"Podatek nad podatkami". Co rząd Tuska ukrywa w sprawie ETS2?

Dwutlenek-wegla-2.jpg
fot. Pixabay

Już 1 stycznia 2027 r. w Polsce ma wejść w życie podatek od emisji dwutlenku węgla ETS2. W odróżnieniu od poprzednich przepisów, podatek obejmie nie tylko przemysł, ale również budownictwo i transport, wpływając znacząco na wzrost cen energii, paliw i ciepła. ETS2 będzie również jednym z głównych czynników kształtujących inflację w Polsce. Rząd nie odrzuca gigantycznych obciążeń wprost, zamiast tego zapowiadając działania łagodzące, m.in. opóźnianie mechanizmu czy wprowadzenie okresów przejściowych. Rozwiązania trzeba jednak przeforsować na poziomie unijnym.

Wraz z wprowadzeniem podatku należy się spodziewać znaczącego wzrostu kosztów życia, ponieważ dostawcy prawdopodobnie przeniosą koszty opłat za emisję na konsumentów. Odbije się to podniesieniem cen nie tylko energii czy paliw, ale w konsekwencji również usług i towarów konsumpcyjnych. Niekorzystny trend pogłębi ma również inflacja, na której przyspieszenie dodatkowo wpłynie nowy podatek węglowy.

Eksperci już nazywają ETS2 w pełnej formie "podatkiem nad podatkami". Raport "Solidarności" wskazuje, że nowe opłaty za emisje tylko w sektorze ciepłowniczym dotkną niewspółmiernie polskie społeczeństwo w porównaniu z innymi krajami. W wariancie bazowym koszty wyniosą 2,21 mld euro (9,5 mld zł), a w wysokim – 4,14 mld euro (17,8 mld zł) rocznie. Większe obciążenia poniosą jedynie Niemcy, Francuzi i Włosi, jednak ich sytuacja jest dużo lepsza ze względu na zamożność społeczeństwa lub łagodniejszy klimat. 

Zróbmy to razem!

Obecnie mają trwać rozmowy polskiego rządu z Unią Europejską dotyczące złagodzenia efektów obowiązywania ETS2. Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta przekonuje, że Polska zbudowała koalicję 15 państw żywo zainteresowanych renegocjacją umowy. Niestety, nawet tak szerokie poparcie może nie wystarczyć do wprowadzenia potrzebnych zmian. 

"Inaczej ma się wpływ na zmiany w projektowanej legislacji, bo wtedy wystarczy coś zablokować w małej grupie państw (...), a jak już coś obowiązuje, to potrzeba nie tylko większości państw, ale trzeba też przekonać Komisję Europejską, bo to jest jedyny aktor, który ma inicjatywę legislacyjną na szczeblu europejskim” – przyznał Bolesta.

Polsce zależy przede wszystkim na wprowadzeniu mechanizmu kontroli ceny pozwoleń. Bolesta jako "nieprawdę" określił twierdzenie, że rząd postulował przesunięcie wprowadzenia ETS2 o trzy lata. Choć w UE są państwa, które wprost zapowiadają niewdrożenie programu, wiceminister klimatu oświadczył, że Polska do nich nie należy. 

Źródło: forsal.pl

PR

wegiel.jpg
Fot. Pixabay

ETS2: zabójczy, ale bezalternatywny – przynajmniej dla władzy

Niezamożni Polacy na tle mieszkańców państw Unii Europejskiej szczególnie dotkliwie odczują skutki rozszerzenia systemu handlu emisjami ETS. Rządzący nie rozważają jednak opcji sprzeciwu wobec tego instrumentu wpędzania w biedę całych grup społecznych. Proponują co najwyżej mgliste starania o jego odsunięcie w czasie czy rodzaje rekompensat.  „Nowe opłaty za emisje CO2 w ramach ETS2 uderzą po...Czytaj dalej

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: