Nowy dokument Fernándeza. Znany bloger wskazuje blaski i cienie

Fernandez-e1742582795743.jpg
fot. prtscr/youtube/ ROME REPORTS in English

Najnowszy dokument Watykanu "Venite ad me" to bardzo ciekawy tekst. Zawiera mnóstwo trafnych i potrzebnych spostrzeżeń. Stawia dobrą diagnozę, ale... nie prezentuje już tak dobrej terapii. Pisze o tym znany argentyński bloger, Caminante Wanderer.

Caminante Wanderer to jeden z najbardziej znanych katolickich blogerów dobry pontyfikatu Franciszka. Jako Argentyńczyk, dobrze rozumiał mentalność tamtego papieża oraz jego zaplecza, w tym kard. Victora Manuela Fernándeza. Krytyczne analizy Wanderera były tłumaczone na różne języki i szeroko publikowane. Autor zwykle oceniał poczynania Franciszka i jego świty bardzo negatywnie. 
Teraz czyni jednak wyjątek dla nowego dokumentu Watykanu, choć ten wyszedł spod ręki samego kardynała Fernándeza. Chodzi o rozważania "Venite ad me" poświęcone problemowi ewangelizacji w świecie współczesnym. 

Caminante Wanderer zwrócił uwagę, że dokumentem prawie nikt się nie zainteresował - co nie może jednak dziwić, bo w pewnym sensie zadbał o to sam Fernández. Prefekt Dykasterii Nauki Wiary krótko po publikacji "Venite ad me" zaczął narzekać, że jego tekstu nikt nie czyta, bo konserwatystów interesuje tylko moralność seksualna, a progresistów zmiany strukturalne i dialog ze społeczeństwem. Jak wskazuje Wanderer, taki radykalny podział Kościoła na dwie frakcje, w dodatku uproszczony, "graniczy z oszczerstwem i zniesławieniem".

Zróbmy to razem!

Przechodząc jednak ad rem autor stwierdza, że dokument Fernándeza ma szereg dobrych stron. Przede wszystkim trafna jest diagnoza problemu, jaką stawia - choć już proponowana terapia jest według Wanderera słaba. 

Autor zwraca uwagę, że w tekście są naprawdę piękne i godne uwagi miejsca: pochwała modlitwy w wielodzietnej rodzinie, wymienienia bez żadnego zażenowania praktyk, które "duszpasterstwo posoborowe odrzucało jako oklepane", związanych z prostą pobożnością wierzących ludzi. Ponadto diagnoza w tekście jest też "bezkompromisowa w odniesieniu do współczesnego świata". Jak pisze Wanderer, mówi otwarcie o „społeczeństwach postchrześcijańskich” (n. 55) i kryzysie „modelu chrześcijańskiego” (n. 53). Piętnuje „suwerenność własnego „ja”, osłabienie poczucia grzechu i rozwój relatywizmu (n. 56-57). Krytykuje świeckie ustawodawstwo Francji i Kanady, które ogranicza publiczne wyrażanie wiary (n. 58). I słusznie gani wiarę „na miarę”, konstruowaną według osobistych upodobań, a nie według nauczania Kościoła (n. 60).

Ponadto w dokumencie podkreślono też "przywrócenie dawnych zwyczajów i tradycji" wśród młodych Francuzów, którzy dziś nawracają się do Kościoła; wychwalano też znaczenie pielgrzymek dla budowania pobożności. 

Według Wanderera, swoistym szczytem są passusy mówiące o liturgii. Po pierwsze, kardynał Fernández przywołuje zasadę "lex orandi, lex credendi" oraz "stwierdza, że ​​celebracja to przede wszystkim przyjmowanie wiary, w którą wierzyli, którą przeżywali i którą wymodlili inni przed nami". Kardynał cytuje też obszernie piękne doświadczenie liturgicznego Romana Guardiniego w Monreale na Sycylii. "Każdy, kto od pół wieku słyszy o «aktywnym uczestnictwie» jako słownej gimnastyce, doceni ten cytat" - zaznacza Wanderer. 

Nie oznacza to, wskazuje autor, że dokument jest doskonały. Fernández formułuje też przesłanie, które jego zdaniem należy przekazywać dziś ludziom w ramach ewangelizacji. Chodzi o kerygmat, tu definiowany jednak specyficznie jako zapewnienie o Bożej miłości, która ujawniła się w Chrystusie. "Brakuje tego, co św. Paweł umieszcza w centrum swojego kerygmatu: że Chrystus umarł za nasze grzechy" - pisze Wanderer. Jak dodaje, w dokumencie "Venite ad me" po prostu "brakuje nawrócenia jako warunku, brakuje sądu, brakuje realnej - i poważnej - możliwości dorzucenia łaski przez człowieka. Brakuje możliwości wiecznego potępienia" - zaznacza. 

Problemów jest jeszcze więcej, w tym wiele pominięć, na przykład dotyczących teologii ofiary. Jednak według Wanderera "najbardziej wymowne pominięcie dotyczy nie konkretnego akapitu, ale całego dokumentu". "Poświęca on dziesiątki rozdziałów opisowi przyczyn kryzysu w przekazie wiary: sekularyzacji, globalizacji, technologii cyfrowych, sztucznej inteligencji, indywidualizmu, konsumpcjonizmu, migracji i ewangelii dobrobytu. Wszystkie te czynniki są zewnętrzne. Nie pojawia się jednak ani jedna wzmianka o katechezie ostatnich sześciu dekad, o podręcznikach, które zastąpiły katechizm dynamiką grupową, o reformie liturgicznej i jej konsekwencjach, o doktrynalnym zamieszaniu wywołanym przez sale wykładowe i ambony, o hańbie wywołanej nadużyciami, ani o księżach i kardynałach piszących książki erotyczne lub pornograficzne. W dokumencie Kościół jest ofiarą zmieniających się czasów, a nigdy jednym z czynników, które się do nich przyczyniają" - wskazuje autor.

Wanderer zwraca uwagę, że w tekście jest ciekawa sprzeczność. Otóż opisując fenomen nawróceń młodych we Francji, "Venite ad me" zauważa, że młodzi często szukają tradycji i relacji z przeszłością. Z drugiej strony stwierdza, że wiele z tych nawróceń jest tymczasowych i ludzie po przyjęciu chrztu niekiedy wracają do religijnej obojętności. Zdaniem argentyńskiego blogera "Venite ad me" nie wyciąga z tego właściwego wniosku. "Młodzi ludzie przybywają w poszukiwaniu tradycji i napotykają duszpasterskie podejście, które ją powstrzymuje. Przybywają w poszukiwaniu Tajemnicy i oferuje im się dynamikę grupy. Przybywają w poszukiwaniu solidnej doktryny, zdolnej ich podtrzymać, gdy ich początkowy entuzjazm osłabnie, i mówi się im, że nierozsądnie jest rozpraszać się w doktrynie" - przekonuje Wanderer. 

"Nic dziwnego, że odchodzą. To, co pociąga dwudziestolatka, który dorastał w pustce immanencji, to nie cieplejsza wersja tej samej pustki, ale coś, co ją poprzedza i przekracza – a mam na myśli liturgię, której nie wymyślił jego proboszcz, katechizm, który nie podlega negocjacjom, moralność, która wymaga, i Boga, który osądza, ponieważ poważnie traktuje ludzką wolność. Jednym słowem, to, co Kościół zawsze nazywał traditio" - dodał. 

"Tekst kończy się obrazem świecy paschalnej zapalającej inne świece. To piękny obraz zaczerpnięty z konstytucji «Lumen fidei». Warto jednak pamiętać, co śpiewa się w liturgii Wigilii Paschalnej, zapalając tę świecę: «Lumen Christi». Światło, które jest przekazywane, jest światłem Chrystusa w całej jego pełni, z Jego krzyżem i sądem, z Jego ofiarą i rzeczywistą obecnością, z Jego dogmatami i wymaganiami. Półwypalony płomień niczego nie zapala. Co najwyżej dymi" - podsumowuje.

Wcześniej w PCh24 o "Venite ad me" pisał red. Paweł Chmielewski.

Victor-Manuel-Fernandez-768x442-1.jpg
fot. Abp. Victor Manuel Fernandez - nowy prefekt Kongregacji Nauki Wiary (fot. prtscr/youtube/ Arquidiócesis de La Plata)

Paweł Chmielewski: Jak głosić Ewangelię zobojętniałemu światu? Nowy dokument kardynała Fernándeza

22 października Stolica Apostolska opublikowała obszerny, niemal 90-stronicowy dokument poświęcony ewangelizacji. Watykan próbuje wskazać nowe drogi głoszenia wiary Kościoła w świecie, który przeorany jest przez sekularyzm i religijną obojętność.  Dokument „Venite ad me”, czyli „Przyjdźcie do Mnie”, nosi podtytuł: „Rozważania o przekazywaniu wiary w kontekście epokowej zmiany”. Tekst został napisa...Czytaj dalej

 Źródło: elwanderer.com

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: