Odrealniona samorządność. Działania MEN zagrażają dzieciom w szkołach specjalnych

girl-6041833_960_720.jpg
Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

Równość w natarciu

Zakończył się czas opiniowania kolejnego absurdalnego rozporządzenia - i zarazem groźnego w skutkach -  autorstwa, oczywiście,  Ministra Edukacji [już nie] Narodowej.

Najnowszy pomysł Nowackiej dotyczy zmiany  rozporządzenia „ w sprawie typów szkół i placówek, w których nie tworzy się samorządu uczniowskiego”, do tej pory nie tworzono bowiem samorządów w szkołach specjalnych i ośrodkach przeznaczonych dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym i znacznym.

Jakże to było dyskryminujące i nieinkluzyjne, jakże segregowało społeczności szkolne i doskwierało równościowym decydentom! Czas przeszedł zmienić ten fatalny stan rzeczy i usamorządowić szkoły specjalne, a tym samym - zaprowadzić zasady równości powszechnej tam, gdzie jeszcze przeważał zdrowy rozsądek i troska o dzieci! Czas na kolejny krok. Krok ku szkole odrealnionej samorządności.

Zróbmy to razem!

Oto rozporządzenie ma  wprowadzić obowiązkowo samorządy uczniowskie do placówek, w których przebywają uczniowie z najpoważniejszymi niepełnosprawnościami intelektualnymi, funkcjonujący na poziomie umysłowym do wieku 6-lat.

Przypomnijmy, kto jest obiektem tej równościowej manipulacji MEN:

„niepełnosprawność intelektualna w stopniu umiarkowanym [F71] odpowiada ilorazowi inteligencji ok. 35–49, a u osób dorosłych – wiekowi umysłowemu od 6 do poniżej 9 lat; niepełnosprawność intelektualna w stopniu znacznym [F72] – ilorazowi inteligencji ok. 20–34 i wiekowi umysłowemu od 3 do poniżej 6 lat”.

Gdy na temat samorządów uczniowskich z udziałem uczniów z tak poważnymi niepełnosprawnościami prowadziłam rozmowy z terapeutami, pedagogami specjalnymi i kadrą kierowniczą szkół specjalnych, nie kryli oni swoich najwyższych emocji i obaw. W odniesieniu do projektu MEN pojawiały się określenia: absurd, paranoja, szkodnictwo, oderwanie od rzeczywistości, brak kontaktu ze światem realnym oraz zachęty: choć na jeden dzień zapraszamy do naszej  szkoły, to otwiera oczy…

Potwierdzali oni, że uczniowie, z którymi pracują na co dzień w maleńkich – do 4 osób - klasach – mają duże problemy w zrozumieniu komunikatów nauczycieli i kolegów, w przestrzeganiu norm społecznych, cechuje ich nadwrażliwość i bardzo silna potrzeba bezpieczeństwa. Dochodzą do tego częste problemy w posługiwaniu się mową, zaburzenia koncentracji, deficyty pamięci. A tym, co często uniemożliwia jakąkolwiek pracę, jest brak kontroli emocji. Wybuchy złości, agresja słowna i fizyczna – to reakcja na zbyt wysoki poziom stresu, który ujawnia się w najmniej spodziewanych sytuacjach.

Ochrona uczniów przed zbędnymi napięciami, ograniczanie sytuacji stresowych i zapobieganie im jest kluczem dobrego funkcjonowania dzieci, młodzieży i dorosłych w placówkach specjalnych.

Zagrożenia dla uczniów

Działalność samorządów, wybory, zebrania, regulaminy i głosowania  to pole  konfrontacji, nieznanych wymagań, rywalizacji, które mogą  wywrzeć nieprzewidywany, groźny wpływ na psychikę uczniów. Czy MEN ma tego świadomość? Jeśli tak – działa na szkodę uczniów z premedytacją, jeśli nie – szkodzi poprzez ignorancję, za którą każe się pozbawieniem stanowisk.

Może to także narazić naiwnych i łatwowiernych uczniów na odziaływania NGO-sów, których wiele niesie na sztandarze prawa uczniowskie i obywatelskie, równość i inkluzję dla „wszelkich różnorodności” – tego także obawiają się pracownicy szkół specjalnych.

„Wobec ograniczeń i specyfiki funkcjonowania uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym i znacznym nałożenie obowiązku organizacji samorządu uczniowskiego z udziałem tych uczniów świadczy o rażącym braku elementarnej wiedzy ze strony projektodawcy i nierozumieniu charakteru funkcjonowania placówek szkolnictwa specjalnego wymienionych w rozporządzeniu” – czytamy w druzgocącej ten pomysł opinii wysłanej do MEN przez KROPS.

Magia sprawczości

Projekt rozporządzenia mówi o sprawczości… To hasło wytrych stosowane jest w odniesieniu do całej destrukcyjnej Reformy26. Kompas jutra wdrażanej przez MEN i do niej nawiązuje także uzasadnienie projektu tego szkodliwego rozporządzenia. Bez samorządów – tak sądzi MEN – nie ma sprawczości.

Rozmówcy ze szkół specjalnych podawali przykłady samorządów, które działają wśród uczniów z niepełnosprawnością w stopniu lekkim. Take są możliwe według obecnego stanu prawnego i próbują działać na tyle, na ile się to udaje, choć w ograniczonym zakresie. Przedmiotem zainteresowania  uczniów są z reguły współorganizacja zabaw i dyskotek, a nie „samorządzenie”.  Podczas wyborów do samorządów w tych klasach w ramach kampanii i promocji kandydatów dominowały hasła o braku prac domowych i dyskotekach kilka razy w tygodniu. To wątpliwa miara sprawczości osiąganej poprzez samorządność.

Sprawczość rzeczywista

Tymczasem faktyczna sprawczość, na którą powołuje się MEN uzasadniając szkodliwy projekt, jest osiągana mozolną pracą i z dużym z powodzeniem w szkołach specjalnych, tyle że… nie w ramach samorządności.

„Metodami aktywizującymi sprawczość uczniów, dostosowanymi do ich realnych możliwości, są np. liczne codzienne zajęcia m.in. w ramach arteterapii i plastykoterapii – zajęcia muzyczne, chóralne, parateatralne, wystawiennicze, plastyczne o bardzo różnorodnej formie (np. ceramiczne, tkackie, malowanie na różnych podłożach, malowanie całymi dłońmi i stopami; szycie itp.), także połączone z wychodzeniem na zewnątrz i integrujące ze środowiskiem szkół ogólnodostępnych, poprzez występy i prezentacje dla rodziców, w domach kultury, w innych szkołach itp.

Podkreślenie unikalnych rozwiązań i oryginalnej skutecznej drogi do sprawczości realizowanej w placówkach specjalnych jest daleko bardziej wskazane niż mechaniczne przenoszenie wzorców stosowanych w szkolnictwie ogólnodostępnym” – czytamy w przywołanej opinii KROPS-u.

Sformalizowane procedury przedstawicielskich organów, jak samorząd, nie zastąpią tych sprawdzonych rozwiązań, specyficznych dla szkolnictwa specjalnego, gdzie sprawczość jest osiągana na miarę rzeczywistych możliwości uczniów z niepełnosprawnościami i przy wielkim zaangażowaniu specjalistów.

Mało się o tym mówi, podążając za inkluzją i nie podkreślając oryginalnych specjalistycznych rozwiązań, gdyż one przypisane do szkół specjalnych, musiałyby wykazać ich oczywistą przewagę nad szkolnictwem masowym. A o to przecież wcale nie chodzi w ideologii włączającej, za wszelką cenę i poza zdrową logiką.

To, że zaordynowana równość rodzi w tym wypadku nierówności, pozostaje poza zasięgiem pojmowania MEN.

Szkoły „masowe specjalne” i odwrotnie

Po wprowadzeniu chaosu i zaburzeń do szkół masowych poprzez niekontrolowaną edukację włączającą osiągnięto obecny stan „paraspecjalnego szkolnictwa”  w każdej szkole. Świetlica opiekuńczo-terapeutyczna dla dzieci z wszelkiego rodzaju niepełnosprawnościami to standardowa szkoła, w której dla dzieci w normie nie ma już czasu, sił i cierpliwości.

 

forum-1110716649_800x460.jpg
Fot: Jacek Szydłowski / Forum

Hanna Dobrowolska: Reformy Nowackiej mają zrobić z uczniów analfabetów

Opór społeczny i protesty oraz staranna lektura dokumentów dotyczących szkodliwych reform edukacji, mają sens. W ten sposób często wybijamy przeciwnikowi broń z ręki – mówi Hanna Dobrowolska, koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.    Jak podsumowałaby Pani kończący się właśnie rok szkolny w polskiej oświacie? Powiedziałabym, że mamy do czynienia z pokazem skrajnej arogancji, igno...Czytaj dalej

Celowo przez lata zmieniano charakter szkół ogólnodostępnych, by stawały się coraz bardziej integracyjne, a potem - włączające. Teraz obecną propozycją  wprowadza się równościowe zasady w szkolnictwie specjalnym [może wręcz je „inkluzyjnie unormalnia”] , by zatrzeć wszelkie granice, unieważnić pojęcie „normy” , rozmyć wymagania, nadać nowe znaczenie – ot choćby pojęciu samorządności.

film-Zatrute-umysly-szkola-Nowacka_portal.jpg
Pch24.pl

Hanna Dobrowolska: Wrogie przejęcie polskiej szkoły to realna groźba

Wydawało się, że MEN skupia się nerwowym liczeniu malejącej frekwencji na zajęciach edukacji zdrowotnej.  Spływały liczby z kolejnych miast ukazując druzgocące do Barbary Nowackiej wyniki. Nie pomogła skrajna buta rządzących, nie pomogły media zaprzęgnięte przez MEN do ataku na rodziców. Nie pomógł pseudonaukowy blichtr wokół podstawy programowej tego „interdyscyplinarnego przedmiotu opartego na b...Czytaj dalej

Cel ukryty 

Mistyfikacja sprawczości, samorządność pozorowana, iluzja włączania, narzucona fikcja zamiast rzeczywistości – to zaplanowane cechy współczesnego społeczeństwa. Tak ma funkcjonować każda komórka społeczna, także każda bez wyjątku szkoła.

Wymieszane inkluzyjne społeczeństwo, bez granic, norm  i zasad, nielogiczne i nienaturalne, pogrążające się w chaosie, niesamosterowalne-  jest celem globalnych zarządców i inżynierów społecznych. Tym tyglem sterować mają oni.

Tym razem poprzez fikcję obowiązkowej [!] samorządności tam, gdzie ani sami, ani rządzić się dla własnego dobra nie powinni najbardziej pokrzywdzeni przez los uczniowie.

Im należy się najbardziej zaangażowana specjalistyczna pomoc, a nie fasada, za którą kryje się neomarksistowska ideologia niszcząca logikę społecznych relacji opartych na różnorodności, a zarazem na godności każdego człowieka.

 

Hanna Dobrowolska

Ekspert oświatowy

Koalicja na Rzecz Ocalenie Polskiej Szkoły/ Ruch Ochrony Szkoły

Ratujmyszkole.pl 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: