Mieszkańcy Australii mają dość korona-reżimu. W sobotę wyszli na ulice

Australijczycy protestowali w sobotę przeciwko wprowadzonemu w części stanów drastycznemu reżimowi sanitarnemu.
Radykalny lokcdown trwa już od miesiąca w Sydney. To tam zorganizowana została szczególnie liczna demonstracja, której start nastąpił w dzielnicy Haymarket. Władze uznały ją za główne ognisko zakażeń. „Manifestanci przemierzający centralne ulice największego miasta Australii wznosili między innymi okrzyki: Wolność! oraz Obudź się, Australio!. Niektórzy mieli ze sobą transparenty z napisem: "Zrzuć maskę! Daj usłyszeć swój głos!” – czytamy w serwisie DoRzeczy.pl. W wyniku konfrontacji z policją mundurowi aresztowali 57 osób.
https://twitter.com/DLaszczuk/status/1418939563217719298?s=20
https://twitter.com/JJerreyd/status/1418885889871253508?s=20
Protestujący w Melbourne umówili się w okolicach siedziby lokalnego parlamentu. Jej uczestnicy odpalili kilkanaście rac. W Brisbane demonstracja miała miejsce przy miejskim ogrodzie botanicznym.
https://twitter.com/rachael_dexter/status/1418777385810288642?s=20
Władze wprowadziły restrykcje pod hasłem walki z nowym wariantem koronawirusa oraz w związku z faktem, że zaledwie 14 procent mieszkańców kraju przyjęło zastrzyki przeciwko covid-19.
„W Sydney, gdzie w sobotę odnotowano 1703 aktywne zakażenia koronawirusem – mieszkańcy nie mogą opuszczać swoich domów z wyjątkiem zakupów spożywczych, ćwiczeń fizycznych i z innych niezbędnych powodów. Istnieją obawy, że zamknięcie Sydney może przedłużyć się do września. Modelowanie wykazało bowiem, że wyeliminowanie źródeł zakażeń może zająć władzom sanitarnym miesiące” – pisze DoRzeczy.pl.
Mieszkańcy Australii Południowej mają zdaniem władz pozostać przez tydzień we własnych domach z powodu wykrycia – uwaga! – pięciu przypadków zakażenia Deltą. Z kolei w stanie Wiktoria, gdzie w sobotę odnotowanych zostało 12 nowych zakażeń, totalna blokada potrwa przynajmniej do środy.
Źródła: DoRzeczy.pl, Twitter
RoM






