Niemcy chcą, żeby systemy AI kontrolowały sieć. Chodzi o cenzurę?

Republika Federalna Niemiec zamierza w ściślejszy sposób kontrolować treści publikowane w internecie. Jak podaje dziennik "Junge Freiheit", kraje związkowe Niemiec planują pozwolić urzędnikom na to, by wykorzystywali narzędzia AI do weryfikacji tych treści pod kątem naruszeń prawa.
Tzw. sztuczna inteligencja miałaby analizować teksty, obrazy oraz nagrania - również te, które są objęte ograniczeniami dostępu.
Plany zostały scharakteryzowane w Umowie Krajowej ds. Mediów Cyfrowych.
Portal "Nius", który jako pierwszy opisał sprawę, zwraca uwagę na poważne niedobory zawarte w regulacjach. W jego ocenie nie ma mowy o kontroli wyłącznie pod kątem naruszenia prawa; w istocie narzędzia AI będą mogły kontrolować treści w o wiele szerszym zakresie. Propozycja nie podoba się też Stowarzyszeniu Prywatnych Dostawców Mediów; w ocenie organizacji objęcie nadzorem mediów - także tych, które działają profesjonalnie - może wpłynąć na wolność ich pracy. Niewłaściwa jest też automatyzacja kontroli, bo o tym, czy faktycznie doszło do złamania prawa, musi decydować człowiek, a nie system AI.
Przewidywane regulacje teoretycznie zakładają, że jeżeli tzw. sztuczna inteligencja zgłosi naruszenie prawa, to weryfikacji ma dokonać człowiek. Czy będzie tak jednak w rzeczywistości, trudno ocenić, bo jak wiadomo automatyzacja jest bardzo wygodna...
Projekt, po zatwierdzeniu przez parlamenty niemieckich landów, ma wejść w życie już w sierpniu 2027 roku.
Więcej na temat cenzury w sieci można przeczytać w publikacji Agnieszki Stelmach:
Źródło: jungefreiheit.de
Pach







