„Na Warszawę patrzymy oczami Wokulskiego”. Dwie nowe ekranizacje i książka

1600px-Wokulski.png
Jerzy Kamas jako Wokulski w serialowej ekranizacji z roku 1977

Na Warszawę patrzymy oczami Wokulskiego i innych bohaterów „Lalki” Bolesława Prusa – powiedział w Studiu PAP historyk, varsavianista, przewodnik miejski Adrian Sobieszczański. Do księgarń trafiła niedawno jego książka „Warszawa śladami Wokulskiego”.

Jesienią tego roku będzie można wręcz zatopić się w świecie „Lalki” Bolesława Prusa. Czekają nas bowiem premiery dwóch ekranizacji tej powieści – filmowej (w reżyserii Macieja Kawalskiego) oraz serialowej (w reżyserii Pawła Maślony). Powieść jest obecna także na teatralnych scenach, a z programów telewizyjnych nie znikają poprzednie jej ekranizacje – film z 1968 r. reżyserii Wojciecha Hasa oraz serial z 1977 r. wyreżyserowany przez Ryszarda Bera.

Zdaniem Adriana Sobieszczańskiego fenomen „Lalki” polega na tym, że tę powieść można czytać wielowarstwowo i wciąż do niej powracać. - Jest oczywiście lekturą szkolną i często niektórzy właśnie tak patrzą na „Lalkę”. Kiedy jednak po latach do niej wracają, okazuje się, że jest to fascynująca książka. Ma wiele wątków, pokazuje różne postawy ludzkie. Ale pokazuje także Warszawę – powiedział w Studiu PAP.

Zróbmy to razem!

W jego ocenie stolica Polski jest wręcz równoprawnym i pełnoprawnym bohaterem „Lalki”, a z racji dużego zainteresowania, jakim obecnie cieszy się historia XIX-wiecznej Warszawy, czytelnicy często sięgają po tę powieść. Wskazał także, że wręcz patrzymy na Warszawę oczami Wokulskiego. - Zaryzykuję tezę, że „Lalka” nie jest o uczuciu Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej. Nie jest o Ignacym Rzeckim, który ma swoje fanaberie i marzenia. Ale jest to przede wszystkim panorama Warszawy i jej społeczeństwa. Bolesław Prus wymienia konkretne ulice, konkretne nazwy własne. I to jest niesamowite. Zresztą krytycy literaccy wskazują, że „Lalkę” można – a wręcz trzeba – czytać z planem miasta w ręku. Żeby też zrozumieć Warszawę, trzeba spojrzeć na nią oczami głównych bohaterów – zaznaczył varsavianista.

Podkreślił również, że Bolesław Prus był niezwykłym obserwatorem Warszawy. - Miasto obserwował na każdym kroku, a następnie opisywał w „Kronikach tygodniowych”, które są majstersztykiem dziennikarstwa. Stworzył wręcz skarbczyk informacji, które później wykorzystywał. Na każdym kroku widać fascynację Prusa miastem, w którym los sprawił, że przyszło mu żyć, pracować i tworzyć – powiedział. Zdaniem Sobieszczańskiego Prus jest wręcz kronikarzem Warszawy. - I nie tylko w kronikach warszawskich, ale także w „Lalce” zawarł wydarzenia i postacie osadzone w konkretnych realiach XIX-wiecznej Warszawy – dodał.

Prus opisał w „Lalce” wiele miejsc, które tym samym – jak zaznaczył Sobieszczański – unieśmiertelnił. - Te elementy są trwałym opisem XIX-wiecznej Warszawy. Spacerując Krakowskim Przedmieściem nie sposób się oderwać się od myślenia o „Lalce”. Zresztą już w dwudziestoleciu międzywojennym starano się upamiętnić fikcyjne postacie – w latach trzydziestych powstały tablice poświęcone Rzeckiemu i Wokulskiemu. Są one do dzisiaj, chociaż oczywiście zostały odtworzone po II wojnie światowej – przypomniał.

Sobieszczański podkreślił, że postaci znane z „Lalki” są przecież bohaterami fikcyjnymi. - Tymi tablicami Warszawa zdaje się temu przeczyć i pokazać, jak Rzecki i Wokulski zżyli się z Krakowskim Przedmieściem – powiedział. Dodał, że „Lalka” stała się więc niekwestionowanym pomnikiem wystawionym XIX-wiecznej Warszawie.

Książka Adriana Sobieszczańskiego „Warszawa śladami Wokulskiego” ukazała się w wydawnictwie SBM.

Adrian Sobieszczański - historyk, varsavianista, licencjonowany przewodnik miejski. Członek Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Oddziału w Warszawie, współpracownik Fundacji Hereditas. Autor tekstów, m.in. na łamach magazynów „Stolica” i „Spotkania z Zabytkami” oraz w serwisie Varsavianista.pl. Twórca i koordynator wielu projektów edukacyjnych i varsavianistycznych we współpracy z instytucjami publicznymi i organizacjami pozarządowymi.

Źródło: PAP / Anna Kruszyńska

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: