Inspektor ochrony zwierząt” na plecach. Oczywiście takiego „inspektora” można pożegnać pod drzwiami czy przy furtce kopniakiem (figuratywnie, rzecz jasna, żeby nie narazić się samemu na konsekwencje prawne), ale na wielu ludzi słowa „inspektorat” i „inspektor” oraz widok „munduru” działają paraliżująco. Stąd sukcesy DIOZ, pasożytującego na ustawie o ochronie zwierząt.

DIOZ życzę jak najgorzej – skandalem jest trwająca od lat, także za rządów PiS, bezkarność tej organizacji. Poważny problem zaczyna się jednak wówczas, gdy w DIOZ zabawiają się prawdziwi policjanci. Taka historia wydarzyła się niedawno w Gryficach. Komenda Powiatowa Policji w tym mieście pochwaliła się następującą sytuacją:

Nietypowa interwencja przydarzyła się wczoraj policjantkom z Gryfic. Podczas służby zostały wezwane na interwencję do gołębia, który nie był w stanie latać.

Zróbmy to razem!

Funkcjonariuszki podjęły interwencję, aby zapewnić zwierzęciu bezpieczeństwo i uchronić je przed dalszymi obrażeniami. Gołąb został zabezpieczony, a następnie przekazany pod odpowiednią opiekę.

Choć nie była to typowa policyjna interwencja, sytuacja ta pokazuje, że służba policjantów nie ogranicza się wyłącznie do pomocy ludziom. Wrażliwość, troska i gotowość do niesienia pomocy także zwierzętom to wartości, które każdego dnia towarzyszą funkcjonariuszom podczas pełnienia służby.

Dzięki szybkiej reakcji policjantek z Gryfic poszkodowany ptak otrzymał pomoc i szansę na powrót do pełnej sprawności.

 Proszę spojrzeć na zdjęcie, które ilustruje tę sytuację, mówi ono bowiem bardzo wiele o kondycji polskiej policji: dwie skądinąd urodziwe policjantki pozują do selfika z uratowanym gołąbkiem. Jedna z nich ma długie włosy, sięgające prawie do pasa.

Oto wnioski.

 

I

 

Policja jest od tego, żeby utrzymywać porządek publiczny, ratować ludzkie mienie, zdrowie i życie. Ludzkie, nie zwierzęce.  Zadania tej formacji zapisano na samym początku ustawy o policji: „Tworzy się Policję jako umundurowaną i uzbrojoną formację służącą społeczeństwu i przeznaczoną do ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz do utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego”. Jako żywo, nie ma tam nic o ratowaniu nielatających gołębi, kulawych piesków, zbłąkanych kotków czy zaplątanych nietoperzy. O ile jeszcze można zrozumieć, że policja zajęłaby się czyimś psem czy kotem w szczególnych okolicznościach lub zabezpieczała na przykład ewakuację zwierząt hodowlanych w razie klęski żywiołowej, będących przecież dobytkiem rolnika, to wyjazd na „interwencję” do gołębia jest już kompletnie bezzasadny, by nie rzec: bzdurny. Choć oczywiście mieści się w „animalsowej” logice i zapewne zachwycił wielu bambinistycznie nastawionych obywateli.

Policja nie jest utrzymywana z dobrowolnych składek. Za jej funkcjonowanie płacimy wszyscy obowiązkowo. Kosztują policyjne etaty, kosztuje paliwo do radiowozów. Zajmowanie się gołębiem w czasie, gdy nawet zwykła obecność mobilnego patrolu na tej czy innej ulicy ma za zadanie pełnić funkcję prewencji ogólnej, jest zwykłym marnotrawieniem środków. Nie mówiąc już o sytuacji, gdy policjantki w tym samym momencie byłyby potrzebne gdzie indziej, do wykonywania zadania znacznie poważniejszego.

Od opieki nad zwierzętami w potrzebie są inne formacje – na przykład wyspecjalizowane ekipy straży gminnych – a także prywatne organizacje prozwierzęce. To są właśnie zadania dla nich. One jednak raczej niechętnie będą je podejmować, bo – w przeciwieństwie do odbierania „zaniedbanych” zwierząt właścicielom tutaj nie mogą liczyć na obowiązkowe gminne dotacje.

Komenda Powiatowa Policji w Gryficach nie tylko nie powinna się chwalić akcją z gołębiem, ale przeciwnie: funkcjonariuszki powinny były dostać upomnienie, aby nie zajmowały się tym, co do zadań policji jako żywo nie należy.

 

II

 

Uderzający jest styl zdjęcia, zamieszczonego przez Komendę Powiatową w Gryficach. Nie jest to typowa fotka, jaką czasami policja umieszcza na swoich stronach, chcąc się pochwalić wyczynem jakiegoś funkcjonariusza. To fotka cyknięta w stylu instagramowym przez panią, która gołębia trzyma na ramieniu. Obie funkcjonariuszki mają na oko po dwadzieścia kilka lat, więc należą do pokolenia Z. Pytanie brzmi, jak traktują służbę w policji. Bo skoro ich naturalnym odruchem jest sięganie po telefon, żeby zrobić sobie zdjęcie z bohatersko uratowanym gołębiem, to można zakładać, że niezbyt poważnie.

To niestety byłoby spójna z ogólnym obniżeniem poziomu wymagań wobec funkcjonariuszy, który został jeszcze mocniej zaniżony w czasie pandemii. I nawet jeśli mówimy tutaj o anegdocie i obrazku, to jednak wiele mówiącym.

 

III

 

Teraz będzie mocno niepoprawnie politycznie.

Jedna z pań – ta, która nie robi zdjęcia i nie trzyma gołębia – ma duże kolczyki w uszach i włosy sięgające dużo poniżej ramion. Jako się rzekło, obie panie są bardzo urodziwe, jednak służba w policji, szczególnie w patrolu prewencji, to nie rewia mody czy instagramowo-tiktokowe influenserstwo. Nietrudno sobie wyobrazić, że gdyby nie szło o gołębia, ale o szamotaninę z niebezpiecznym bandziorem, piękne, długie włosy funkcjonariuszki stałyby się jej piętą achillesową. A unieruchomienie jednego z funkcjonariuszy na przykład poprzez pociągnięcie za włosy i przytrzymanie może kosztować drugiego policjanta nawet życie.

Niestety, jeszcze za rządów PiS, w styczniu 2023 r., komendant główny policji znowelizował regulamin musztry w policji, który określa także ubiór i wygląd funkcjonariusza. To właśnie wówczas zrezygnowano – i bardzo się tym następnie chwalono – z zakazu posiadania widocznych podczas służby tatuaży na rzecz zakazu znacznie bardziej ograniczonego, dotyczącego jedynie „widocznego tatuażu na głowie, szyi, dłoniach”. Wkrótce potem policja zaczęła publikować zdjęcia, ukazujące wydziaranych na ramionach policjantów – kolejny przykład rażącego obniżania standardów.

Zmieniono również przepis dotyczący fryzury. W pierwotnej postaci zarządzenia mowa była o tym, że policjanci podczas służby nie mogą mieć „ekstrawaganckich fryzur”, a w przypadku policjantów mężczyzn „włosy powinny być krótko ostrzyżone”. W przypadku kobiet, „jeżeli włosy są dłuższe niż do ramion, powinny być one na czas wykonywania zadań służbowych krótko upięte lub związane”.

Nowelizacja pozostawiła zakaz fryzur ekstrawaganckich, lecz zlikwidowała nakaz krótkiej fryzury u mężczyzn. Nie zmieniła natomiast kwestii włosów u kobiet – nadal mogą one być upięte lub jedynie związane. Widoczna na zdjęciu policjantka korzysta z tej drugiej możliwości. Trudno pojąć, dlaczego w zarządzeniu nie nakazano po prostu upięcia włosów, co oczywiście nie likwidowałoby problemu, ale by go przynajmniej minimalizowało.

Jednak podstawowe pytanie, którego wiele osób boi się zadać, brzmi: czy naprawdę kobiety powinny trafiać do służby patrolowej w policji? Czy ulica z jej potencjalną brutalnością, z narastającymi problemami z imigrantami, z narażeniem na ostrą fizyczną konfrontację to faktycznie miejsce dla dziewcząt z pokolenia Z, które robią może śliczne focie na Insta, ale ze 110-kilowym byczkiem naszpikowanym sterydami i wyposażonym w nóż mogą sobie nie poradzić?

Nie uważam, żeby policja miała być miejscem wyłącznie dla mężczyzn. Czym innym jednak są wydziały dochodzeniowe, kryminalistyka czy jednostki odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo, zaginięcia albo sprawy rodzinne, a czym innym służba na ulicy. Obsadzanie tej ostatniej paniami, które powiewają pięknymi fryzurami i lansują się z rannymi gołębiami nie zwiększa mojego poczucia bezpieczeństwa.

Łukasz Warzecha

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: